Zmien skórke
Logo Polygamii

2016 - jeden zachwyt, jedno rozczarowanie, jedna gra, w którą nie zagrałeś, a bardzo byś chciał [Klub Dyskusyjny]

Szybki rachunek growego sumienia.

pawel2Paweł Olszewski: Dishonored 2 to gra, którą trzeba przejść. „Jedynka” była świetna, sequel zapowiadał się dobrze, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak wciągający. Z początku może razić w nim fabularne pójście na skróty czy skopiowany motyw zarazy (zgadzam się tu z Bartkiem), ale to tylko z początku. Bo gra szybciutko wciąga, a co najlepsze, wynagradza włożony w nią czas. Można Dishonored 2 przebiec zabijając wszystko co się rusza po drodze, ale można też węszyć, szperać, wykonywać dodatkowe zadania czy szukać drogi na około do celu. Takie właśnie było moje pierwsze przejście. Dopiero w drugim planuję postawić na akcję i sianie chaosu. Opcja New Game + kusi też połączonymi siłami Corvo i Emily. Dishonored 2 to też chyba najlepsza gra akcji patrząc przez pryzmat cena/długość. Spokojnie można spędzić przy niej 40 godzin.

Mocnym rozczarowaniem 2016 roku są natomiast dla mnie te najbardziej oczekiwane gry. Jeżeli cofniemy się o rok, to zobaczycie, że czekałem na Adr1ft, Unravel czy Mafię 3. Każda z tych gier okazała się słaba. Dodatkowo rozczarował mnie Quantum Break. Nie aż tak bardzo jak Mafia, to nie ten kaliber, ale jednak gra zawiodła. I to chyba nie tylko mnie, bo nie załapała się nawet do naszego podsumowującego rok TOP 30.

quantum_break

Żałuję, że nie zagrałem jeszcze Batman: Arkham Knight i MGS-a V. Wiem, że to gry z 2015 roku, ale w 2016 chciałem je po prostu nadrobić. I wciąż mi nie wyszło, choć robię postępy. Batmana dostałem pod choinkę, leży w folii i czeka. A Ground Zeroes mam już nawet ściągnięte na dysk z PS Plusa. Trzeba jeszcze tylko siąść i w to zagrać. Wkręcić się i dokupić resztę gry. Z 2016 wciąż zwlekam natomiast z Krwią i Winem, ale dopiero na jesień łyknąłem Serca z kamienia, więc ta obsuwa jest akurat zrozumiała.

Przeczytaj więcej o wspomnianych grach:

  1. Nie uwolnię się od Dishonored 2. New Game Plus pozwoli łączyć umiejętności Emily i Corvo
  2. Steamowa premiera Quantum Break powinna nauczyć nas cierpliwości
  3. Czy możemy Metal Gear Solid V: The Definitive Experience nazwać definitywnym, skoro nie ma zakończenia?

maciek2-115x115Maciej Kowalik: Zachwytów było sporo, ale najmilszą niespodzianką było na pewno Shadow Tactics. Po pierwsze – to skóra żywcem zdarta z Commandos. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że jeszcze przyjdzie mi w coś takiego grać. Po wtóre – kapitalnie gra się w to na padzie. To jedyna gra, dla której chciało mi się przenosić laptopa pod telewizor. Potem synchronizowałem pada od Xboksa One z kompem i cieszyłem się skradanko-zabijanką. Interfejs dla pada jest inny, podobnie jak sama rozgrywka. Gra wyszła w grudniu, bez wielkich fanfar, a na początku tego roku trafi na konsole. I wtedy przekonacie się, jak jest dobra.

