Suellentrop wyszedł od pytania, jak dużą rolę odgrywają w grach gesty i ruchy ciała. Rzecz jasna każdemu przyszedł już pewnie do głowy Kinect lub Nintendo Wii – nad nimi również zastanawia się autor. Sięgając po książkę Apollo’s Angels autorstwa Jennifer Homans, starał się znaleźć więc punkty wspólne użytkowania tych konsol, a historią pięknej sztuki, jaką jest balet. Jakie więc są zdaniem Suellentropa punkty wspólne baletu i gier elektronicznych?
Homans pisze, że balet jest przede wszystkim sztuką zapamiętywania. Tancerze zmuszeni są zapamiętywać ruch, gesty i kroki. Pomaga im w tym pamięc fizyczna, taka, która w danym momencie angażuje konkretne partie mięśni, bez koniecznego wysiłku intelektualnego. To samo dzieje się z rękami graczy na padach i myszkach – zapamiętujemy wszak sekwencje ruchowe, które prowadzą do wykonania konkretnej akcji w świecie gry.
Suellentrop podsumowuje swe spostrzeżenia niezwykle trafnie i treściwie (trochę być może nawet zabawnie):
Gracze Call of Duty mają więcej wspólnego z ballerinami niż sami chcieliby przyznać. I być może rzeczywiście coś w tym jest. Artykuł jest ciekawy i warto rzucić na niego okiem. Ponownie odeslę więc do niego w to miejsce.