Bardzo nie podoba mi się to, co Valve robi z milczącymi protagonistami - zdradza Grossman. Właściwie przeraża mnie to. Gordon Freeman to bardzo dziwny facet. Różnica pomiędzy Dishonored a Half-Life 2 polega na tym, że przedstawiona przez nas historia jest dużo bardziej osobista. Wydaje mi się, że gracze zaangażują się w nią, gdyż stworzony przez nas bohater posiada personalne relacje z innymi od samego początku gry. Od razu wiadomo też, że zadarli z nim w bardzo niewłaściwy sposób.
Zdaniem Grossmana Freeman to bardzo źle stworzona postać – ludzie mówią do niego, o nim, na jego temat, czasami nawet za niego, kierując się w jego stronę, lub po prostu stojąc obok niego. Gordon wydaje się po prostu przypadkowym uczestnikiem tych wydarzeń.
Milczenie Corvo jest inne, wydaje mi się, że dużo bardziej emocjonalne. Nie mówi, bo każdy wie co miałby do powiedzenia. Dlatego to działa.
Grossman podkreślił, że owa opinia należy wyłącznie do niego i nie reprezentuje ani Arkane – studia tworzącego Dishonored - ani Bethesdy, która ową grę wydaje.