Rozczarowanie to musowo Deus Ex: Mankind Divided, czemu poświęciłem notkę na blogu. Żenujący, naprawdę żenujący sequel, który po tylu latach ma do zaoferowania jedynie repetę mechanik i głupiutką podróbkę świata. Wtopiłem z kupnem tego czegoś strasznie, a potem jeszcze sprzedałem na allegro innemu graczowi, który pewnie oczekiwał dużo lepszej gry. Nie czuję się z tym dobrze.

shadow tactics

Żałuję, że nie znalazłem więcej czasu dla Rainbow Six: Siege. Wiem, że gra wyszła w 2015, ale cholerka teoretycznie ma wszystko to, czego brakowało mi ostatnio w strzelaninach. Niestety jest jeden problem – o ile samemu świetnie bawię się w Titanfall 2 i daję radę w Overwatch, to w R6 nie mam czego szukać. Trzeba mieć team, a wszyscy wokół są zbyt zajęci rodzeniem dzieci i budowaniem domów, bym miał o tym z kim rozmawiać.

Przeczytaj więcej o wspomnianych grach:

  1. Shadow Tactics: Blades of the Shogun – recenzja. Chodź, szogunie!
  2. Deja vu: Mehkind Divided, czyli jak usypiając wrogów, sam zasnąłem z nudów
  3. Bardzo chciałbym mieć takie problemy, jak wszyscy robiący zagadnienie z homoseksualizmu Tracer

patrykPatryk Fijałkowski: Zachwytem, którego doświadczyło zdecydowanie zbyt mało osób, z pewnością był dla mnie Worms W.M.D. Gra, o której dwa tygodnie przed premierą praktycznie nie miałem pojęcia i która na pierwszy rzut oka wydawała mi się kolejną średnich lotów próbą odpalenia bomby bananowej, szybko awansowała na najlepszą odsłonę serii. Przepiękne mapy, powrót do podstawowych założeń, nieinwazyjne nowości, które jednocześnie wprowadzały coś świeżego… No po prostu bomba. Tak jak Doom perfekcyjnie przeniósł stare do 2016, tak samo Team 17 zrobiło z W.M.D. Jeśli dobrze wspominacie Armageddony i World Party, koniecznie dajcie szansę tej grze.

Mocnym rozczarowaniem z pewnością okazał się Mirror’s Edge Catalyst. Tak obiecująco to wszystko wyglądało, tak miodnie, a potem scenariusz przytłaczał kretyńskimi wątkami i belkami drewna w miejscu postaci, otwarty świat był wyklejanką martwych dachów, a walki mogłoby równie dobrze zabraknąć. Ostatecznie cieszył tylko bieg i stylistyka uniwersum. Starczyło, żeby dało się pograć, ale żeby tę grę zapamiętać? W życiu.

Deus Ex: Mankind Divided
Deus Ex: Mankind Divided

Maciu z kolei strasznie jeździ po Rozłamie Ludzkości, ale nowy Deus Ex to jedna z tych gier minionego roku, które chętnie kiedyś nadrobię. Coś czuję, że bliżej mi będzie do opinii Bartka, bo akurat w tym wypadku nie mam nic przeciwko dobrze zrealizowanej powtórki z rozrywki. Ale też nie dowiem się, póki nie sprawdzę. Poza tym świetnie brzmi Tyranny. Dawno nie grałem w takiego cRPG-a z krwi i fajerboli, a ciekawa perspektywa „tego złego” sprawia, że ciągnie mnie do tego bardziej niż do Pillars of Eternity.

Przeczytaj więcej o wspomnianych grach:

  1. Worms W.M.D – recenzja. Najlepsza część serii
  2. Mirror’s Edge Catalyst – recenzja. Sterylnie: od stylistyki po scenariusz
  3. Tyranny – recenzja. Szerz zło, ASAP, jest dedlajn

