Metal Gear Online - recenzja
Czy tryb sieciowy dla Phantom Pain rzeczywiście był potrzebny? Wiesz, to niby normalne, że większość współczesnych hitów pakuje się w online'owe bagno. Niepozorne pod tym względem The Last of Us, pozycja stricte fabularna przecież, to fajny przykład, ale i Zelda niebawem poleci po kablu. Czyli nawet ikony ulegają. Jeśli nie pełnoprawny multiplayer, to chociaż tablica rekordów albo jakaś apka. Szajba to, strach przed krytyką czy standard, którego nie potrafię zrozumieć?