Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts - recenzja
Pierwsze na co zwróciłem uwagę po otrzymaniu pudełka z grą, to różowy grzbiet okładki. I to mnie zaniepokoiło. Podobnie jak niepokoiła mnie nie najwyższa forma Rare, które jakoś nie może odnaleźć się na Xboksie, dość powiedzieć, że drugą odsłonę Viva Pinata od tego dewelopera szybko cisnąłem w kąt (choć jedynkę bardzo lubię). Do tego wszystkiego doszło nienajlepsze wrażenie, jakie gra zrobiła na mnie jeszcze na targach w Lipsku, tłumaczyłem sobie jednak w duchu, że tam był hałas, zgiełk i głośniejsze tytuły i że przecież takiej marki jak Banjo-Kazooie nie można zepsuć. Czy na pewno?