adam2Adam Piechota: Zachwytów, tych oczywistych, tak sporo, że wybiorę coś niszowego. The Witness. Za całą kolekcję tych fantastycznych uczuć i myśli „a jednak nie jestem tak głupi”. Bardzo długo walczyłem z sobą, czy spróbować – wtedy jeszcze cena Świadka była zwyczajnie nierozsądna – a jak długo, wbrew pracy(-om, bo wtedy miałem dwie) i obowiązkom siedziałem po nocach zasypany karteczkami z nerwowo wyszarpanymi wzorami podczas zabawy. Spędziłem z tym tytułem odpowiednik czasu, jaki wystarczyłby na solidnego RPG-a. Nie zamknąłem nawet wszystkiego. W pewnym momencie poczułem się tym napełniony, syty i przerwałem. Bez wstydu, że kilka rzeczy mi jeszcze zostało (przeklęta kolorowa szklarnia, która nie była trudna, ale wymagała tyle pisania, że zwyczajnie zaleniłem). I uznałem, że to ewenement w gatunku. W każdym roku potrzebuję choć jednej magicznej logicznościówki. A teraz boję się, że po The Witness nie będzie mi łatwo w obecnym kalendarzu taką znaleźć.

Rozczarowaniem nazwę, raczej jedyny tutaj, więc mogę sobie pozwolić, Final Fantasy XV. No pewnie, że nie była to zła gra. Ba, nawet fajna była. Ależ jak ja nienawidzę czekać na coś tak długo i dostać niekompletny produkt. Podobne rozczarowanie przeżyłem rok wcześniej z The Phantom Pain. Komuś „z zewnątrz” lub mniej zafascynowanemu serią moje problemy mogą wydawać się wyssane z palca, lecz gdy wielkie sagi mają niedokończone scenariusze, a przedstawione przez nich historyjki ani nie trzymają się kupy, ani nie angażują na poziomie emocjonalnym, nie mogę przymknąć oko, „bo gameplay spoko”. Dlatego moim rozczarowaniem będzie właśnie Final. I nie, nie No Man’s Sky, które to ja u nas recenzowałem. Spirala „oczekiwania-kłamstwa-rzeczywistość” nie ruszyła mnie jakoś (pierwsza to? a myślicie, że ostatnia?). Ze swoim sumieniem jestem okej, bo napisałem wtedy, że i nudzi ten tytuł, i jest za drogi.

overwatch

Nie zagrałem, a tak bardzo bym chciał, w Overwatch. Nie przepadam za błyskającymi FPS-ami z nastawieniem na akcję, nie przepadam za grami stawiającymi na tryb wieloosobowy, nie lubię spędzać wieczorów na „meczykach”, nie lubię lootu, nie lubię wydarzeń sezonowych. A jednak czuję, że nie grając w dzieło Blizzarda omijam coś historycznego, ważnego i co – wbrew wszelkim moim dziwactwom – wkręciłoby mnie maksymalnie. Jak to mówią u mnie na wiosce – tylko krowa zdania nie zmienia.

Przeczytaj więcej o wspomnianych grach:

  1. Warto zagrać w The Witness? Tak. Ale co to za gra? Pozwólcie, że wyjaśnię
  2. Final Fantasy XV: Czy Square Enix faktycznie wycięło coś z gry?
  3. Brazzers znowu w akcji. Tym razem na celowniku Overwatch, ale porno parodii gier wideo jest dużo więcej

Bartek Stodolny foto1Bartek Stodolny: Jeśli chodzi o zaskoczenie roku, to podzielam zdanie Maćka odnośnie Shadow Tactics. To faktycznie Commandos z samurajami, a jednocześnie gra odświeżająca gatunek i bardziej dopasowana do dzisiejszych realiów. Z lepszym, bardziej przejrzystym interfejsem i mechaniką na tyle skomplikowaną, by stanowić wyzwanie, a jednocześnie tak przejrzystą, by nie być powodem frustracji. Zaskoczeniem był też dla mnie Battleborn, przynajmniej w początkach swojego istnienia. W odróżnieniu od Overwatcha, było tam całkiem sporo do odblokowania, a rozgrywka wcale nie była tak fatalna, jak niektórzy twierdzą. No i najważniejsze – miał coopa, którego tak w grze Blizzarda mi brakuje.

