Battlefield 2142

Battlefield 2142

Nie czarujmy się, drogie dzieci. Electronic Arts to firma, która robi kasę na grach. I dlatego co chwilę wychodzą dodatki, boostery i sequele, w tempie o wiele za szybkim, przynajmniej jeżeli chodzi o punkt widzenia grającej społeczności. Dopiero niedawno nauczyliśmy się grać w Battlefield 2, powoli zaczynają się pojawiać pierwsze mody, a tu już za kilka miesięcy trzeba będzie to wszystko rzucić i przenieść się na nowego BeeFa. Trzeba będzie? Ano trzeba, zwłaszcza jeżeli chodzi o grające półzawodowo klany, dla których nie będzie już oficjalnych turniejów z nagrodami w BF2, tak samo jak nie było takowych w Battlefield 1942 i Vietnama po wyjściu "dwójeczki". Także cała masa przypadkowych graczy, tak zwanych nieładnie noobów i lamerów przerzuci się na nową grę najszybciej jak się da, w nadziei, że nie będą tak dostawali w zadek, skoro na początku wszyscy mają teoretycznie równe szanse. No, ale czy to źle? Przecież to fajnie mieć coś nowego do zabawy, prawda?

Niekoniecznie, niekoniecznie. Ja osobiście patrzę na Battlefield 2142 z lekkim przestrachem. Dlaczego? Bo wiem co się dzieje z BF2 i patchami do niego. Każdy kolejny naprawia dwa błędy i dodaje siedem innych - to raz. Poza tym twórcy wedle własnego uznania zmieniają krytyczne aspekty rozgrywki, nie wiadomo na podstawie jakich przesłanek, bo ciężko znaleźć choć jedną osobę zadowoloną z tych zmian. To dwa. A raz i dwa to trzy - obawiam się, że nowy BF2142 pojawi się makabrycznie zabugowany, a do tego jeszcze co kwartał wychodziła będzie łatka zmieniająca niektóre podstawowe aspekty i zachowania, z których gracze właśnie nauczyli się korzystać...

Ale może nie będzie tak źle, z drugiej strony. Możliwe że to tylko moje osobiste czarnowidzenie i efekt lekkiego podenerwowania po najnowszym patchu 1.3 do "dwójeczki", który jest tak maksymalnie zwalony, że aż się słabo robi, gdy trzeba na nim grać. Możliwe że 2142 będzie bezbłędny i nie da powodów do narzekań... Jedno za to wiem na pewno - mimo złości i żalu do EA za to co zrobiło z BF2 i tak każdy prawdziwy fan kupi jesienią najnowszą odsłonę serii. I to nie tylko dlatego, że ciekawie się zapowiada.

Dobrze, a teraz po odrobinie żółci wylanej przez osobę, która spędziła lekko pół tysiąca godzin na serwerach BF2, przejdźmy do zapowiadania właściwego.

Jak sam tytuł wskazuje, tym razem przeniesiemy się w przyszłość. Dość odległą, ale nie aż tak futurystyczną jak by się wydawało. Nie aż tak? Jak to? A tak to, że nie będzie laserów, railgunów, broni plazmowych i innych świecidełek rodem z Quake czy UT. Spluwy dostaniemy przyszłościowe i odjazdowe, owszem, ale nadal będą to mniej lub bardziej skomplikowane maszynki do szybkiego transportowania ołowiu z miejsca na miejsce. Tudzież innych nabojów, z rdzeniami ze zubożonego uranu na przykład. Mało ważne zresztą.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