Najnowsza odsłona, czyli Drakensang Online jest inna. Wyraźnie widać, że seria zrobiła krok w stronę bardziej zręcznościowej formuły hack’n’slash i może posłużyć jako niezła rozgrzewka przed majową premierą Diablo 3.
Przed rozpoczęciem zabawy wybieramy swojego bohatera. Funkcje wojaków wymachujących mieczem i tarczą pełnią tutaj Rycerze Zakonu Smoka, czarami władają Magowie Kręgu, natomiast Strażnicy Lasu to specjaliści od łuków i innych broni dystansowych. Kiedy już się zdecydujemy na jedną z tych postaci, przechodzimy do gry. Oznacza to, że czeka nas klikanie myszką, zabijanie setek potworów, poszukiwanie nowego sprzętu i rozwijanie statystyk bohatera. Oprócz samotnego ratowania świata na graczy czeka specjalna arena do walk PvP. Można się również pobawić się w handlarza i spróbować sprzedać komuś zawartość naszego plecaka.
Co odróżnia Drakensang Online od innych, podobnych gier? Przede wszystkim fakt, że tytuł jest w pełni dostępny z poziomu przeglądarki. Gra nie wymaga instalacji i oferuje ładną, trójwymiarową grafikę. Standardowo dla tego typu produkcji zabawa jest darmowa, jednak dzięki mikropłatnościom możemy znacznie ułatwić sobie życie (kupując na przykład pakiet sprzętu dla początkującego gracza).
Drakensang Online wydała firma Bigpoint, specjalizująca się w produkcjach przeglądarkowych. Nad grą pracował w dużej mierze ten sam zespół, który odpowiada za poprzednie odsłony serii. W 2010 r. firma Radon Labs (oryginalni twórcy gry) ogłosiła bankructwo i została wykupiona właśnie przez Bigpoint.
Jak sprawdza się Drakensang Online? Możecie sprawdzić sami w tym miejscu.