Rozczarowaniem minionego roku jest dla mnie Dishonored 2. Z dokładnie tych samych powodów, z których Maćkowi nie przypadł Deus Ex. Już pierwszy Dishonored nie zachwycał górnolotną fabułą, szczerze powiedziawszy była ona nudna i z bardzo oczywistym zakończeniem, ale powtórka z rozrywki w dwójce to nieporozumienie. Znowu jesteśmy „zabójcą wyklętym” z tą różnicą, że teraz zamiast w śmierć jednej, jesteśmy wrabiani w zabicie kilkunastu osób. No i samo rozpoczęcie. Nagle, zupełnie znikąd, pojawia się daleka krewna Emily i postanawia przejąć władzę, w czym pomaga jej praktycznie cały dwór, łącznie ze strażą? A królowa i jej ojciec, turbo asasyn, nie mieli żadnych szpiegów, czy kontrwywiadu? Przecież to nie trzyma się kupy. I co z tego, że teraz jest Karnaca, skoro to Dunwall z jaśniejszą, śródziemnomorską skórką, w której plagę zamieniono na komary po sterydach.

Wiedźmin 3: Krew i Wino
Wiedźmin 3: Krew i Wino Poly

W Mankind Divided mieliśmy przynajmniej świat, który poszedł do przodu w naturalny sposób. Rosnące napięcia i niechęć do „klekotów” zmieniły się w otwartą nienawiść i coś porównywalnego do Apartheidu w RPA. Kliniki L.I.M.B. stoją zdewastowane, ludzie z wszczepami są nękani przez policję i mają nie tylko „swoje” wejścia do metra, ale też całe wagony. Ewoluował też bohater, który w końcu pogodził się z faktem, iż został ulepszony i postanowił wrócić do policyjnych korzeni po tym, jak upadło Sarif Industries.

Żałuję, że nie zagrałem w Krew i Wino. W ogóle muszę się wam do czegoś przyznać – w Serca z Kamienia i podstawkę Wiedźmina 3 też nie miałem czasu zagrać. A teraz, choć styczeń to najlepszy miesiąc do nadrabiania zaległości, trochę się boję. W końcu to kilkaset godzin solidnej rozgrywki i co ja zrobię, jak się wciągnę? A jeszcze gorzej, jak się rozczaruję. Bo ani jedynka, ani dwójka, mimo że świetne, niespecjalnie mnie przyciągnęły. Zawsze zostaje DOOM, którego w pewnym momencie przerwałem, a który jest dla mnie FPS-em roku, więc styczeń zejdzie mi pewnie właśnie na tym. Nie żałuję natomiast odpuszczenia sobie Overwatcha. To dobry shooter, ale po becie byłem nim znudzony. Jednak te wszystkie Battlefieldy przyzwyczaiły mnie, że w rozgrywce jest jakiś inny cel, niż strzelanie samo w sobie.

Przeczytaj więcej o wspomnianych grach:

  1. W Dishonored 2 zagrasz tylko raz? To graj z sercem
  2. Tysiąc godzin w Overwatch? Jest taki szaleniec
  3. Koniec jest bliski. Sztuczna inteligencja nie tylko nauczyła się grać w DOOM-a, ale też okazała się lepsza od żywych graczy

Redakcja

  1. Jellycrusher
    13:23 08.01.2017
    Jellycrusher

    Stwierdzić „Nagle, zupełnie znikąd, pojawia się daleka krewna Emily i postanawia przejąć władzę, w czym pomaga jej praktycznie cały dwór, łącznie ze strażą” to przyznać się do nierozegrania dodatków do jedynki (które dzięki Madsenowi są nawet lepsze niż podstawka). A także do nierozegrania dalszych misji dwójki, bo tam jest wytłumaczone, że to nagle nie jest znikąd. Zakończenie jedynki było oczywiste? To znaczy, że główny twist fabuły również? Gratuluję intuicji – jak tłumaczyłem teksty do tej gry, to ten główny twist był dla mnie jednak sporym zaskoczeniem.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      14:43 08.01.2017
      Bartosz Stodolny

