Demon’s Souls z PlayStation 3 zgarnęło kiedyś wyśmienite oceny i zyskało uznanie milionów graczy na całym świecie. To, co wtedy wyróżniało ten tytuł, to jego arcywysoki poziom trudności. Tylko najwięksi twardziele docierali do ostatniego poziomu, czyniąc to kosztem nieprzespanych nocy i bolesnych odcisków na palcach. Wspominam o tym nie bez powodu. Zapowiadane właśnie Dark Souls ma być jeszcze trudniejsze. Warto więc zaopatrzyć się w co najmniej tygodniowy zapas uspokajającej herbatki.
Tytuł tworzy japońskie studio From Software. Dark Souls to duchowy spadkobierca Demon’s Souls, jego naśladowca i kontynuator. Równocześnie jednak odpowiedzialny za projekt Hidetaka Miyazaki daje wyraźnie do zrozumienia, że nie będzie to klasyczny sequel.
Kratos w zbroi
Patrząc na obrazki z gry, można śmiało pomyśleć, że oto zbliża się kolejny klon God of War. Niezupełnie. W każdym razie nie będzie to żaden klon. Dark Souls ma być grą RPG wyposażoną w dynamiczny systemem walki. Spodziewajmy się około stu typów broni do wykorzystania (w każdej ręce bohater będzie mógł trzymać oręż innego rodzaju!), dziesiątków czarów i tysięcy wrogów do zabicia. Ci ostatni mają atakować nas z wyjątkową zajadłością. W innych grach tego typu często bywa, że przeciwnicy, od których uciekamy, w pewnym momencie rezygnują z dalszego pościgu. Teraz to się zmieni. Nie pomoże nam nawet wdrapanie się na szczyt wieży. Potworek wespnie się za nami, wściekle szczerząc kły.