Z shooterów TPP pożyczyli widok znad barku. Gdy już uda się wsiąść przeciwnikowi na ogon, kamera ulokuje się tuż za samolotem gracza, ale delikatnie z boku, by maszyna nie zasłaniała widoku. Dzięki takiemu zbliżeniu wróg będzie dobrze widoczny, co da złudzenie, że jest tuż tuż i strącenie go powinno być formalnością. Tak łatwo jednak nie będzie, bo inaczej cała zabawa sprowadziłaby się do podlatywania do celu na tyle blisko, by kamera zrobiła zooma i wtedy pozostałoby już tylko odpalić rakiety.
ZABÓJCZE ZBLIŻENIEOwo zbliżenie jest częścią systemu CRA (Close Range Assault). Project Aces opracowali go, ponieważ uznali, że ich gra powinna być bardziej widowiskowa. „Fani serii dobrze bawią się grając w Ace Combat, ale dla kogoś patrzącego z boku zabawa polega na uganianiu się za punktem” – mówi Masato Kano, producent Assault Horizon. Uganianie się za punktem oznacza walkę z przeciwnikiem, którego prawie nigdy nie widać, bo znajduje się tak daleko.To oczywiste, że samolot nie musi zbliżać się do celu na kilkadziesiąt metrów, by go trafić, ale w grze jest to mało emocjonujące. A Kano chciał, żeby każdy – obojętne czy fan, czy nie – na widok najnowszego Ace Combat otwierał szeroko oczy i usta z wrażenia.