Powoli zbliża się premiera gry zapowiadanej jako najstraszniejsza produkcja tego lata. Który tytuł został w ten sposób nazwany? Podpowiem: mowa o najnowszym dziele Frictional Games, znanego ze znakomitego horroru – trylogii Penumbra. Pozycja, nad którą studio to kończy już prace, to Amnesia: The Dark Descent.
Strasznie, straszniej i najstraszniej. Z każdym krokiem bardziej.
Jeśli Penumbra w swoich trzech wydaniach była naprawdę mhhhrrrroczna, to – sądząc po trailerze – Amnesia będzie z pewnością nie mniej ponura, a wręcz należy spodziewać się jeszcze większej dawki adrenaliny. Osobom o słabszych nerwach nie polecam oglądania trailera tej gry po zmroku.
Rzecz jasna Amnesia to horror. Dokładnie - survival horror. Początkowy tytuł tej produkcji brzmiał Lux Tenebras, ale został zmieniony z bliżej nie znanych mi przyczyn. Przeniesiemy się pod koniec XVIII stulecia. Jak nietrudno się domyślić, wcielimy się w osobę cierpiącą na amnezję, a konkretnie w Daniela, który pewnego dnia obudzi się w ponurym i opustoszałym zamku Brennenburg, nie pamiętając, kim jest i dlaczego się tu znajduje, od czasu do czasu mając jedynie przebłyski wspomnień.
Początkowo więc naszą główną misją będzie odkrycie tożsamości kierowanej przez nas postaci, ale nie tylko, z czasem poznamy też historię zamku oraz przyczynę utraty pamięci przez Daniela, a także zadanie, jakie przed nim stoi. Nie wiadomo, co okaże się bardziej przerażające – czy zło kryjące się wewnątrz duszy ludzkiej, czy to czające się w przerażającym zamku, w którym niebezpieczeństwo będzie czyhać na nas niemal za każdym rogiem...