      A to przepraszam, jest jakiś obowiązek grania w DLC? I czy jeśli gra nie zachwyca (a tak było u mnie z jedynką), to muszę na siłę ciągnąć dodatki? I faktycznie, w dalsze misje dwójki nie grałem, bo ta gra tak mnie mierzi, że odpuściłem bardzo szybko.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 16:07 08.01.2017
        adwark

        Obowiązku nie ma. Ale jak się nawet się nie zapoznano z istniejącą zawartością fabularną to potem narzekanie że czegoś nie wytłumaczono, niestety nie jest ot tak akceptowalne. Nawet jeśli nie grało się w DLC jedynki to później jest wytłumaczone w grze. No właśnie. Można mieć różne powody by czegoś nie lubić, i oczywiście nie muszą być nawet w 100% zgodne z stanem faktycznym, tylko z tym jak się postrzegało.

        Nie łatwiej byłoby po prostu przyznać że gra nie przekonała nie dotarł pan do tego fragmentu w dwójce gdzie to jest wytłumaczone, niż rzucać na starcie tekstem jakby to było tylko i wyłącznie w DLC wytłumaczone, i ktoś chciał panu kazać w to DLC grać?

        Ukryj odpowiedzi()
        • 19:55 08.01.2017
          gseed

          Zauwazylem ze red. Bartosz jest milosnikiem metody „nie znam sie to sie wypowiem”. Najczesniej stosuje te metode wyrokujac na temat konsol, Nintendo i ogolnie japonskiego rynku gier. Troszke obniza to poziom serwisu, bo generalnie kazdy z redaktorow stara sie wypowiadac merytorycznie i dzielic sie swa wiedza. No – prawie kazdy.

          Ukryj odpowiedzi()
          • Bartosz Stodolny
            21:51 08.01.2017
            Bartosz Stodolny

            Och tak, komuś nie podoba się moja zabaweczka, to teraz po nim „pocisnę” i będę fajny w Internecie. Napisz mi proszę, jak często „wyrokuję” na łamach Polygamii na temat konsol, Nintendo i japońskiego rynku gier? O rynku konsol się nie wypowiadam, no chyba, że chodzi ci o ten tekst: http://polygamia.pl/w-2017-roku-nadal-nie-kupie-gogli-vr-wciagne-sie-w-gre-mobilna-i-zupelnie-zapomne-o-star-citizenie/ ale to po pierwsze gdybanie, po drugie zupełnie subiektywna opinia poparta znajomością procesów myślowych zachodzących w Microsofcie (opartą na wieloletniej współpracy z tym producentem) i faktem, że Nintendo ciągle chce dokonać rewolucji pokroju pierwszego Wii, tylko niespecjalnie ma na to pomysł. Chcesz jeszcze przykład Super Mario Run, które jest dowodem kompletnego oderwania tej firmy od rzeczywistości? Ponad 90 milionów pobrań i tylko 3 miliony kupionych egzemplarzy gry na iOS (według dostępnych danych). Konwersja na poziomie gier free-to-play, tylko że to nie jest gra free-to-play. Do tego gra zbiera baty w AppStore a akcje N tracą na wartości. Sukces. Masz rację, nie znam się i bardzo niemerytorycznie się wypowiadam.

            Co tam dalej? No tak, japoński rynek gier. Jeśli faktycznie czytasz moje teksty na Polygamii to zapewne zauważyłeś, że temat japońskich gier omijam szerokim łukiem. Chyba, że w Rozchodniaczku, gdzie raczej od razu piszę, że ich nie rozumiem, więc tylko podrzucam trailer. Jeśli nie czytasz moich tekstów, a z twojego komentarza właśnie to wynika, nie zarzucaj mi tych bzdur, o których piszesz.

