"W pewnym momencie produkcji w grze był tryb kooperacji, ale zmieniał ją ze strzelanki-łamigłówki w narciarski zjazd, w którym każdy chciał jak najszybciej znaleźć się na końcu etapu".
Bleszinski wytłumaczył, że przy dwóch graczach zaangażowanych w rozgrywkę starali się oni jak najszybciej dobiec do końca ignorując widoki i nie próbując wykonać jak największej ilości Skill Shotów, efektownych zabójstw, jednego z głównych elementów gry.
Dodatkowo pewne elementy rozgrywki, jak spowalnianie czasu czy też konfrontacja z wielkimi przeciwnikami, zaprojektowane są z myślą o jednym graczu, a przerabianie ich na tryb kooperacyjny byłoby zabieraniem esencji gry.
O ile jednak w kampanii musimy grac solo, to istnieje tryb wieloosobowy, w którym można pobawić się w kooperację z przyjaciółmi, między innymi w trybie Anarchia, który pozwala graczowi walczyć z coraz to silniejszymi hordami wrogów.
W grze nie znalazło się też miejsce dla klasycznego deathmatchu stawiającego graczy przeciw sobie, a to dlatego, że arsenał w jaki jesteśmy wyposażeni skutecznie zniechęcałby do grania wszystkich, którzy byliby na drugim końcu naszej spluwy. Bleszinski dodał, że można było pozmieniać grę tak, aby pozwolić graczom na rywalizację, ale ostatecznie zabiłoby to ducha Bulletstorm.
Gra pojawi się na rynku już w przyszłym tygodniu, 25 lutego, na PlayStation 3, Xboksa 360 i komputery osobiste.