To mógł być on!Nie jest jasne, czy informacje te zawierały tylko podstawowe dane takie jak nazwisko lub adres zamieszkania, czy może hakerowi udało się również skraść numery kart kredytowych poszkodowanych. W każdym razie zuchwały przestępca skontaktował się z Nintendo i zagroził, że opublikuje zebrane informacje w Internecie. Nie wiadomo czego chciał w zamian, ale chyba nie pomylimy się zbytnio sądząc, że chodziło mu o pieniądze.
Nintendo nie zareagowało na groźby hakera i nie udzieliło na nie żadnej odpowiedzi, więc ten zaczął powoli publikować dane kolejnych użytkowników. Na szczęście hiszpańska policja złapała już przestępcę, który jest obecnie przesłuchiwany.
Firma nie zajęła żadnego oficjalnego stanowiska w tej sprawie, z racji konieczności zachowania poufnych informacji dla hiszpańskiej policji. Na szczęścia ta sprawa zakończyła się pozytywnie i pozostaje mieć nadzieję, że Nintendo wyciągnie z tej lekcji wnioski i lepiej przyłoży się do swoich zabezpieczeń.