Choć Elektronicy próbowali już uszczknąć nieco sławy niepodzielnie rządzącemu królowi, czyli serii Call of Duty, wydając chociażby genialnego Battlefielda: Bad Company 2, na razie lider pozostał tylko jeden. Battlefield 3 jako pierwszy ma szansę namieszać nieco na polu strzelanek nastawionych przede wszystkim na rozgrywki sieciowe.
Nigdy nie byłem fanatycznym miłośnikiem tej serii, choć poświęciłem sporo czasu każdej z jej odsłon. Nadchodząca część okazała się jednak jednym z powodów, dla których z chęcią wróciłem do grania pecetowego. Gdybym nie miał jeszcze złożonego zamówienia na ten produkt, po styczności z wersją przedpremierową szybko nadrobiłbym to niedopatrzenie.
Udostępniając wszystkim zainteresowanym otwartą betę, Electronic Arts udowodniło, że pod koniec miesiąca otrzymamy dokładnie to, czego można się było spodziewać, czego wszyscy oczekują po tym właśnie tytule. Mamy szansę nie tylko przetestować silnik graficzny, ale i sprawdzić, czym będzie odróżniać się Battlefield 3 od Battlefielda 2 i Battlefield: Bad Company 2. Bo czy chcemy tego, czy nie, nowy rozdział w historii tej marki odbiera się już nieco inaczej.
Duża w tym zasługa usługi znanej jako Battlelog, nim jednak przejdę do obszerniejszego wywodu na jej temat, chcę wspomnieć o „oczywistych oczywistościach”. Na przykład o oprawie graficznej, którą twórcy szczycą się przy okazji prezentowania materiałów filmowych. Najbardziej oczekujących wodotrysków graficznych czeka jednak mały zawód – nie dlatego, że gra wygląda brzydko czy sztucznie. Problem w tym, że multiplayer rządzi się swoimi prawami i rzucenie kilkudziesięciu osób na pole bitwy wymaga pewnych ustępstw w innych aspektach.
new WP.player({ width:610, height:343, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/e/0/6/e0600f8bc9c4da90eaf1d664790743b5/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/battlefield_3_ql_gotowy.mov', });Gramy w betę Battlefielda 3 i komentujemy rozgrywkę. Wideo w wyższej rozdzielczości znajdziesz pod tym adresemGdy odpaliłem grę w maksymalnych detalach, ustawiając wszystko na poziomie Ultra, szczególnie mocno urzekły mnie tekstury, pełne drobnych szlifów nadających mapom swoistą wyjątkowość. Beta oferuje w zasadzie tylko jedną planszę: Operation Metro (druga dostępna była przez pewien czas na zabezpieczonych hasłem serwerach). Trafiamy tam na ulice Paryża oraz – jak sam tytuł wskazuje – do jego podziemi. Widać, że deweloperzy bawią się widokami, pozwalając dostrzec w tle Wieżę Eiffela, a jednocześnie dając szansę na zwiedzenie ślicznie zrealizowanych uliczek, korytarzy, a nawet parku.
Pewien zawód sprawia spektakularność zniszczeń – można odczuć, że swoboda dewastacji jest mniejsza niż w Battlefieldzie: Bad Company 2. Ale wiecie co? Nijak to nie przeszkadza, choć w efekcie charakterem rozgrywki tytuł zaczyna przypominać nieco nowe Medal of Honor. Od tej pozytywnej strony – przerzucając dynamikę z otoczenia na obecne na mapie postacie.
Nie jest to gra dla samotnych wilków. Oczywiście nasze wyniki nie są całkowicie uzależnione od pozostałych graczy, ale na prawidłowe rezultaty zawsze przekłada się należyta kooperacja, a czteroosobowe zespoły nie zostały stworzone bezpodstawnie. Mapa Operation Metro udostępniona jest w znanym miłośnikom serii trybie Rush. Zasady są proste: podczas gdy jedna strona naciera na dwa punkty, druga ich broni. Zależnie więc od wylosowanej frakcji albo musimy wykazać się spostrzegawczością i nie dopuścić wrogów do wskazanych miejsc, albo też przemknąć niezauważeni, likwidując ewentualny opór. Nietrudno sobie wyobrazić, jak bajecznie proste okazuje się to w drużynie, gdzie każdy zna swoje miejsce.