Chcemy Rome II: Total War

Chcemy Rome II: Total War

Najlepsza strategia 2004 roku wciąż potrafi na długie godziny przykuć do ekranu monitora. Pomimo upływu ośmiu lat perspektywa stworzenia własnego antycznego imperium w dalszym ciągu pozostaje nader kusząca. Mimo obecności na rynku innych znakomitych gier z serii Total War staruszek Rome wciąż dobrze się trzyma i jak na swój wiek wygląda zaskakująco ładnie. W zestawieniu z pierwszym Shogunem czy Medievalem (oba tytuły doczekały się kontynuacji) Rome zaliczam do wyższej ligi, ekstraklasy jednoczącej produkcje ponadczasowe. To prawda, co mówią. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

A smell worse than any camel, that is our enemy!

Brytyjczycy z Creative Assembly zrezygnowali w tej części z brzydkiej „papierowej” planszy na rzecz kolorowej mapy, na której dostrzegaliśmy takie detale jak np. zróżnicowane ukształtowanie terenu. Figurki przesuwaliśmy nie tak jak wcześniej, czyli od prowincji do prowincji, ale swobodnie, wykorzystując przy tym punkty ruchu. Tyle – jeśli chodzi o mapę strategiczną. Dopiero jednak przechodząc do mapy taktycznej, mogliśmy uświadomić sobie, jaki skok jakościowy odnotowało Rome: Total War względem swoich zacnych poprzedników.

Patrząc na grę, łatwo można było wpaść w zdumienie. Na ekranie oglądaliśmy dziesiątki tysięcy świetnie wymodelowanych żołnierzy ścierających się ze sobą wśród tumanów kurzu i pyłu, na tle przepięknych pejzaży. Całość psuła może zbytnia plastyczność lokacji, co nie zmienia jednak faktu, że oprawa Rome: Total War nie powinna powodować bólu oczu nawet u współczesnego gracza przyzwyczajonego do graficznych orgii, choćby takich jak w drugim Shogunie.

Today is the proud day to be a Roman

Budowanie imperium w Europie Cezara, Cycerona i cuchnących Galów wymagało kanclerskiej głowy. Wybierając ród rzymskich Juliuszów, musieliśmy w pierwszej kolejności ujarzmić dzikie plemiona na czele z potężnymi Germanami i Galami właśnie. Z kolei kampania Scypionów popychała nas do wojny w Afryce z mającymi mocarstwowe ambicje Kartagińczykami. Należało zdobyć i utrzymać pięćdziesiąt prowincji (wersja dłuższa), co na najwyższym poziomie trudności oznaczało wiele dni (tygodni?) grania. Na mapie strategicznej administrowaliśmy nasze prowincje, pilnowaliśmy finansów, rozbudowaliśmy miasta i rekrutowaliśmy armię. Duże wojsko jest trudne w utrzymaniu, więc praktycznie przez całą grę trzeba było dokonywać podbojów, aby w naszym skarbcu nie brakowało pieniędzy. O tak, wirtualna rzeczywistość Rome nie zna takiego pojęcia jak Pax Romana.

Po pierwszym ukończeniu gry zyskiwaliśmy dostęp do szeregu nowych, nie tylko rzymskich frakcji. Mogliśmy dowodzić Brytami, Celtami, Miastami Greckimi, Macedończykami, Partami i wieloma innymi. I co najważniejsze, prowadzenie każdej z tych nacji wymuszało zastosowanie unikatowej strategii i taktyki na polu walki. Ogromne słonie na wyposażeniu Kartagińczyków, nie bez powodu nazywane starożytnymi czołgami, zmiatały biednych legionistów jak wicher liście. Z kolei wzór defensywy, jakim byli Macedończycy z najeżoną sarissami falangą, stanowił zaporę nie do przejścia. A zdecydowanie najlepszą jazdę, której szarże łamały każde szeregi, mogliśmy znaleźć w armiach Bliskiego Wschodu.

Now we fight! Then back to the wine and women!

Gra zawiera potężny ładunek miodu, początkowo zakorkowany w butelce, ale później wypływający rześkim strumieniem. Korkociągiem w tym przypadku jest sympatia do historii starożytnej lub chociażby do filmowego Gladiatora. Wówczas śmiało możemy brać się za rekrutację wojska i planować pierwszą kampanię wojenną bez obaw, że po kilku godzinach uleci z nas cały zapał.

Szkoda, że Creative Assembly nie zamierza na razie przerobić swego dzieła, jak to miało miejsce w przypadku Medievala czy Shoguna. Sądzę jednak, że to tylko kwestia czasu. A gdy już okaże się, że gra jest w produkcji, zorganizuję w Rzymie igrzyska, jakich świat nie widział! Wcześniej jednak poprowadzę swoją armię przez spalony słońcem Półwysep Iberyjski, by potem przez dzikie przełęcze dotrzeć do zaśnieżonych Alp. I wtedy Rzymianie zawołają z trwogą w głosie: Hannibal ad portas!

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