Gra na razie ukazała się wyłącznie w Japonii, ale jeszcze w tym miesiącu powinna opuścić granice Kraju Kwitnącej Wiśni i zadebiutować w języku angielskim. Na pierwszy rzut oka Catherine jest kolejnym japońskim dziwadłem utrzymanym w stylistyce anime. Ale to nie do końca tak. Catherine to kolejny przykład japońskiej wrażliwości i kreatywności w dziedzinie tworzenia gier. Tytuł spłodziło studio Atlus, czyli autorzy między innymi trzeciej i czwartej części Persony.
Dostałem esemesa od mojej bejbe
Od jakiegoś czasu w dzielnicy, w której mieszka główny bohater, lawinowo umierają młodzi mężczyźni. Policja nie ma pojęcia, kto jest temu winien, a media snują niestworzone historie. Główny wątek kręci się wokół Vincenta Brooksa. Facet przekroczył już trzydziestkę. Prowadzi nudne, nieinteresujące życie, zarabiając grosze i wegetując w związku z Katherine. Pewnego dnia, gdy siedzą w ulubionym pubie Stray Sheep, Katherine oznajmia, że jest z nim w ciąży. Jakby tego było mało, dziewczyna proponuje, aby wreszcie wzięli ślub. Ale Vincent nie zamierza się z nikim wiązać. Jeszcze tego samego dnia dostrzega w pubie diabelnie piękną blondynkę Catherine, z którą spędza upojną noc. Facet nawet nie domyśla się, że spotkanie z tą czarującą femme fatale stanie się początkiem koszmaru.
Rozgrywka ma być podzielona stosownie do cyklu dnia i nocy. Za dnia będziemy mieć do czynienia z przygodówką w stylu Heavy Rain . Wówczas naszym głównym miejscem działania stanie się wspomniany pub Stray Sheep. Porozmawiamy z klientami lokalu, poradzimy się ich lub wysłuchamy ich problemów. Poznamy policjanta, który bez oporów upija się w służbowym mundurze, czy faceta przeżywającego kryzys wieku średniego. Z każdym z gości pubu będziemy mogli zaprzyjaźnić się i wyciągnąć od niego numer telefonu.