Japońskim fanom Dragon Questa, a mówimy o całkiem pokaźnym gronie, nie przeszkadza jednak konieczność wpisywania Friend Code (każda gra na Wii z opcjami sieciowymi generuje 12-cyfrowy kod, po którym znajdujemy naszego znajomego) czy miesięczna opłata za możliwość zabawy w Dragon Quest X. Gra sprzedaje się świetnie, ale raczej nie ma co liczyć na zachodnie wydanie. Seria RPG z postaciami narysowanymi przez Akirę Toriyamę (Dragon Ball) ma w USA i Europie swoich fanów, ale z pewnością nie charakteryzuje ich ten sam stopień oddania co w przypadku Japończyków. Chociaż, kto wie?
Fani serii, którzy są mniej pobłażliwi dla sieciowych rozwiązań w Wii, a mimo wszystko chcieliby zagrać w "dziesiątkę", powinni liczyć na lepsze potraktowanie tematu w przypadku wersji dla Wii U. Nintendo bardzo powoli uczy się na błędach, ale zakładamy, że istnieje spora szansa na zastosowanie w przyszłości lepszych, przetestowanych już przez konkurencję opcji w obrębie grania po sieci. Jak na razie Japończycy głosują portfelami za utrzymaniem status quo.