            Ukryj odpowiedzi()
    • Paweł Olszewski
      09:56 09.01.2017
      Paweł Olszewski

      @Jellycrusher

      Pierwsze Dishonored świetnie wspominam, aczkolwiek już słabo pamiętam szczegóły. I zawiązanie akcji „dwójki” też wydało mi się bardzo mocno naciągane. Ale też nie rozegrałem wszystkich dodatków z „jedynki”, co po pierwszym przejściu Dishonored 2, i jeszcze przed opcją New Game +, zamierzam właśnie uczynić 🙂 Pewnie z ponownym przejściem całego Dishonored za jednym zamachem.

  2. Vries
    16:34 09.01.2017
    Vries

    Zachwyt: Devil Survivor 2: Record Breaker – do gry dodano, o czym nie ma wzmianki na opakowaniu, częśc pierwszą, tak za gracz może sie zmierzyc nie tylko z triangulum ale również z semptentriones. Co więcej istnieje możliwość korzystania z demonów zarejestrowanych w jednej grze w drugiej i to niekoniecznie z jedynki w dwójce, można odwrotnie. Dawno nie miałem tak fajnej zabawy z serii Shin Megami Tensei.

    Rozczarowanie: Final Fantasy XV – krótka i na dodatek dziurawa pod przyszłe dlc z mało logiczną fabułą. Po JRPG oczekuje się liniowej ale dobrej scenariuszowo rozgrywki zajmującej dużo czasu. Tu tego brakuje.

    Co bym chciał: Tyranny – Evil overlord i jego (moje) rządy, to coś co mam zamiar wypróbować 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
    • 16:42 09.01.2017
      Adam Piechota

      No to mnie załatwiłeś – od dwóch tygodni ogrywam przed snem pierwsze Devil Survivor na 3DSie. Gdybym wiedział, od razu kupiłbym „dwójkę”. Swoją drogą – przekozacki tytuł, o którym na pewno trzeba będzie zablogować.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Vries
        18:18 09.01.2017
        Vries

        Sa, przeżyłem szok po odpaleniu. Dwójka leżała zafoliowana a ja szukałem jedynki. Na SZCZĘŚCIE nie znalazłem i zdecydowałem się zagrać od dwójki. Oczy mi wyszły z orbit a na twarzy dostałem mega-banana gdy gra mi zaproponowała zaczęcie przygody od jedynki 😀

      • Vries
        18:41 09.01.2017
        Vries

        P.S. Mam nadzieję że pod zwrotem „zablogować” masz na myśli NAPISAĆ. Bo o ile chętnie przeczytam czyjąś opinię i wrażenia z gry i podyskutuję o nich to nie cierpię gości z parciem na szkło którzy robią 10 minutowe nagrania swojego bełkotu. Marnotrastwo czasu dla oglądającego i niewielka możliwość dyskusji bo przewijać by pojąć „co poeta chciał przekazać” to nie dla mnie. A niestety taką właśnie formę ostatnio promują na tym portalu.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 21:56 09.01.2017
          Adam Piechota

          Ja mam na myśli pisanie, oczywiście, bo tylko na tym gruncie czuję się wystarczająco pewnie 😉
          A chłopaków z Polytube lubię sobie włączyć do obiadu. Żadna dodatkowo opinia nie sprawia, że czuję się głupszy, więc chwytam ich jak najwięcej

Najczęściej czytane

01

Star Wars Battlefront 2 zabolał EA

02

Sześć dni, trzy miliardy złapanych Pokémonów – cicha woda brzegi rwie?

03

Nie trzeba Vadera w różu, by dodatki do Star Wars Battlefront 2 mogły dotyczyć tylko wyglądu

04

Grałem w Warhammer 40000: Inquisitor – Martyr. Minimalna zawartość Inkwizytora w Inkwizytorze

Popularne Gry