Po pierwsze, należy zauważyć ogromny wzrost liczby twórców niezależnych i małych studiów. Świadczy o tym chociażby Steam Greenlight czy liczne paczki gier niezależnych, które każdy może kupić za grosze (lub pobrać całkowicie za darmo). Co ciekawe, ponad 53% ludzi ankietowanych określiło siebie jako twórców niezależnych. 51% z nich natomiast istnieje w tej branży od dwóch lat bądź krócej. Dodatkowo, 46% ankietowanych pracuje w firmie złożonej z maksymalnie dziesięciu pracowników. Zaledwie 24% osób pracowało nad swą ostatnią grą z konkretnym wydawcą. Obecnie zajmuje się tym tylko 1/5 ze wszystkich 2500 osób (500 osób jak szybko można policzyć).
A co, jeśli idzie o platformy, na które są tworzone nowe gry? Wszak stoimy już u progu wejścia na rynek nowej, tak długo wyczekiwanej przez wszystkich generacji. Nie można też rzecz jasna zapomnieć o wszystkich małych konsolach, które już niedługo każdy będzie mógł mieć w domu za około 100 dolarów. Preferowanymi platformami dla twórców stały się urządzenia mobilne (38% ankietowanych wydało na nie ostatnią grę, 58% pracuje nad kolejnymi tytułami) – tablety i smartfony oraz PC i Maki (analogicznie do poprzednich danych: 34,6% i 49%).
Co więc dzieje się z dziećmi Microsoftu, Nintendo i Sony? Pozostają w tyle, lecz mają solidną podstawę. Na samym szczycie znajduje się Xbox 360 – grę na tę konsolę wyda w najbliższej przyszłości 13,4% ankietowanych, jednak nad kolejną pracuje 14%. Jeśli idzie o PlayStation 3 nie jest dużo gorzej – 13% wyda na nią swój dopracowywany w tej chwili tytuł, 12,4% chce spróbować tam swych sił z następnym produktem. Na samiutkim końcu znajduje się Wii U – z ludzi, którzy wzięli udział w ankiecie zaledwie 4,6% pracuje w tej chwili nad grą na konsole Nintendo, a 6,4% wyda na nią tytuł w przyszłości. A co z nowymi konsolami Sony i Microsoftu? 11% uczestników pracuje nad tytułami na nowy sprzęt.
Z innych ciekawostek, które na pewno każdy z was również mógł już zauważyć, popularne stało się finansowanie projektów przez przyszłych fanów tytułów (lub, co często spotykane – fanów tytułów, nad którymi pracowali ludzie, którzy żądają pieniędzy na nowy projekt). Jak bardzo popularne? Nie tak bardzo, jak mogłoby się wam wydawać. Większość projektów wciąż finansowane jest z kas firm nad nimi pracujących (37%). Jeśli idzie o serwisy bazujące na naszych prywatnych, ciężko zarobionych pieniądzach, tylko 8% ankietowanych pracuje nad grą, która głównie finansowana jest w ten sposób. Co ciekawe, 44% z osób, które postanowiły odpowiedzieć na pytania, ma zamiar zrobić tak w przyszłości.
W skrócie: Kickstarter być może nie jest (ale może być!) tak straszny jak go malują, najwięcej gier dostaną posiadacze smartfonów i tabletów (nie wiadomo jednak jak będzie z jakością owych gier), twórcy niezależni rosną w siłę i wciąż mało ludzi przekonanych jest do Wii U. Po więcej ciekawych informacji odsyłam na Gamasutrę.