Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeFar Cry 5 – recenzja. Zjednoczone stany niedorzeczności

Gra Ubisoftu nie jest zbyt mądra – ale też w ogóle nie chce być.

Facebook Twitter Google Wykop

Far Cry 5 w ogóle nie próbuje być na serio. To coś, co najbardziej dziwi podczas pierwszego kontaktu z nim. Przed premierą, gdy Ubisoft mówił o swojej nowej grze i pokazywał pochodzące z niej materiały, można było odnieść wrażenie, że twórcy chcą się tym razem pokusić o jakiś komentarz do bieżących wydarzeń, krytykę trumpowskich Stanów Zjednoczonych, zabrać głos w debacie na temat prawa do posiadania broni. Spodziewaliśmy się gry z publicystycznym pazurem, mocno nacechowanej politycznie, bardziej nowego Bioshocka niż Blood Dragona.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Producent: Ubisoft
Wersja PL: Napisy
Data premiery: 27.03.2018
Wymagania: Windows 7,  Intel Core i5-2400/AMD FX-6300, 8 GB RAM, Nvidia GTX 670, AMD R9 270, 40 GB HDD
Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Graliśmy na Xboksie One. Obrazki pochodzą od redakcji.

Tymczasem Far Cry 5 już po paru godzinach od rozpoczęcia każe nam biegać po polu i zbierać świecące artefakty obcych dla szalonego naukowca. Chwilę wcześniej pozwala wziąć udział w samochodowych popisach jakiegoś alter ego Chucka Norrisa. To nie jest miejsce na komentarze polityczne.

Kino klasy BBB

Rozczarowanie trwa tu bardzo krótko. Jeszcze może w ciągu pierwszej godziny rozgrywki można mieć to błędne wrażenie sprzed premiery Far Cry’a 3. Ale dość szybko orientujemy się, że wszystko jest tu świadomie przerysowane i przedstawione w jaskrawych barwach. Nawet teoretycznie bardziej poważne, fabularne sekwencje, w których poznajemy przewodzącą kultem religijnym rodzinę Seedów, wcale nie chcą być traktowane serio.

To jedna wielka zabawa, kino klasy B, wesoła, nieskrępowana popisówa. Wszystkie postacie są tu świetnie zagrane i wygłaszają te swoje monologi z kamienną twarzą, mówiąc o potędze słowa “Tak” i o tym, by odrzucić grzech i przyłączyć się do nich. Nie jest to bardziej wiarygodne niż wysłuchiwanie motywacji demona z piekieł w grze fantasy. Nic tu nie ma sensu, motywacje postaci nie istnieją, a całkowicie pretekstowa historia nie wytrzymałaby nawet lekkiego poluzowania dźwigarów do zawieszania niewiary.

To nie tylko nie przeszkadza, ale działa wręcz na korzyść gry – bo jest spójne z proponowanym przez nią stylem rozgrywki. To piaskownica, zabawka, w której podczas sekwencji grywalnych bawi się gracz, a w przerywnikach fabularnych – bawią się twórcy. To odwrotność dysonansu z Bioshocków, gdzie radosna, brutalna rozgrywka mogła być odbierana jako stojąca w sprzeczności do filozoficznych niemal tematów, podejmowanych przez grę.

To nie tylko nie przeszkadza, ale działa wręcz na korzyść gry

Świat pełen niespodzianek

Tak jak i poprzednie odsłony, sila Far Cry’a 5 tkwi w samej rozgrywce, w tym, jak przemierzając otwarty świat i natykając się w nim na przeciwników, obozy do przejęcia, misje do wykonania, jak w toku tego wszystkiego wpadamy w serię przygód i wydarzeń, które dzieją się na styku fabuły i systemów rozgrywki. Tego jest tu ciągle pełno. Jak kiedy chciałem wsiąść do helikoptera i ruszyć w pościg za ciężarówką, którą miałem zniszczyć – ale okazało się, że moja towarzyszka weszła do niego wcześniej, a mi pozostała rola pasażera. Cała sekwencja zmieniła się przez to w podróż, w trakcie której jedynie pokazywałem jej gdzie lecieć i obserwowałem efekty. I było to trochę irytujące, bo sam bym to zrobił dużo szybciej, ale z drugiej strony zaskakujące, niespodziewane i zapadające w pamięć.

Te przygody tworzą się naturalnie, kiedy przemierzamy otwarty świat gry, wykonujemy rozsiane po nim zadania poboczne, szukamy wejść do zawierających cenne zapasy skrytek preppersów (wiele z nich to sympatyczne małe zagadki logiczne). I jak zawsze dotąd, w tych momentach Far Cry 5 jest najlepszy.

