Konferencję Ubisoftu zainaugurował Yves Guillemot, nieco sentymentalnie wspominając o dwudziestopięcioleciu firmy. W związku z tym całą imprezę rozpoczął materiał filmowy pokazujący najważniejszych bohaterów i marki z historii giganta. Są i kórliki, i asasyni, jest też postać o znacznie bardziej rozbudowanym portfolio przygód. Mowa o Raymanie, którego nowe perypetie przedstawił nie kto inny, tylko autor serii, Michel Ancel.
Rayman Origins z miejsca chwyta za serce, budząc w graczu i sentyment, i upodobanie do ślicznej rysunkowej oprawy. Ancel zaprezentował pewien fragment z rozgrywki, posiłkując się wsparciem innego pracownika Ubisoftu. Dwójka ta, współdziałając w co-opie, pokonała kilka niewielkich plansz utrzymanych w side-scrollerowym stylu. Znalazło się miejsce na śpiewające rybki, śmiercionośne pułapki i kilka mrugnięć okiem do popkultury. Jak dla mnie Rayman Origins z miejsca stał się pozycją obowiązkową, zwłaszcza że wspomniany tryb kooperacji może być przeznaczony nawet dla czterech graczy. To nie może się nie udać.
Rayman OriginsNie udał się za to Mr Caffeine, czyli Aaron Priceman. Czasami zbytni luz szkodzi, zwłaszcza gdy łączy się mówienie o 25 latach historii z sympatycznym, nieco retro dowcipem, mniej udanym gagiem z Charliem Sheenem i zupełnie zbędnymi nawiązaniami do penisów. Na szczęście szybko wrócono do konkretów, a tymi były tym razem nowe materiały z Driver: San Francisco. Miłośnicy serii mogą być zadowoleni z nowego spojrzenia na tytułowe miasto, zabrakło jednak szerszego omówienia samej gry i być może kilku słów na temat nieznanych jeszcze aspektów tej produkcji.
Następna część prezentacji zaczęła się od sceny przedzierania się przez dżunglę. Oczami bohatera obserwowaliśmy wioskę, w której grupa oprychów rabuje i rozstrzeliwuje cywili. Szelest w krzakach, chwila nieuwagi i... bum, ciemność. Czy wiecie, czym jest szaleństwo? Właśnie ten pokaz odpowiada na to pytanie. Wielokrotnie. Dokładnie na moment przed tym, zanim bohater trafia na dno z kamieniem przywiązanym do stóp. To nie koniec gameplayu, ale wiadomo już, co Ubisoft doskonale ukrył przed prasą – oficjalnie zapowiedziano Far Cry 3.