Czterej biotycy i kanibal – notatki recenzenta Mass Effecta 3 o trybie wieloosobowym

Czterej biotycy i kanibal – notatki recenzenta Mass Effecta 3 o trybie wieloosobowym

Prawdę powiedziawszy, zawsze uważałem kilkuosobowe tryby kooperacji a'la Horda z Gears of War za coś szczególnie ciekawego, lepszego od gry w duecie czy od klasycznych deathmatchy. Być może dlatego z radością przyjąłem informację, że BioWare planuje dorzucić do Mass Effecta 3 dodatkową atrakcję, przenosząc kosmiczne zmagania także na płaszczyznę multiplayera.

Rozgrywkom sieciowym w finale trylogii poświęciłem już sporo czasu za sprawą dema gry, teraz z kolei stopniowo pnę się w rankingach pełnej wersji Mass Effecta 3, oferującej sześć różnych map. Te same lokacje przychodzi nam odwiedzić w kampanii dla pojedynczego gracza, realizując w nich inne, choć przypominające te z trybu wieloosobowego, misje.

Osobiście najbardziej lubię rozgrywkę w Bazie Biel, którą – mimo że intensywnie „katowałem” ją już w wersji demonstracyjnej – wciąż równie często odwiedzam. Wszystkie mapy zostały zresztą zaprojektowane w rozsądny sposób, pozwalając na wielopoziomowe starcia, natomiast zmagania na tych konkretnych terenach sprawiają mi najwięcej frajdy, gdyż mogę tu żonglować bronią, przeskakując ze snajperki na coś przydatnego na bliski dystans.

Każda mapa uczy jednej podstawowej zasady: nie dać się przytłoczyć. Rozgrywkę prowadzimy najczęściej z trzema innymi graczami, jeżeli więc dwóch czy trzech padnie, zabawa w Rambo sprawdza nie tylko nasze umiejętności, ale i znajomość otoczenia. Na szczęście autorzy potrafią to wynagrodzić, przyznając „ostatniemu żywemu” specjalny medal i bonus punktowy.

new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/0/5/9/0592b86b4ad0cf8c77e42cbdcdbe2943/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/me3_multi_gotowe.mov', }); Gramy i komentujemy rozgrywkę wieloosobowa w Mass Effect 3. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod W trybie kooperacji ważne jest, by określić swój styl zabawy, dobrać odpowiednią dla siebie klasę i rozwinąć ją tak, by nie sprawiała kłopotów. Pod względem samego zarządzania postacią Mass Effect 3 bardzo przypomina standardowe strzelanki, takie jak Battlefieldy czy Call of Duty. Co za tym idzie – po wyborze klasy dobieramy preferowany ekwipunek i dodatkowe, jednorazowe bonusy, po czym szybko wkraczamy do akcji w określonym lub losowym miejscu.

Wzorem Sheparda z kampanii single player także w trybie współpracy zdecydowałem się na Strażnika, chcąc zyskać dodatkową ochronę w postaci technologicznej zbroi, możliwej do wysadzenia, gdy osaczą nas wrogowie. Na misję zabieramy główne typy pukawek, z których próbowałem i snajperek, i karabinów. Okazało się jednak, że idealną opcją jest pistolet maszynowy – i tylko on. W związku z nowym systemem ekwipunku w Mass Effekcie 3 każda noszona broń to modyfikator ujemny dla czasu odnawiania się mocy. Posługiwanie się tylko jedną oznacza całkiem niezłą efektywność i idące z nią w parze uderzanie mocami co 2-3 sekundy. Prawdziwą frajdą jest wytrącić przeciwnika z równowagi, posłać mu kilkanaście kulek i dobić mocą biotyczną!

A jeżeli o oponentach mowa: sytuacja wygląda dokładnie tak samo jak w kampanii dla pojedynczego gracza. Na każdej mapie możemy walczyć z jedną z trzech frakcji. Są więc oddziały Cerberusa, Gethy, jak i potwory stanowiące twory Żniwiarzy. W przypadku każdej z nich trzeba przyjąć nieco inną taktykę. Być może dzięki dobremu zaznajomieniu się z nimi w wersji demonstracyjnej najspokojniej podchodzę do żołnierzy Człowieka Iluzji. Cerberusa reprezentują bowiem ciężkozbrojne grupy, które szybko padają, gdy zostaną pozbawione pancerzy. Wrażenia nie robi też Atlas – potężny mech, który błyskawicznie staje się złomem, jeżeli któryś z graczy ma pod ręką wyrzutnię rakiet.

Osobiście lubię starcia z pomiotami Żniwiarzy, ponieważ ich chmary faktycznie potrafią zalać mapę, w zaledwie kilka minut czyniąc prostą rundę prawdziwym piekłem. Adrenalina pojawia się, gdy zdajemy sobie sprawę, że za pomocą czegoś w rodzaju teleportacji o krok od nas znalazła się Banshee, krzycząca przeraźliwie zmutowana Asari, która w jednej chwili może spowodować biotyczny wybuch. Gethy są z kolei najmniej „wyraźne” – nawet fakt, że znajdują się wśród nich jednostki z miotaczami ognia czy kamuflażem nie czyni z nich ciekawych przeciwników. Dwie pozostałe frakcje wypadają po prostu bardziej intrygująco.

Wspomniałem wcześniej o jednorazowych bonusach i wyrzutniach rakiet. To losowo wybrane elementy, które otrzymujemy, nabywając paczki przedmiotów. Podoba mi się, że kilka dostajemy już na starcie za sam zakup gry czy np. wzięcie udziału w akcji na Facebooku. Z tych stałych zestawów mamy w danym momencie trzy do wyboru, a panująca zasada przypomina nieco tę z karcianek kolekcjonerskich – im więcej zapłacimy, tym większa szansa, że wylosujemy coś bardziej wyjątkowego.

Szkoda (choć jest to zrozumiałym krokiem z perspektywy marketingowej), że BioWare idzie tu na całość. W sprawdzanej przeze mnie wersji na Xboksa 360 można nabyć taką paczkę za kilkadziesiąt-kilkaset Microsoft Points. Dobrze przynajmniej, że w trybie współpracy nie rywalizujemy z innymi, a współpracujemy z nimi. Kupowanie zestawów za zarobione samemu kredyty (zdobyte w meczach) czy realną gotówkę oznacza tylko szybsze dotarcie do niektórych przedmiotów.

Tryb kooperacji ciekawie łączy się z kampanią jednoosobową, ale jest to kwestia, którą szerzej omówię w recenzji. Jak na dodatek do „właściwego dania” kooperacja wypada całkiem okazale. Pytanie tylko, na ile będzie żywotny i czy twórcy poszerzą go skutecznie o DLC. Oczywiście o dodatki, zwłaszcza płatne, nie musimy się martwić. Ich jakość to już inna sprawa.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