Call of Duty: Modern Warfare 2Opinia ta wzięła się przed wszystkim z zeszłorocznej afery Infinity Ward kontra Activision. Ci drudzy zwolnili panów Vince'a i Zampellę, szefów dewelopera odpowiedzialnego za Call of Duty: Modern Warfare 2, a fama głosiła, że poszło o zbyt wysokie premie jakie powinni dostać pracownicy po sukcesie gry.
Do tego dołożyło się kilka mniejszych zdarzeń jak na przykład zamknięcie Bizarre Creations czy też zakończenie serii Guitar Hero (na szczęście już nieaktualne). Co na swoją obronę mają przedstawiciele Activision?
"Ciekawym jest, że przed połączeniem z Blizzardem, przed tym jak zostaliśmy numerem jeden pod względem przychodów, byliśmy znani jako miłe Activision - kochany numer dwa", powiedział Dan Winters, szef kontaktów z deweloperami, w rozmowie z GamesIndustry.biz.
"Percepcja zmieniła się z czasem. Pracowaliśmy ciężko i wciąż to robimy, aby pokazać, że tak naprawdę jesteśmy tymi samymi gośćmi co wcześniej. Nie jesteśmy jakimś mrocznym imperium podejmującym decyzje w ciemnym pokoju. Wciąż okazujemy szacunek i wdzięczność naszym deweloperom".
Brutal LegendKto więc ma rację? Czy stojący murem za swoją firmą pracownicy? Czy też może np. Tim Sachafer (znany i kochany m. in. za Psychonauts), który po tym jak Activision zrezygnowało z wydawania jego gry Brutal Legend nazwał Bobby'ego Koticka, szefa firmy, w niewybrednych słowach osobą niegodną?Polecamy również:
10 gier, których długość ma znaczenie15 niezapomnianych bohaterów