Sztuczna nieinteligencja

Nieco gorzej gra wypada w liniowych sekwencjach fabularnych. Tak jak często problematyczna sztuczna inteligencja czy nieodpalające się skrypty w otwartym świecie potrafią wręcz uprzyjemniać rozgrywkę, doprowadzając do nieprzewidywalnych sytuacji, tak kiedy jesteśmy przez grę prowadzeni po sznurku, potrafią być irytujące. Niejednokrotnie łapałem się na graniu w tych misjach jak w transie, żeby tylko skończyć i wrócić do tego, co dobre.

Nieco gorzej gra wypada w liniowych sekwencjach fabularnych.

Strzelaniny w niewielkich, zamkniętych pomieszczeniach wypadają miałko i chaotycznie w porównaniu z radosnymi, otwartymi, dającymi multum taktycznych możliwości pojedynkami w otwartym świecie. Obowiązkowe sekwencje, w których siedzimy w wieżyczkach, są nudne, monotonne i arbitralne (“jeżeli tu i teraz nie zestrzelisz tego samolotu, to nie przejdziesz dalej”) jak zawsze. Są też oczywiście sekwencje platformowe i również one sprawdzają się kiepsko, jak sprawdzały się kiepsko w każdym FPS-ie w historii ludzkości, nie wiem, czemu twórcy gier ciągle wracają do tych pomysłów.

Ciężej przymknąć na to oko, kiedy nie mamy wolności porzucenia nudnej misji i wzięcia się za coś innego. Albo w sytuacji, kiedy punkt kontrolny zapisał się w miejscu, w którym rozpocząć mamy pościg za przeciwnikiem siedząc na pace samochodu, tylko że jego kierowca z jakiegoś powodu po wczytaniu znajduje się kilometr dalej i musimy czekać kilka minut, aż usiądzie za kierownicą.

Jaka piękna całość

Ale nawet wspominając te nieudane sekwencje trudno mi uciec od tego, jak bardzo wciągnął mnie Far Cry 5. Bardziej niż jakakolwiek wcześniejsza gra w tej serii. W końcu wszystko to, o czym mówili ludzie przez lata, ułożyło się w satysfakcjonującą całość. To pierwsza z tych gier, do której chciało mi się wracać następnego dnia, która nie nużyła mnie po kilkunastu godzinach.

W Far Cry’u 5 w końcu chciało mi się wykonywać kolejne zadania poboczne, zwiedzać mapę, rozmawiać z poszczególnymi postaciami. Momentami gra Ubisoftu zbliża się niezwykle blisko do  open-worldowego geniuszu gier Rockstara. Jest mnóstwo ekscentrycznych bohaterów, zróżnicowane zadania, wszędzie coś do zrobienia, a prawie każda z tych rzeczy daje frajdę.

W Far Cry’u 5 w końcu chciało mi się wykonywać kolejne zadania poboczne.

Nie jest to zasługa jakiejś jednej, konkretnej zmiany – bardziej wygląda to tak, jakby efekt dała stopniowa, naturalna ewolucja formuły. Satysfakcja ze strzelania jest tu większa niż kiedykolwiek. Bronie mają porządnego “kopa”, czuć ich moc i różnice między nimi. Lesista Montana zróżnicowana i zachęcająca do eksploracji. Wprowadzone nowości uzupełniają miejsca, w których wcześniej czegoś brakowało. Najważniejszą z nich jest chyba wprowadzenie wspomnianych już wcześniej towarzyszy.

Na początku gry możemy mieć jednego, później odblokowujemy slot na dodatkowego. Mogą to być przypadkowi, uratowani w toku rozgrywki ludzie, ale jest też dziewięć postaci unikatowych. Każda z nich ma własny charakter i umiejętności specjalne (pies wykrywa i oznacza wrogów, pilot może bombardować cele, itp.). Jeżeli znajdziemy się akurat w szczególnie towarzyskim nastroju, zamiast ich można zaprosić do rozgrywki koleżankę czy kolegę – gra oferuje tryb współpracy, niestety tylko przez sieć.

W misjach w otwartym świecie towarzysze wprowadzają urozmaicenie (nierzadko łapałem się na tym, jak inną grą robił się nagle Far Cry 5 po zmianie jednego z nich na innego) i ten dodatkowy ładunek chaosu. Sama ich obecność jest niejednokrotnie źródłem wartych pamiętania sytuacji, jak wspomniana wcześniej akcja z helikopterem.

