Crysis 2 miał nas oszołomić grafiką i w ogóle pokazać, co da się wycisnąć z naszego pudełka pod telewizorem. Jakie wrażenia po pierwszym kontakcie?
BulletstormRodzice mówili mi zawsze, żeby nie dać się zwieść pierwszemu wrażeniu, bo prawdziwe piękno jest pod spodem. Nudy. Bulletstorm daje mocnego kopa od początku obcowania z grą - jest fantastycznie wykonana pod względem audiowizualnym, a więcej z obecnej generacji Unreal Engine wyciągnie chyba już tylko kolejna cześć Gears of War. Pierwsze kroki w butach Greysona Hunta obrazuje dość dobrze słowo frajda. Frajda oczywiście dozwolona od lat 18.
Inaczej jest z drugim Crysisem. Crytek opisuje swoje demo jako betę wieloosobową, co naturalnie oznacza że będziemy grać po sieci i... że gra ma wciąż swoje niedoróbki. Rozpoczynając pierwszy mecz (na samym początku dostępny tylko team deathmatch) trudno wyrzucić sobie z głowy doświadczenia z takimi hitami jak Modern Warfare 2 czy Bad Company 2. Nie można uniknąć porównań do tych dwóch tytułów, zważywszy, że twórcy czerpali z nich pełnymi garściami - killstreaki, poziomy, klasy, itd. - to wszystko wygląda znajomo. I pierwsze wrażenie jest przez to średnio pozytywne.
Na szczęście dzieło Cryteka odkrywa swoje sekrety w ciągu gry i dzięki temu pokazuje, że jest co najmniej warte uwagi. Przede wszystkim jest tu mnóstwo opcji. Prócz klas, mamy także znane z pierwszego Crysisa uniformy, które pozwalają nam wzmocnić pancerz czy tez stać się niewidzialnym na jakiś czas. Do tego dodatkowe umiejętności w stylu właśnie Modern Warfare 2. Do tego swoisty parkour, bo nasi żołnierze przyszłości skaczą wysoko i nie straszna im żadna przeszkoda. Do tego dwa różne ataki bez użycia broni. Dużo tego, ale pozwala to na dobranie sobie odpowiadającego nam stylu gry. Po kilku godzinach redakcyjnego współzawodnictwa byliśmy pod coraz większym wrażeniem.
No dobrze, a co w taki razie gdy minie pierwsze wrażenie w drugim z dem? Bulletstorm, ze swoim dość krótkim etapem w trybie Echo (przechodzenie kampanijnych misji w celu zdobycia jak największej liczby punktów za efektowne zabójstwa), robi bardzo fajne wrażenie. Gdzieś z tyłu głowy kołatała mi się myśl, że tak właśnie wyobrażałem sobie Duke Nukem obecnej generacji. Jest mnóstwo akcji, przemocy, mocnych słów i zabawy - ślinka cieknie na myśl o pełnej wersji.
Mapa "Skyline" z wieloosobowej bety Crysisa 2Zrobiło się różowo, więc spójrzmy trzeźwym okiem na to, co może się nie podobać. W Crysisie 2 przeszkadza mi trochę balans umiejętności - technika niewidzialność/skradanie się/gong w palnik sprawdzała mi się zbyt dobrze, a możliwość własnego tworzenia klas postaci pachnie exploitami. Jeśli chodzi o Bulletstorm to ciekawi mnie czy twórcy byli w stanie wymyślić na tyle ciekawostek, żeby przyciągnąć nas do gry na dłużej, bo w sumie ile można zabijać obcych? Wiem, wiem, że długo, ale czekam też na coś więcej.
W sumie po przetestowaniu wersji demonstracyjnych gier pozostaje przekonanie, że warto na nie czekać. Oczywiście ograniczony charakter dem nie pozwala na pełną ocenę tego co nas czeka, ale w pewnym sensie pokazuje mocne strony gier - krótka prezentacja Bulletstorm jest jak cios z otwartej dłoni - oszałamia, dłuższe demo Crysisa pozwala na lepsze poznanie tej naprawdę fajnej gry
Bulletstorm będzie z nami już za miesiąc - 25 lutego, a 30 dni później, pod koniec marca, zagramy w pełną wersję Crysisa 2.