Anioły są z Ameryki, a naziści z Marsa

Anioły są z Ameryki, a naziści z Marsa

Wszystko to nieprawdziwe i nierealne.

Paradoksalnie jednak najbardziej bajkowo - nieprawdziwą opowieścią, jaką serwują nam gry wideo jest ta, która z bajkami nie ma nic wspólnego. II wojna światowa jako wydarzenie historyczne (bo o niej tu mowa) ma bardzo mało wspólnego z tym, co od dwudziestu lat serwują nam gry z wojną w tle.

To zadziwiające, ale w ciągu tego czasu powstało ponad dwieście tytułów, opowiadających o II wojnie, na każdej platformie*, z których nieliczne wyjątki wyrwały się z tego wspólnego, nomen omen, frontu, budowy zbioru półprawd, legend i ordynarnej propagandy. Być może problemem jest to, że gry świecą światłem odbitym. Opowiadają o wojnie, otwarcie nawiązując, a momentami bezczelnie kopiując sceny, momenty, akcje i bohaterów znanych nam z hollywoodzkich hitów. Problem jednak w tym, że kino miało ponad sześćdziesiąt lat na przetrawienie tego tematu i pomieściło w sobie tak dramat o Holocauście, historie o losach zwykłych ludzi, jak i epicką opowieść o bohaterach- nadludziach. Gry, pomimo tak intensywnej eksploatacji tematu, tego nie robią. Opowiadają nam wciąż i wciąż to samo od nowa.

Medal of Honor: Allied AssaultW tym zalewie tytułów dotyczących tego tematu łatwo się pogubić i trudno wszystkie je wrzucać do jednego worka. Czym innym będzie strategia turowa, która posiada szczątkowe tło historyczno-fabularne, a czym innym strzelanka-superprodukcja, sugerująca graczowi, że oto bierze udział w rekonstrukcji prawdziwych wydarzeń. Oczywiste jest to, że z racji zasięgu to te ostatnie nadają ton i to do nich równa cała reszta tytułów o mniejszych budżetach, ale równie dużych aspiracjach.

Dawno, dawno temu

Półprawdy i drobne kłamstwa w wersji historii opowiadanej przez gry zaczynają się już w samym dookreśleniu ich ramach czasowych.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego gry takie jak Medal of Honor czy Call of Duty rozpoczynają się zawsze w takim, a nie innym momencie historycznym? Jaki to moment? Oczywiście przystąpienie USA do wojny. To jasne jak słońce, że powody takiego stanu rzeczy są przede wszystkim marketingowe. Jakoś trudno sobie wyobrazić, aby gracz w Stanach chciał się wcielać w ciągle cofającego się francuskiego żołnierza czy Anglika na plażach Dunkierki (o Polaku w kampanii wrześniowej nie mówiąc).

Jednak ta prosta i oczywista decyzja marketingowa ma niesamowitą siłę kreacji! Zgodnie z tym co mówią nam gry, II wojna światowa nie tylko została wygrana przez Stany Zjednoczone, ale przede wszystkim zaczęła się z chwilą, gdy Ameryka się do niej przyłączyła. Kwestia marketingu to jedno, ale przedstawianie historii w tak ograniczony sposób ma też inne zadanie. Jakakolwiek próba pokazania wojny przed rokiem 1942 wprowadzić by musiała element nieoczywisty i być może nie do końca jasny dla przeciętnego odbiorcy. Czarno-biały obraz wojny, gdzie po jednej stronie stoi odwieczne dobro, po drugiej odwieczne zło, musiałby nabrać już na samym początku odrobiny szarości. Zresztą trudnej do wytłumaczenia, bo jak w dwóch zdaniach komentarza wytłumaczyć rozbiór Czechosłowacji, osamotnienie Polski czy głupotę i krótkowzroczność Francji?

Załóżmy, tak jak twórcy tych gier, że po prostu nie da się tego zrobić i już. Co powstaje? Okazuje się nagle, że wybuch wojny nie miał powodu ani tak naprawdę żadnego znaczenia. Czechy, Polska, Norwegia, Dania, Holandia, Belgia, Francja, Jugosławia, Grecja, północna Afryka nie są nawet tłem dla tej walki dobra ze złem. Dziwne jest to, że bezrefleksyjnie i twórcy, i my odbiorcy przechodzimy nad tym do porządku dziennego, nie zauważając, że bez tego tła ta wojna i ta walka nie ma żadnego sensu.

O co walczymy

Tło tłem, ale ta manipulacja datami to naprawdę nic wielkiego. Gry konsekwentnie przemilczają coś istotniejszego. W interaktywnej bajce o II wojnie światowej nie ma Holocaustu.

Gdzieś przemknie w tle nieostre zdjęcie jakiegoś obozu, ludzi za drutem kolczastym, ale na tym koniec. Śmierć 6 milionów ludzi w świecie gier nigdy nie miała miejsca. To nie jest łatwy i prosty temat, światowa kultura ciągle do niego powraca, tymczasem gry idą najgorszą z możliwych dróg, całkowicie go ignorując. Co jest tego powodem - można się tylko domyślać. Ja stawiam na zwykłą głupotę.

Call of Duty: World at War i magicznie pusty StalingradBo jak inaczej nazwać sytuację, w której twórcy gier określają Zagładę jako temat kontrowersyjny czy zbyt przerażający i trudny dla odbiorcy gier, jednocześnie bez żadnych oporów tworząc i reklamując gry oparte na przemocy totalnej, wojnie, zniszczeniu i śmierci (niepotrzebne skreślić, odpowiedni tytuł gry wstawić). Oddając sprawiedliwość twórcom, trzeba też przyznać, że tak zwane mainstreamowe media nie są tu bez winy, odmawiając twórcom gier prawa do zajmowania się tą sprawą!

Wystarczy przypomnieć burzę w mediach i święte oburzenie dziennikarzy bredzących trzy po trzy, po tym jak New York Times opublikował wyssane z palca informacje na temat gry Imagination is the Only Escape. Gry, w której główny bohater, żydowski chłopiec mieszkający pod Paryżem ucieka przed straszliwą rzeczywistością Holocaustu w świat swojej wyobraźni.

Brzmi znajomo? Tak, jest taki film. Życie jest piękne, opowiadający podobna historię, Roberto Benigni zgarnął za niego trzy Oscary…

Smutne. Co wolno w kinie, jest zabronione w grach z jakiegoś całkowicie niezrozumiałego dla mnie powodu. Być może jest to zbitek dobrych intencji święcie oburzonych i tchórzostwa twórców. Problemem jest rezultat końcowy. Wygląda to tak, jakby głównymi konsultantami historycznymi przy produkcji gier video byli David Irving i Mahmoud Ahmadinejad**. W ten sposób w bajkowym świecie II wojny światowej zagłada 6 milionów istnień znika, ale autocenzorska gumka-myszka nie kończy wymazywania. Twórcy gier z żelazną konsekwencją idą dalej. Jeżeli Holocaust jest tematem zbyt kontrowersyjnym, aby wspomnieć o nim w grze wideo, to co w takim razie z innymi ofiarami wojny?

Nie ma. Nie było.

Bohaterscy żołnierze obu stron, ot tak umówili się, że wezmą się za łby w wyludnionych miastach, stworzonych specjalnie na potrzeby tej wojny, a bomby i pociski zabijać będą tylko wojskowych. Jeżeli developerzy zbywają milczeniem 6 milionów ofiar, to dodatkowe 36 milionów przestaje być problemem.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