Od teraz każdy, kto zapragnie umieścić na stronie Steam Greenlight swoje dzieło, będzie musiał się pogodzić z jednorazową opłatą w wysokości stu dolarów. Valve liczy, że taki zabieg ograniczy pojawianie się niepoważnych propozycji od osób, które chciały zrobić zamieszanie, na przykład wprowadzając do dystrybucji "swoje Half-Life 3" itp. Ustanowienie opłaty (sto dolarów za każdą nową grę - lex retro non agit) ma również drugie znaczenie. Zgromadzone fundusze zostaną bowiem automatycznie przekazane na rzecz fundacji Child's Play, czyli nie ma mowy o chęci zarobienia dodatkowych dolców przez Valve.
Czy taki zabieg faktycznie odzieli ziarno od plew i na Steam Greenlight nie zobaczymy już "symulatora lotu z WTC" i tym podobnych tworów? Czas pokaże. Nie należy jednak zapominać, że nawet całkiem poważnie wyglądające propozycje mogą nie przejść weryfikacji Valve i zniknąć z dystrybucji ze względu na niepożądane/niepoprawne treści. Oby były to wyłącznie jednostkowe przypadki, gdyż sama inicjatywa może zaowocować rozpropagowaniem naprawdę ciekawych tytułów.