Serwis YourLocalGuardian donosi, że 41-letni mężczyzna zajmował się sprzedażą podrabianych nośników z grami na konsole przenośne Nintendo od początku 2009 r. do czerwca 2011 r. W tym okresie mężczyzna założył 18 stron internetowych, które miały przypominać faktyczne sklepy z grami i za ich pomocą zarobił około 600 tysięcy funtów (ponad 3 miliony złotych). Oczywistą przewagą Successa-Brooksa nad innymi, legalnymi dystrybutorami była cena produktu, wielokrotnie niższa od oryginalnych ofert Nintendo. W sądzie przywołano przykład sprzedaży zestawu 75 gier dla dzieci o wartości rynkowej ponad 7 tysięcy złotych za bagatela 200 złotych. Tego typu paczki z grami były źródłem, nomen omen, sukcesu przedsiębiorczego 41-latka.
Co ciekawe, Success-Brooks otrzymał serię listów nawołujących do zaprzestania procederu, które zostały przez niego całkowicie zignorowane. Mało tego - mężczyzna nie tylko nie skończył ze sprzedażą podrabianych kartridży, ale otworzył jeszcze kilka nowych stron internetowych, zanim trafił przed sąd. Gary Venturi, obrońca w sprawie, twierdził, że klienci oskarżonego nie byli oszukiwani, ale świadomie decydowali się na zakup podrabianego produktu ze względu na cenę. Tym samym nie powinno się rozpatrywać całej sytuacji w kategorii "kompleksowego oszustwa" (jak zakładał prokurator), ale zwykłej kradzieży.
Apel obrońcy nie znalazł poparcia ze strony sądu, a sam oskarżony przyznał się do siedmiu stawianych mu zarzutów mówiących o oszustwie. Sąd skazał Justina Successa-Brooksa na 32 miesiące pozbawienia wolności, chociaż "spodziewany" okres przebywania za kratkami wynosi połowę tego wyroku.