Autorzy serii Anno wykonali dotychczas kawał dobrej roboty, oferując graczom ciekawą alternatywę, zaspokajającą ich ekonomiczno-strategiczne zapędy. Idea kolonizowania Nowego Świata i powiązane z tym wyzwania stały się doskonałym podłożem do stworzenia interesującej gry. Ubisoft postanowił jednak postawić stopę na nowym lądzie i proponuje przeniesienie marki w przyszłość, serwując Anno 2070. Dzięki testowej wersji tytułu mogliśmy sprawdzić, czym broni się nowa odsłona cyklu.
Dobrzy znajomi po liftingu
Mamy więc rok 2070, a globalne ocieplenie okazało się czymś więcej niż tylko dobrym tematem na film dokumentalny. Czarny scenariusz zakładający stopienie się lodów w rejonach polarnych sprawdził się co do joty i zamiast kontynentów mamy teraz na Ziemi porozrzucane gdzieniegdzie wysepki, które kiedyś były górskimi szczytami. Co to oznacza? Ano tyle, że formuła gry zupełnie się nie zmieni i znów polegać będzie na kolonizowaniu nowych wysp i budowaniu na nich infrastruktury małego miasta-państwa. Takie rozwiązanie bardzo uprawdopodabnia to, co widzimy na ekranie, i dzięki niemu nie razi przebranie starej gry w nowe szaty.
Nowy porządek na Ziemi ma oczywiście swoje poważne konsekwencje. Lądu jest mało, a co za tym idzie, jest on szalenie pożądany, a jakość gruntów stanowi kwestię kluczową. Tu wchodzi do gry element nowy w serii, czyli wskaźnik ekologiczny, pokazujący, jak bardzo zanieczyszczona jest nasza wyspa i jakie negatywne (bądź pozytywne) ma to konsekwencje – może nawet dojść do tego, że nasze farmy będą ledwo przędły, a z kranów popłynie szlam. Drugim ważnym elementem tej ekonomicznej układanki jest energia, z której w świecie przyszłości korzysta większość dostępnych budynków. Wiadomo, można budować kolejne elektrownie, ale zanieczyszczają one środowisko, a czyste źródła elektryczności kosztują krocie. Umiejętne balansowanie pomiędzy tymi dwoma czynnikami jest ciekawym urozmaiceniem znajomej rozgrywki.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/f/0/a/f0ab2c8fc869e3946894dcdbfb0ddaab/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/ANNO_2070_Gamescom_Teaser_PL_.mov', }); Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemW tej nowej rzeczywistości musimy odnaleźć się jako jedna z dwóch frakcji – Ecosi lub Tycoony. Każda z nich ma inne podejście do tego, jak radzić sobie z budowaniem nowych miast. Frakcja Eco stawia oczywiście na czyste źródła energii i życie w zgodzie z naturą, ale w zamian ma dużo wolniejsze tempo ogólnego rozwoju. Tycooni natomiast są dynamicznymi gigantami przemysłu i rozbudowują się w ekspresowym tempie, ale wszystko to oczywiście za cenę ignorowania problemów ekologicznych. Obie frakcje są na tyle od siebie odmienne, nie tylko we wstępnych założeniach, ale także w kwestii budynków i surowców, że rozgrywka każdą z nich jest zróżnicowana i stawia przed graczem zupełnie nowe wyzwania.
Dzień dobry, szefie
Początek zabawy w Anno 2070 bardzo przypomina schemat znany z wcześniejszych części serii. Wznosimy magazyn, potem swego rodzaju ratusz, kilka domków i powoli tworzymy ekonomię naszej małej osady. Najpierw musimy zadbać o podstawowe surowce budowlane i zaspokoić podstawowe potrzeby naszych mieszkańców, którzy dzięki temu będą mogli rozwinąć się w bardziej zaawansowane społeczeństwo, co z kolei pozwoli na pozyskiwanie bardziej zaawansowanych surowców i dalszy rozwój. Gdzieś po drodze poznajemy naszych sąsiadów z mapy, z którymi nawiązujemy kontakty handlowe i dyplomatyczne. Implikacje tych pierwszych są oczywiste, ale o stosunki międzypaństwowe musimy zadbać sami. Każda akcja wykraczająca poza rejon naszej wyspy oznacza ujemne lub dodatnie punkty w relacjach z poszczególnymi rywalami. Umiejętnie nimi balansując, możemy zapewnić sobie pokój i współpracę lub też szybko doprowadzić do wojny.