Far Cry 5

Far Cry 5 nie jest niczym więcej niż wesołą, dającą mnóstwo frajdy zabawką w niesamowicie urokliwym świecie. Nie oferuje wiele więcej niż bardzo sprawnie zrealizowane mechanizmy strzelania, skradania, prowadzenia pojazdów. Nie stoi za tym żadna większa myśl, trudno tu nawet tak naprawdę mówić o jakiejś świadomej satyrze. I jak rzadko kiedy zupełnie to nie przeszkadza. Nie każda gra musi być deklaracją polityczną, nie każda powinna zabierać głos w debacie i walczyć o lepsze jutro. Czasami Far Cry może pozostać Far Cry’em.

Ubisoft mógł zrobić grę kontrowersyjną i odważną. Zrobił kolejną bezpieczną, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonującą i wciągającą strzelankę w otwartym świecie. Ale też niczego nieudającą, świadomą i jednoznaczną w tym, czym chce być. I taka postawa wciąż jak najbardziej Far Cry’owi służy.

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

21
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
7 Komentarze
14 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aimagylop
Użytkownik

Znajomy kupił więc czemu by nie sprawdzić jak się ma branża w 2018 roku. Rozłączanie z Ubi jak było tak jest. Natomiast sama gra nużąca, taki trochę odgrzewany kotlet, taka trochę zrzynka z Just Cause, wszystko polane niedorobionym trybem kooperacji.

gseed
Użytkownik

I bardzo dobrze ze w Ubi nie silili się na zbędne politykowanie. Zreszta co Francuzow i Kanadyjczyków obchodzi polityka USA?

ammarmar
Użytkownik

Znalazłem w grze ogłoszenie, jakie wygłosił dla lokalnego radia kandydat na senatora. Gość fajnie jedzie właśnie po hipisach-Kanadyjczykach, sugeruje ich deportację a przynajmniej wywiezienie do Kalifornii.

Proponuje też zbudowanie na granicy muru z lodu o wysokości 700 stóp, który będzie przesuwany o cal każdego roku na północ, aż “Kanada znów stanie się amerykańska” 😀

Joanna Pamięta - Borkowska
Administrator

Czyżby South Park?

ammarmar
Użytkownik

Po paru godzinach spędzonych w grze jedno, co mnie wkurza, to bardzo krótkie czasy respawnu przeciwników. Np. właśnie oczyściłeś typowy “trailer park”. Kiedy jesteś w jednym jego rogu, w drugim potrafi się zrespawnować np. przyczepa broniona przez kilku bandziorów. WTF? Teleportacja? Trochę to przypomina Far Cry 2, gdzie można było przejechać przez broniony posterunek, ubić wszystkich wrogów, przejechać 100 metrów drogą, zawrócić a posterunek był znowu pełny… Zwierząt też jest zdecydowanie zbyt wiele i są zbyt agresywne (częściowo wyjaśnia to fabuła, ale mimo wszystko). Np. znajdujesz w lesie obóz handlarza bronią, podchodzisz do niego a z krzaków obok wyskakuje jakiś… Czytaj więcej »

soulsonist
Użytkownik

hmmm… może na jakiejś steamowej przecenie…bo nie za bardzo ufam tej grze

Lord Bart
Użytkownik

Szkoda, że zagram dopiero za jakieś 2 tygodnie, ale fajnie obserwować walkę tych co dali 5/5 z tymi co wystawili 2.5-3/5 XD Padają “argumenty”, które w przypadku innych gier zmieniłyby ocenę, ale to inne gry, a nie walka wokół Ubisoftu. Tak szczerze powiem: trochę nastały smutne czasy. Gry nie ocenia się jako gry, ba – nawet jako kolejnej w serii (bądź też różne serie ocenia się zupełnie inaczej), ale przez pryzmat studia, które ją wydało. I tak Ubisoft ma nagrabione ogólnym Ubiszitem, a taki CDPR jest ubóstwiany, z kolei Techland przemilczany albo wrzucany jako średniak. Przynajmniej z opinii na polskich… Czytaj więcej »

gseed
Użytkownik

Ciekawe jest to ze CDPR zanim zrobił grę wybitna zrobił dwie tylko dobre. I nagle po tej trzeciej mesjasz rynku giereczek.

Lord Bart
Użytkownik

Bo ludzie łatwo zapominają o tym o czym chcą zapomnieć, jeśli im to pasuje do utartej wersji. Takie czasy nastały.

