Dzięki podziałowi gier na dość jasno określone i zrozumiałe dla odbiorców gatunki możemy z góry określić, czego spodziewać się po nowych produkcjach. Chociaż coraz częściej starają się one łączyć elementy różnych typów rozgrywki, to doskonale wiemy, czym różni się tytuł akcji od przygodówki czy RPG. Wiemy to, bo w każdym z tych gatunków powstało już tak wiele gier, zapożyczających od siebie rozmaite rozwiązania i usprawniających je do granic perfekcji, że każdą z ich składowych rozpoznajemy na pierwszy rzut oka. Statystyki? Element RPG. Strzelanie? Element strzelanki (no dobra, to nie było zbyt trudne). Zagadki? Element przygodówki.
Nie zawsze tak było. Dawniej, zanim gatunki zostały zdefiniowane, trzeba było szukać sposobów i terminów na opisanie każdej nowej gry. To właśnie wtedy rodziły się określenia, które dziś rozpoznajemy instynktownie. Aby przypomnieć tamten okres, postanowiliśmy wytropić pierwszych przedstawicieli różnych gatunków gier. Staraliśmy się, aby były to tytuły, w których charakterystyczne i powszechne dziś rozwiązania rzeczywiście pojawiły się po raz pierwszy. Nie te, które doprowadziły je do perfekcji czy spopularyzowały, chociaż one są być może nawet ważniejsze. Tym razem jednak chcemy naprawdę odpowiedzieć na pytanie: „co było pierwsze”?
Pierwsza strzelanka – Spacewar (1962)
18 lat przed Space Invaders, czyli grą, którą uważa się za prekursora współczesnych strzelanek, trzech studentów MIT postanowiło znaleźć sposób na atrakcyjne zademonstrowanie możliwości nowego nabytku ich uczelni – komputera PDP-1. Oferował on moc obliczeniową odpowiadającą 200 kilohercom przy pamięci operacyjnej rzędu 9 kilobajtów. To, co jednak szczególnie zwróciło uwagę Steve’a Russella, Martina Graetza i Wayne’a Witaenema, to wyświetlacz urządzenia, stwarzający im zupełnie nowe pole do popisu. Znacznie ciekawsze niż prezentowanie intrygujących kształtów przypominających obrazy w kalejdoskopie – a tego typu zastosowania wówczas proponowano.
Zaczęliśmy więc rozmawiać, zastanawiając się, co byłoby ciekawe do pokazania. Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie zrobić coś związanego z manewrowaniem w przestrzeni dwuwymiarowej, oczywistym wyborem były więc statki kosmiczne – wspomina Russell w wywiadzie, udzielonym w 1972 roku magazynowi Rolling Stone. Stworzenie pierwszej wersji gry Spacewar!, w której dwaj gracze sterowali walczącymi ze sobą rakietami, zajęło im ok. 200 godzin roboczych. Nie była to jedynie pierwsza strzelanka. Była to również pierwsza gra komputerowa w historii (jeżeli nie liczyć zabaw oscyloskopem).
Spacewar!, jak każde przełomowe dzieło, doczekał się wielu naśladowców i kolejnych wersji. Na początku lat 70. pojawił się w salonach gier, trafiając w końcu do masowego odbiorcy. Jego oryginalna wersja dostępna jest w tej chwili tylko w jednym miejscu na świecie. Jest to do Muzeum Historii Komputerów w Mountain View w stanie Kalifornia, gdzie znajduje się ostatni działający jeszcze egzemplarz PDP-1.
Pierwsza strategia – Invasion (1972)
Chociaż wydaje nam się, że kolebką gier strategicznych jest komputer osobisty, to pierwsza gra tego typu ukazała się faktycznie na konsolę – a konkretnie na Magnavox Odyssey. Pecetowi generałowie musieli na swój odpowiednik w postaci produkcji Computer Bismarck autorstwa SSI poczekać jeszcze całe osiem lat.
W Invasion walka toczyła się na mapie świata, podzielonej na 12 mniejszych terytoriów, z zamkiem w każdym z nich. Każdy z uczestniczących w rozgrywce dostawał jednakową ilość zamków, a zadaniem było, rzecz jasna, podbicie twierdz pozostałych graczy. Rozgrywkę mogły prowadzić naraz maksymalnie cztery osoby, a poza elementami strategicznymi (za zdobywanie zamków dostawało się pieniądze, wydawane na szkolenie wojsk i przemieszczanie ich po mapie) zawierała ona także fragmenty charakterystyczne dla gry zręcznościowej. Podczas atakowania zamku rozgrywało się coś w rodzaju minigierki, decydującej o zwycięstwie.
Historia dostosowywania gier strategicznych do nawyków graczy konsolowych jest więc, jak widać, starsza niż same gry strategiczne.