Power Gig: Rise of The Sixstring podnosi poprzeczkę dla gier muzycznych
Jako fan gier muzycznych i autor większości poświęconych im wpisów często spotykam się z komentarzami „bez sensu, lepiej kupić prawdziwą gitarę i nauczyć się grać”. Traktuję je z pobłażliwością, bo ich autorzy najwidoczniej nie rozumieją, o co w takich grach chodzi, ale Power Gig: Rise of the Sixstring (najlepszy tytuł roku?) może być w takich sporach złotym środkiem.