"Wiemy, że rywalizacja jest zacięta. Ale stając bezpośrednio w szranki z nowym Call of Duty mamy lepszy silnik, lepsze studio deweloperskie i po prostu lepszą grę. Chcemy znacząco zwiększyć nasz udział w rynku FPS i zagonić przeciwnika do defensywy".
Na potwierdzenie swoich słów Riccitiello przytoczył dane o przedsprzedaży gry, które wskazują 700 procentowy wzrost w porównaniu z w podobnym okresie czasu.
Miesiąc temu szef EA zapowiedział marketingową ofensywę, której celem będzie właśnie zajęcie pierwszego miejsca na listach sprzedaży. Według jego szacunków taka bitwa mogłaby kosztować obie firmy po 100 milionów dolarów.
O ile oczywiście nie można EA zabraniać zarabiać pieniędzy to pojawiają się pierwsze głosy fanów serii Battlefield, które mówią o tym, że droga na szczyty sprzedaży może przyczynić się do tego, że gra zatraci to za co kochają ją fani i zbyt mocno zbliży się do modelu rozgrywki prezentowanego przez serię .
trafi do nas na jesieni tego roku, a po więcej informacji zapraszamy do naszej zapowiedzi. Jeśli chodzi o nowe Call of Duty to twórcy siedzą cicho, a pierwsze wiadomości najpewniej usłyszymy na targach E3, które odbywać się będą już za miesiąc. Internetowe plotki mówią o tym, że zobaczymy trzecią odsłonę Modern Warfare**.