(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)Ninja Theory wykorzystało studio filmowe, w którym kręcono sceny do historii o Na'vi, by nagrać sesje motion capture do DmC: Devil May Cry. Przy całym procesie pracowała ta sama ekipa, która stoi za efektami widocznymi w filmie Camerona. Dominic Matthews twierdzi, że "przy takich projektach jak ten warto pracować z ludźmi, którzy się na tym świetnie znają. Ekipa Avatara wnosi filmową perspektywę do tego, co próbujemy zrobić".
Oprócz procesu motion capture, który wychwytuje nie tylko wymyślne ruchy Dantego, Ninja Theory postawiło na jak najlepsze oddanie mimiki. Na twarzy każdego aktora umieszczono po 60 znaczników: na ustach, nosach, brwiach itp. Matthews mówi jednak, że "chodziło nam nie tyle o realizm, co wiarygodność".
Czy starania Ninja Theory przełożą się na uznanie ze strony graczy? Wiadomo nie od dziś, że wielu fanów serii postawiło już krzyżyk na nowej produkcji, gdyż w ich mniemaniu za bardzo odbiega od pierwowzoru. Znając jednak wcześniejsze dokonania studia i abstrahując od konotacji z cyklem Capcomu, DmC: Devil May Cry może być naprawdę dobrą grą. Pomimo narzekań oddanych fanów Dantego. Gra ukaże się w tym roku na PlayStation 3 i Xboksa 360.