Kluczem jest tu wydawanie w pełni zlokalizowanych gier, które są dostosowane do wyjątkowych elementów obszaru danego rynku. Należy odejść od starania zapewnienia tego samego doświadczenia na całym świecie - mówił Ichii. Jeśli idzie o samą pracę nad grą musimy brać pod uwagę gust graczy z każdej kultury i obszaru kulturowego, do którego trafić może tytuł.
Ichii, jako przykład gier, które były znakomicie dostosowane do rynku japońskiego, gdzie zresztą odniosły sukces, lecz nie sprzedały się za granicą, podał serie Ace Attorney i Sengoku Basara. Z drugiej strony serie takie jak Resident Evil są uznawane i rozpoznawane na całym świecie. Ichii uważa, że gry Capcomu sprzedać się mogą na każdym rynku – jest to tylko i wyłącznie kwestia ich lokalizacji i dostosowania do konkretnego regionu.
Jesteśmy w tej chwili świadkami szybkiego rozrostu rynków, w krajach rozwijających się takich jak Rosja, kraje Europy Środkowej, Południowa Afryka, Indie i kraje Bliskiego Wschodu.
Jedyną drogą, jaką zdaniem Ichii’ego gry są w stanie dostać się na ten rynek, jest lokalizacja. Oznacza to, że już od przyszłego roku Capcom rozpocznie przekładanie dialogów w grach na pięć do siedmiu nowych języków. To o cztery do sześciu języków więcej niż w tej chwili, biorąc pod uwagę, że aktualnie aktorzy czytają dodatkowo tylko po angielsku. Tekst w grze tłumaczony ma być natomiast na kilkanaście nowych języków.
Ale wszyscy wiemy, jak wygląda sprawa z lokalizacją gier. Pisał o tym ostatnio zresztą Dominik Gąska i Michał Piwowarczyk, którzy pragnęli zwrócić uwagę na kiepską jakość tłumaczeń prezentowanych przez gry na polskim rynku. Jeśli jakość ta się nie zmieni, możemy mieć tylko nadzieję na to, że gra dostępna będzie dla nas zarówno w naszym ojczystym języku, jak i tym, w którym została napisana.