Historię młodego bohatera lubiącego gry wideo przybliżyło Kotaku, zaś powyżej możecie zobaczyć reportaż telewizyjny lokalnej stacji. Nie wiadomo, dlaczego Taylor siedział przed konsolą o czwartej nad ranem, w którą część Call of Duty grał (w końcu to nieletni Amerykanin), ani czy wszędzie powielane hasło Xbox dotyczy pierwszej konsoli Microsoftu, czy może jednak chodzi o model 360. Wiadomo natomiast, że dzięki jego czujności z życiem uszli dziadkowie oraz czwórka innych dzieci.
Wyjątkowo nie pytamy "Gdzie byli rodzice?!", kiedy dziecko grało na Xboksie o czwartej nad ranem, ponieważ z doniesień wynika, że chłopiec był wówczas pod opieką dziadków. Na szczęście cała historia zakończyła się szczęśliwie, gdyż domownikom nic się nie stało. Po budynku i kluczowym dla sprawy Xboksie pozostały tylko zgliszcza, jednak rodzina Taylora może liczyć na pomoc ze strony znajomych i lokalnych Kościołów.
Stawiamy w ciemno, że Taylor nie usłyszy już od swoich opiekunów, żeby nie grał po nocy.