Devil May Cry 4 - recenzja
Powiedzieć, że seria Devil May Cry należy do moich ulubionych konsolowych tasiemców byłoby dużym nadużyciem. Owszem, pierwsza część dosłownie znokautowała mnie klimatem i przepotężnym bohaterem, ale wraz z premierą sequela wszystkie nadzieje na podniesienie poprzeczki jeszcze wyżej legły w gruzach. Nieco lepiej wypadła część trzecia z rozbudowanym i efektownym systemem walki, ale, jako że w przyrodzie nie ma nic za darmo, do zgrzytania zębów doprowadzało mnie gówniarskie zachowanie Dantego. Capcom postanowił wydać czwartą część również na Xboksa 360, dzięki czemu miałem możliwość zapoznać się z wersją recenzencką i muszę powiedzieć, że tego nie żałuję.