Riptide nie jest oficjalną “dwójką”, ale raczej samodzielną grą, uznawaną za spin-off, którego celem jest pokazanie dalszych losów postaci znanych nam z oryginału. Techland postanowił zorganizować zamkniętą prezentację tytułu, by pokazać dziennikarzom ten sam fragment, który zabrano chociażby na tegoroczną imprezę PAX. Pierwsze wrażenia? Zdecydowanie pozytywne!
Żegnaj, Banoi
Gra przenosi nas bowiem na ten sam archipelag, ale zupełnie inną wyspę. W efekcie Riptide to nie tylko kontynuacja, ale i lekka zmiana klimatu, który staje się cięższy - dżungla przytłacza, wręcz czuje się zapach wilgoci uderzający w nozdrza. Do czwórki dobrze znanych bohaterów dołączy jeszcze jeden, ale - jak zresztą w przypadku wielu innych elementów - otrzymaliśmy informację, że na razie jest zbyt wcześnie na ujawnianie takich detali. W sumie doskonale to rozumiem - gra zadebiutuje w 2013 roku, tak więc deweloperzy nie deklarują póki co konkretnego terminu.
Nowe miejsce to też doskonała okazja na wprowadzenie kolejnych zastępów świeżych (o, ironio) zombie. Choć na prezentacji nie omawiano ich zbytnio, na pokazanym fragmencie rozgrywki dało się zauważyć przynajmniej dwa nowe typy przeciwników. Pierwszy to Grenadier, który - jak zresztą sama nazwa świadczy - rzuci nam pod nogi rzeczy mniej lub bardziej utrudniające życie. W przypadku drugiego nowego delikwenta (wysoki, dość szczupły zombie), nie dało się zauważyć jego nazwy czy dokładnych cech, zwłaszcza, że pojawił się tylko na moment i szybko zginął przytłoczony atakami i podłożoną chwilę wcześniej miną.
Wody plusk
Podobnie jak w oryginale często zdarzało nam się wykorzystać samochód, tak w przypadku Riptide skorzystamy z łodzi. Nowe miejsce, na co wskazuje podtytuł gry, w wyniku warunków pogodowych jest zalane wodą, co wprowadza nowe elementy w samej rozgrywce. Wyobraźcie sobie próbę cichego przepłynięcia przez zalane miejsce w momencie, gdy po obu stronach na brzegu czają się nieumarli.
Sama pogoda odegra stosowną rolę w rozgrywce, natomiast gra jest jeszcze w fazie pre-alpha, dlatego też pewne rzeczy wciąż nabierają ostatecznej formy. Docelowo jednak warunki mają zmieniać się losowo, bez z góry ustalonych sytuacji.
Zaprezentowany nam fragment to w zasadzie finał przygotowań do wypompowania wody z tunelu, do którego mają udać się główne postaci i towarzyszący im NPC-e. Szeroko rozumiane fortyfikacje to jeden z głównych nowych elementów, Techland obiecuje jednak, że będą one jedynie urozmaiceniem i nie zdominują rozgrywki.
W momencie, gdy rozpoczęto pokaz, Logan i Purna zmierzali akurat do wraku helikoptera, który rozbił się w okolicy. Po wybiciu kilku zombie, szybko okazało się, że jest to pojazd wojskowy, a co za tym idzie, posiada dwa miniguny. W przypadku perspektywy bronienia kaplicy, pod którą znajduje się wspomniany tunel - ułatwienie jakich mało. Tak ciężki sprzęt trudno jednak tachać przez dżunglę, tym samym w podobnych sytuacjach ratunkiem będą dla nas łodzie. Mam nadzieję, że spędzimy na nich trochę czasu, ponieważ tak stworzona atmosfera naprawdę sprzyja całej przygodzie.
Z której strony podejść?
Szczerze mówiąc, nie sposób jest nie docenić szczerości ekipy Techlandu, która nie tylko otwarcie mówi o wadach oryginału, ale i przyznaje się, że wiele z aspektów gry wciąż ewoluuje.
Dzięki temu modyfikacjom ulegnie mapa, która - miejmy nadzieję - dokładniej pokaże cel naszego zadania. Zmianom poddany będzie też system odradzania się zombie. Całkowite „oczyszczenie” wyspy nie będzie możliwe, tym niemniej na pewno nie natrafimy na sytuacje, gdy wracając po chwili do w miarę bezpiecznej lokacji, będziemy musieli znowu walczyć z tymi samymi zastępami wroga. “Skalowana” będzie natomiast ich liczba (a nie tylko moc), gdy do rozgrywki dołączą kolejni gracze.
Pamiętać jednak należy, że Dead Island, jako marka, ponad realizm stawia na udaną zabawę. Nie ma więc co liczyć na “friendly fire”, co jest zresztą pozytywną informacją, ponieważ nie wyobrażam sobie, by istniało prawdopodobieństwo poważnego zranienia innego gracza czy NPC-a, gdy w czasie obrony kaplicy dookoła wybuchają miny i beczki.
Produkcja umożliwi nam wczytanie postaci z pierwszej części serii. Jeżeli jednak zaczniemy zabawę od zera, otrzymamy stosowny zastrzyk punktów doświadczenia, tak by rozwinąć bohatera. Jest to o tyle przydatne, że drzewka umiejętności zostaną rozszerzone. Do współczynników cechujących bohatera dojdzie jeszcze jeden, określający jego obeznanie w danym typie broni. Można się więc spodziewać, że częste używanie miecza da adekwatne bonusy. Dzięki sugestiom graczy pojawi się więcej broni palnej, choć wciąż rdzeniem rozgrywki będzie walka w zwarciu.
Oczekiwanie
Jak wspomniałem, poza ogólnym podaniem przyszłego roku, gra nie ma jeszcze daty premiery. Nie wiadomo też nic o cenie, natomiast Techland prawdopodobnie wyda tytuł w formie pudełkowej (podczas konferencji kazano zwrócić uwagę na dotychczasowe podejście firmy). Riptide to nie tylko cięższy, bardziej intensywny klimat (i około 20 godzin rozgrywki, mniej lub więcej w zależności od wprawy), ale i próba rozwoju tego świata, dlatego jest szansa, że dowiemy się więcej o samych początkach całego zamieszania z żywymi trupami w roli głównej. Choć nie potwierdzono trybu sieciowego skupionego na fortyfikacjach, wydaje się to naturalnym krokiem ze strony twórców.
Po zakończonym pokazie chciałem po prostu sam zasiąść i spróbować nowych rozwiązań. A to chyba wystarczający powód, by uznać, że deweloperzy idą w dobrą stronę.