anogianos
Użytkownik

Dzięki za recenzje, czekałem od wczoraj. Potem czekałem na komentarze, dzięki. Wygląda na to ze wszystko co mnie irytowało w trójce ( i dlaczego odpuściłem późniejsze odsłony) jest i tutaj. Poczekam na przecenę, za mniejsze pieniądze zagram dla zabicia czasu. I obserwacja.. nie ma gry z otwartym światem żeby nie został przywołany Wiedźmin.. i w sumie tez jestem na głodzie…

ammarmar
Użytkownik

Kilka rzeczy naprawiono. Np. w poprzednich częściach był głupi system upgrejdowania przedmiotów, np. “chcesz nosić więcej granatów? zabij 5 śnieżnych panter”. I weź tu teraz biegaj na drugi koniec mapy, gdzie te głupie pantery akurat występują i poluj na nie. W części 5-tej zamieniono to na “gwiazdki”. I teraz wygląda to tak: “chcesz nosić więcej granatów? perk kosztuje 8 gwiazdek”. A gwiazdki można zdobyć na przeróżne sposoby – tłuc wrogów, robić misje poboczne, wykonywać “challenges” albo po prostu znaleźć. W tym momencie, jeśli nie lubisz jakiegoś elementu gry, np. polowania na zwięrzęta, to po prostu tego nie robisz a postać… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Właśnie element owych “gwiazdek” jest chyba najgłupszą zmianą. W poprzednich FC jak chciałem dobić level to w jakiś kozacki sposób robiłem serię zabójstw i stykało. Teraz jak nie zrobię wyzwania, które może trochę zająć, to nici z perków. Znajomy, który gra od premiery powiedział mi, że na początku w ciągu godziny, jak biegasz jeszcze z pierwszym kompanem chociaż, potrafi wpaść kilkadziesiąt, a potem jest posucha. Nawet niektóre questy nie dają żadnej gwiazdki, tylko kasę albo odblokowanie jakiegoś gadżetu…

To jest tak jak ktoś na siłę chce zmieniać akuratnie dobrą rzecz w serii :/

ammarmar
Użytkownik

Na razie nastukałem 10h w single i nie zauważyłem tego problemu. Każdy schowek to 3 gwiazdki. W niektórych domach pojedyncze sobie po prostu leżą. Challenges jest pełno i co chwilę za coś wpada – a to ustrzeliłeś 10 osób z shotguna, a to uratowałeś 3 zakładników itd. Extra gwiazdki wpadają też za grę z pomocnikami, więc warto ich ciągle zmieniać. Jeszcze jedną irytującą rzecz usunęli – te uciążliwe wdrapywanie się na wieże antenowe/dzwonnice/whatever. Na początku wchodzisz na jedną i gość przez radio nawet żartuje “nie bój się, nie każę Ci wchodzić na każdy maszt antenowy w okolicy” 🙂 O tym,… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Jasne, ale zauważ że jeśli nie robisz schowków albo grasz tylko jedną bronią to nie masz gwiazdek. Możesz ubić karabinem 1000 osób, ale jeśli zrobiłeś osiągnięcie na 300 i to na karabin to już więcej nie dostaniesz. Nie widzę sensu takiej zmiany poza przymuszaniem gracza do różnych styli i opcji. A ja nie lubię być przymuszany… poza tym sporo kasy i gwiazdek wpada z Arcade co też jest słabe, bo “przymusza” do testowania trybu, w który np. nie chcę grać?

ammarmar
Użytkownik

A ja np. nie gram w co-opa a za to też są gwiazdki. Nie gram w arcade. Nie łowię też ryb, bo to nudne. I nadal da się. Nie ma powodu by biadolić bez sensu. W końcu, jeśli większość aktywności w grze Ci nie odpowiada, to po prostu poszukaj innej gry.

Lord Bart
Użytkownik

Matko, nie chodzi o większość tylko o zabawę. Inaczej bawisz się na imprezie, gdzie masz szwedzki stół alkoholowy, muzykę na żądanie i cały zestaw kobiecych rozmiarów i wyglądów, a inaczej gdy masz przykazane spróbować wszystkiego, ale żadnego nie za dużo…

Nie podoba mi się system rozwoju, a nie aktywności, zwłaszcza że pierwsze co zrobię to poszukam wędki i łowiska XD

ammarmar
Użytkownik

Jeszcze nawet nie zagrałeś ale już wiesz wszystko o tym, co jest fajne a co nie… Dyskusja typu “doświadczenia vs uprzedzenia” nie ma żadnego sensu.

Lord Bart
Użytkownik

Jeśli relacjonował mi ktoś kto gra od premiery i co sam widziałem… rzeczywiście, nie ma sensu. A gdybym nawet zagrał to byś wymyślił inną bzdurność. Zrozum, że mnie się to nie podoba, tobie tak i tyle.

meatbag
Użytkownik

“Gra nie jest komentarzem społecznym – to dobrze” (Far Cry)
“Gra nie jest komentarzem społecznym – to źle” (Kingdom Come)

k0n
Gość
k0n

Nie chcę tu robić za adwokata Dominika, doskonale potrafi obronić się sam, ale polecam twojej uwadze jego wypowiedź w tej kwestii w 188 odcinku Niezatapialnych http://niezatapialni.com/?p=2990#more-2990