Dungeon of the Endless - recenzja. Roguelike o otwieraniu drzwi
To jedna z tych gier, które przeszły z sukcesem przez Wczesny Dostęp i stały się pełnowymiarową produkcją. Gdy zobaczyłem ją jakiś czas temu na targach, kupiła mnie nie tylko oprawą, ale przede wszystkim tym, że potrzebowałem dłuższej chwili, by pojąć zasady. A i tak błyskawicznie przegrałem, na co twórca siedzący obok patrzył z wyrozumiałym uśmiechem. „Każdy na początku przegrywa”.