Zdrowy rozsądek podpowiada, że pewnych rzeczy lepiej nie robić. Nie wydaje się na Wii gier dla dojrzałych graczy ani tym bardziej gier z ograniczeniem wiekowym PEGI 18, bo się nie sprzedają. Nie karmi się kurczakiem krokodyla w Illinois, bo może chcieć „wejść do tego”. I nie wkurza się Asury. To tak jakby podpaść Kratosowi – totalna głupota. Co prawda, bohater nowej gry CyberConnect2 i Capcomu nie rozrywa swoich przeciwników na pół ani nie odrywa im kończyn, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, ale zdenerwowany potrafi zabić nawet bogów.
Bóstwa, które trzeba ubić, zajmują się pilnowaniem interesów Ziemi. Trochę kiepska wiadomość dla ludzi, że ich obrońcy niedługo zejdą, ale z drugiej strony to może nawet lepiej, bo co to za interes oddawać się w opiekę zdrajcom i oszustom? Dobrze kombinujecie, Asura był jednym z owych bóstw, ale został przez swoich kumpli zrobiony na szaro. Co prawda jeden z nich, niejaki Wyzen, z którym bohater walczył w prezentowanym na Captivate demie, rzucił, że to nie oni, a właśnie Asura jest zdrajcą, ale mogę jakoś to sobie wyjaśnić. Pewnie chcieli zrobić coś niecnego, a on sprzeciwił się im, więc usunęli go ze swojej paczki, ale to tylko moje domysły. Za to wiem, co ostatecznie przekonało bohatera do walki z dawnymi kumplami. Porwali mu córkę i w jakiś sposób wykorzystują jej ogromną moc do niecnych celów, a tak haniebnego czynu Asura nie potrafi przebaczyć.
PAN ZEMSTA
„Chłoniemy filmy, anime, inne gry, zagraniczne seriale” – powiedział szef CyberConnect2, Hiroshi Matsuyama. „W tym momencie do głowy przychodzą mi filmy koreańskie. Wiele z nich opowiada o zemście, np. The Chaser [„W pogoni” – red.]”. Nazwa God of War nie padła, ale patrząc na postać głównego bohatera, jego motywy i podejście do bogów, nie mam wątpliwości, że dogadałby się z Kratosem.
Prezentacja dotyczyła głównie walki z Wyzenem, ale przez chwilę mogłem zobaczyć, jak będą wyglądały starcia z mniejszymi, słabszymi przeciwnikami. Zaskoczyło mnie, że bohater okładał ich gołymi pięściami. „Asura nie będzie korzystał z broni” – wyjaśnił Matsuyama. „Walczy jedynie pięściami, ale wcale nie oznacza to, że wachlarz jego ataków będzie mocno ograniczony”. Po chwili jednak poprawił się mówiąc, że bohater będzie mógł zabrać wrogom broń na moment i użyć jej w walce, ale szybko ją odrzuci.
Asura’s Wrath raczej nie będzie klonem Dynasty Warriors z wyżynaniem setek, jeśli nie tysięcy przeciwników. Raczej chodzonym mordobiciem, bo slasherem nie nazwę gry, w której bohater nie używa broni. Efektownym chodzonym mordobiciem, powinienem napisać – kamera starała się pokazywać akcję z zaskakujących ujęć, na przykład ustawiała się tuż przy ziemi i pokazywała z dołu pod kątem (widok TPP spod kolana?), jak bohater wypłacał potężny cios humanoidalnemu ludkowi, wyglądającemu jak ożywiona lalka. „Inspirowaliśmy się japońską mitologią, ale w grze nie ma scen, ani postaci wyjętych bezpośrednio z azjatyckich mitów i religii. To całkowicie nowa opowieść” – powiedział Kazuhiro Tsuchiya, producent z Capcomu. Być może ktoś doszuka się w grze śladów hinduskich wierzeń, natomiast absolutnie każdy zauważy elementy... SF! Co powiecie na bossa strzelającego w Asurę rakietami albo proszącego o wsparcie ogniowe z latającego nad głowami walczących potężnego kosmicznego krążownika? A wydawało mi się, że to Shadows of the Damned będzie dziwaczne.