Rok 2027, Adam Jensen jest pracownikiem ochrony w korporacji Sarif Industries. Firma zajmuje się produkcją zyskujących coraz większą popularność wszczepów ulepszających ludzi. Oprócz rozwiązań mechanicznych w postaci protez kończyn, pojawiają się na rynku mikroczipy umieszczane w mózgu, polepszające jego działanie poprzez zwiększenie refleksu czy inteligencji. Jak można się domyślać, nie są to tanie rzeczy, stąd dostęp do nich mają tylko najbogatsi. Biedni są spychani na margines dzielącego się społeczeństwa, a ingerencja w naturę człowieka i niebezpieczne zabawy w boga wywołują liczne głosy sprzeciwu. W tej gęstniejącej atmosferze ma odbyć się pierwsza poważna debata między zwolennikami a przeciwnikami wszczepów.
W trakcie niej Sarif Industries zaprezentuje kolejne przełomowe rozwiązania, a Jensen oddelegowany jest do ochrony naukowców z działu rozwoju. W przededniu tego wydarzenia laboratorium zostaje zaatakowane, badacze giną, a ciężko rannemu bohaterowi życie ratują m.in. mechaniczne ramiona. Tożsamość napastników poznamy bardzo szybko, ale będzie to dopiero czubek góry lodowej w postaci, jakżeby inaczej, międzynarodowego spisku. W ten oto sposób wita nas świat Deus Ex: Human Revolution.
Cyberrenesansowy Deus Ex
Deus Ex: Human Revolution to pierwszy projekt otwartego w 2007 roku studia Eidos Montreal (które tworzy również Thiefa 4). Jego pracownicy mają podwójnie trudne zadanie – muszą udowodnić swoją wartość Square Enix oraz przywrócić życie podupadłej marce, trafiając z nią do szerokiego grona odbiorców. To drugie brzmi niemalże jak herezja, ale pierwszy Deus Ex pojawił się przecież 10 lat temu, a dekada na rynku elektronicznej rozrywki to szmat czasu. Tym bardziej, że o wydanej w roku 2003 kontynuacji wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Młodszym stażem graczom, zwłaszcza tym zaczynającym „karierę” od konsol siódmej generacji, dzieło Warrena Spectora może nie być znane na tyle, aby myśl o kontynuacji podnosiła im ciśnienie. Stąd też Human Revolution oprócz PC zawita także na PS3 i X360, a główną siłą tytułu ma być połączenie strzelaniny z RPG, ciekawa historia i cyberpunkowy świat niedalekiej przyszłości.
Słowo „niedaleka” jest kluczowe dla uniwersum Deus Ex: Human Revolution. Autorzy nie chcą przegiąć z kreacją futurystycznej rzeczywistości, gdyż są świadomi, że 17 lat, jakie dzieli nas od wydarzeń z gry, nie przyniesie permanentnej rewolucji życia. Budynki, meble, stroje, urządzenia, pojazdy, broń – projekty wszystkich obiektów mają być bardzo prawdopodobne. Gdzie tylko to było możliwe, przy ich powstawaniu wzorowano się na istniejących już wizjach, np. architektów. Drugą niezwykle istotną inspiracją są szkice Leonarda da Vinci i ogólnie epoka renesansu. Łącząc to z cyberpunkiem otrzymujemy cyberrenesans, niezwykle efektowny styl dominujący w Human Revolution. Utrzymując dodatkowo całość oprawy w lekkiej sepii, autorzy stworzą bardzo klimatyczny świat.
Akcja gry będzie toczyć się w miastach. Zabawę zaczniemy prawdopodobnie w Detroit, skąd pochodzi David Sarif. Pracodawca Jensena postanowił przywrócić metropolii dawną świetność, lokując tam fabryki firmy. Na ulicach obok nowoczesności, zobaczymy także zwykłe, klasyczne budynki. Trafimy również do Szanghaju, światowego centrum ulepszeń, które – jak na technologiczne serce globu przystało – jest niezwykłe, bo dwupoziomowe. Jak można się domyślać, górę zajmują siedziby licznych firm i apartamentowce, podczas gdy na dole są fabryki, biedota, brak światła dziennego, ciasne i niebezpieczne alejki, podejrzane bary – Adam na pewno dokładnie zwiedzi te zakamarki. W sumie miast do odwiedzenia będzie pięć, ale jak do tej pory ujawniono jeszcze tylko jedno – Montreal, aczkolwiek nic więcej o nim nie powiedziano.