Co gry mają wspólnego z baletem?

Chris Suellentrop w swoim artykule dla The New York Times zastanawiał się nad cechami wspólnych gier wideo i innych sztuk audiowizualnych. W tym celu sięgnął do szeregu publikacji, które zawierały informacje na temat historii innych mediów. O ile badacze często podkreślają dość oczywisty związek gier elektronicznych i kina (przede wszystkim przez aspekty formalne mediów), Suellentrop znalazł części wspólne tak różnych, mogłoby się wydawać, mediów, jak balet i gry.

Suellentrop wyszedł od pytania, jak dużą rolę odgrywają w grach gesty i ruchy ciała. Rzecz jasna każdemu przyszedł już pewnie do głowy Kinect lub Nintendo Wii – nad nimi również zastanawia się autor. Sięgając po książkę Apollo’s Angels autorstwa Jennifer Homans, starał się znaleźć więc punkty wspólne użytkowania tych konsol, a historią pięknej sztuki, jaką jest balet. Jakie więc są zdaniem Suellentropa punkty wspólne baletu i gier elektronicznych?

Obraz

Homans pisze, że balet jest przede wszystkim sztuką zapamiętywania. Tancerze zmuszeni są zapamiętywać ruch, gesty i kroki. Pomaga im w tym pamięc fizyczna, taka, która w danym momencie angażuje konkretne partie mięśni, bez koniecznego wysiłku intelektualnego. To samo dzieje się z rękami graczy na padach i myszkach – zapamiętujemy wszak sekwencje ruchowe, które prowadzą do wykonania konkretnej akcji w świecie gry.

Suellentrop podsumowuje swe spostrzeżenia niezwykle trafnie i treściwie (trochę być może nawet zabawnie):

Gracze Call of Duty mają więcej wspólnego z ballerinami niż sami chcieliby przyznać. I być może rzeczywiście coś w tym jest. Artykuł jest ciekawy i warto rzucić na niego okiem. Ponownie odeslę więc do niego w to miejsce.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE