Uwaga! Jest to recenzja trybu wieloosobowego, po recenzję całości musicie sięgnąć tutaj.
Gorąca zimna wojna
Black Ops to wciąż ten sam znakomity tryb wieloosobowy znany z Modern Warfare, Modern Warfare 2 oraz World at War. Treyarch poważnie zabrał się do roboty i jest to chyba odsłona wprowadzająca najwięcej nowości, szczególnie przy rozwijaniu profilu gracza. Jeśli chodzi o podstawowe tryby rozgrywki, to nie znajdziemy tu zbyt wielu modyfikacji. Powracają kochane przez wszystkich „Znajdź i zniszcz”, „Sztab” czy wiecznie żywy „Drużynowy deathmatch”.
Same mapy prezentują wysoki poziom poprzedników. Wybija się ciekawie skonstruowana „Havana” z jedną długą ulicą i bocznymi alejkami. Utrzymane w rdzawej kolorystyce „Launch” może zaskoczyć graczy startującą rakietą. Małe „Nuke Town” to makietowe miasteczko do testowania broni atomowej z manekinami, które z łatwością mogą pomylić się z żywymi przeciwnikami, przynajmniej dopóki nie poznamy całej mapy. Na „Firing range” można za to spotkać poruszające się po torach drewniane cele, co skutecznie utrudnia próby dostrzeżenia przeciwnika. Jak na razie na większości map nie stwierdziłem miejsc, w których można się zaszyć i kampować.
Małą rewolucję przeszły za to kill streaki, z polska zwane seriami ofiar. Wypadła bomba atomowa, najciekawsza chyba niespodzianka z Modern Warfare 2, w jej miejsce dostajemy psy obronne, które rozbiegają się po planszy w poszukiwaniu wroga. Można nieźle się przestraszyć, słysząc ujadanie ogarów szukających gardła do rozerwania. Podobne uczucia wzbudza dźwięk nadjeżdżającego samochodziku z materiałami wybuchowymi. Jest to chyba najciekawszy nowy kill streak, choć bywają rozgrywki, podczas których po mapie krąży jednocześnie kilka takich samochodzików i człowiek, zamiast wyglądać przeciwnika w oknie, patrzy przez cały czas pod nogi. Treyach będzie musiał poprawić działanie owych samochodzików, jeśli nie mają zamienić się w typowy dla takich gier exploit.
Pan płaci, pani płaci...
Black Ops wprowadza do serii Call of Duty nowość w postaci punktów COD. W poprzednich odsłonach, aby odblokowywać nowe rodzaje broni, musieliśmy awansować na kolejne poziomy. Tutaj awans zapewnia jedynie możliwość wykupienia atrakcji związanych z nowym poziomem. W tym miejscu do akcji wchodzą punkty COD, które zdobywamy podczas grania. Wszystkie nowe elementy, jak serie ofiar, dodatki do broni, a nawet warstwy naszego własnego obrazka, kosztują.