5 gier Nintendo, które ograłem na Gamescomie. Przygody kapitana Ropucha, włóczkowy świat, lanie farby, twój własny Mario i Bayonetta 2
Chyba nigdzie tak nie widać, jak mocno Nintendo nie pasuje do dzisiejszej branży gier, jak na targach. Na wszystkich stoiskach wokół królują wybuchy, czołgi, krew, karabiny, smoki i więcej wybuchów. Kolorowe, roześmiane, bezpretensjonalne produkcje Wielkiego N są w tym otoczeniu niczym przybysze z alternatywnej rzeczywistości, w której czas przestał płynąć i ludzie ciągle żyją w epoce NES-a. I jak ich za to nie kochać?