Tylko ja i mój koń...
Philippe Bergeron (mission director) w rozmowie z OXM zdradził, że w pierwszym Assassin's Creed z 2007 roku tryb kooperacji z możliwością swobodnego przyłączania się / odłączania od rozgrywki miał być bardzo ważnym elementem gry. Twórcy chcieli go wprowadzić zanim poznali cały wątek Desmonda i Animusa, które ostatecznie stanęły na drodze do zrealizowania takiej formy gry dwuosobowej. Zdaniem Bergerona rozgrywki kooperacyjnej ostatecznie nie dało się pogodzić z wątkiem fabularnym, opartym o motyw wracania do wspomnień przodka Desmonda.
Z drugiej strony Altair był zmuszony do samotnego wykonywania misji przez ograniczenia techniczne. Silnik Scimitar/Anvil, opracowany przez Ubisoft Montreal w 2007 roku między innymi na potrzeby Assassin's Creed, nie był w pierwotnej formie na tyle zaawansowany, by wspierać jakąkolwiek formę rozgrywek wieloosobowych. Tak przynajmniej twierdzi Bergeron. Może w końcu Assassin's Creed IV zaprezentuje wspólne akcje pary zabójców. Albo inaczej - czy kooperacja jest potrzebna tej serii?