Bez zastanowienia wolałbym zatrudnić gracza, który posiada wysoki poziom w World of Warcraft niż kogoś, kto skończył Harvard. Czemu gra, która posiada więcej niż 12 milionów użytkowników jest tak ważna zarówno na poziomie indywidualnym jak i korporacyjnym? By to zrozumieć nie możemy skupiać się tylko i wyłącznie na systemie rozgrywki. Należy wziąć pod uwagę też wszystkie stosunki międzyludzkie, które dzieją się gdzieś na marginesie samej gry.
Brown zwraca uwagę na system funkcjonowania gildii, który nie oferuje graczom dodatkowych nagród za ich oddanie organizacji. Ich chęć do gry wypływa więc z czystej pasji. Gracze będą więc wykonywać czynności tylko i wyłącznie dla siebie. Brown niezwykle docenia to, co dzieje się w gildiach gry:
Owe gildie są w pełni oparte na systemie merytokratycznym. Po każdym rajdzie dokonuje się rewizji tego, co każdy do niego wniósł, a każdy z członków w pełni otwarty jest na krytykę. Płynąć może ona od każdego.
O ile w tradycyjnym modelu zatrudnienia zarządzający pracą wymyśli własne systemy ewaluacji pracowników, w World of Warcraft władza ta oddana jest samym graczom, którzy w ten sposób są w stanie tworzyć własne zasady oceniania i dostosowywać się do nich. Brown sądzi, że w XXI-wiecznym miejscu pracy, pracodawcy powinni czynić podobnie i sami również podlegać ewaluacji przez pracowników.
Brown wypowiada się o World of Warcraft bardzo przychylnie. Jego zdaniem jest to miejsce, gdzie znakomicie wiele można się nauczyć za sprawą dania nam do rąk niezwykle silnych narzędzi do edukacji. Dzięki nim jesteśmy w stanie nauczyć się naprawdę wiele o tym, jak powinny funkcjonować środowiska pracy. We wszystkim podkreśla też takie aspekty jak ciekawość, pasja, która kieruje osobami do rozwijania własnego potencjału i daje im lepsze możliwości nauki.