Rok temu w londyńskim szpitalu dziecięcym Great Ormond Street przeprowadzono operację na otwartym sercu rocznej wówczas Amelii. Dziewczynka urodziła się z Zespołem Fallota, powodującym zmniejszenie przepływu krwi przez płuca i w efekcie jej niedotlenienie. Interwencja chirurga była konieczna, by dziecko miało szansę na przeżycie. Procedura zakończyła się pełnym sukcesem.
13 kwietnia 2012, w 12 miesięcy po tym wydarzeniu, Jonah udał się do hotelu Ambassador's Bloomsbury, gdzie w wynajętym pomieszczeniu, z pomocą przyjaciół i zaproszonych na to wydarzenie sympatyków podjął próbę pobicia rekordu Guinessa w najdłuższym maratonie śpiewania w grze wideo. Brał udział w każdej piosence, ale do pomocy i wspólnego wykonywania zapraszał również współuczestników wydarzenia. Całość była rejestrowana na żywo.
Pomysł zbiórki pieniędzy przez 24-godzinne śpiewanie przyszedł Hillowi do głowy jako sposób na zwiększenie szans przeżycia innych dzieci, które uratować może szpital. No i kto nie chciałby usłyszeć 30-letniego, niewyspanego, całkowicie trzeźwego faceta, śpiewającego Mysterious Girl albo I Am The One And Only? - argumentował. Jako ojciec małej dziewczynki był zresztą przekonany, że brak snu to dla niego chleb powszedni.
Migawki z wydarzeniaJestem już zmęczony. Nikt nie powinien nigdy śpiewać przez 24 godziny non stop, to szalony pomysł. Nie wiem co ja sobie myślałem - powiedział Jonah po skończeniu swojego wyzwania. Ale udało się. Śpiewał łącznie 24 godziny, 21 minut i 25 sekund, bijąc rekord Guinessa i zbierając niemal 3 tysiące funtów. Poza zgromadzonymi w hotelu jego wyczyn obejrzało w Internecie 2 tysiące osób z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Niemiec i Australii.
„Nie osiągnąłbym tego gdyby nie wsparcie – bez ofiarodawców, bez ludzi, decydujących się na złączenie ze mną sił w tej sprawie, byłbym tylko idiotą, śpiewającym samotnie przez 24 godziny non stop”. „Idiota” w tym przypadku wydaje się najmniej odpowiednim słowem.