Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeDeus Ex: Rozłam Ludzkości – recenzja. Adam Jensen 1.5

Żeby zrobić dobry sequel wcale nie trzeba przeprowadzać rewolucji.

Facebook Twitter Google Wykop

Zawsze zastanawiało mnie, a w wielu przypadkach nawet wkurzało, dlaczego tak często firmy próbują stworzyć coś nowego na siłę. Na szczęście nie zawsze tak jest i Eidos Montreal pokazał, że obranie bezpiecznej drogi wcale nie musi być złym wyborem. W Rozłamie Ludzkości brak rewolucyjnych zmian, a jedynie usprawnienie tego, co sprawdziło się w poprzedniej części.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Producent: Eidos Montreal
Wydawca: Square Enix
Dystrybutor w Polsce: CENEGA
Data premiery: 23.08.2016 r.
PEGI: 18
Wymagania: Procesor Intel Core i3-2100, 8 GB RAM, AMD Radeon 7870 2 GB VRAM/NVIDIA GTX 660 2 GB RAM, 45 GB wolnej przestrzeni na dysku.
Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Testowaliśmy wersję PC. Screeny pochodzą od redakcji

Mechaniczny Apartheid

Od tragicznych wydarzeń z poprzedniej części minęły dwa lata. Po tym, jak oszalali „ulepszeni” rzucili się na ludzi bez wszczepów, mordując tysiące i raniąc jeszcze więcej, świat nieodwracalnie się zmienił. Osoby z implantami zaczęły być postrzegane nie tylko jak dziwadła, ale też wynaturzenia i przede wszystkim – zagrożenie.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
To niestety standardowy widok na praskich ulicach

Efektem tego „normalni” odnoszą się do „ulepszonych” z coraz większą wrogością. Nie tylko na poziomie szarych obywateli, ale też władz, które świadomie prowadzą segregację ludności i nietrudno się domyślić, że ludzie z wszczepami trafili do tego gorszego sortu. Zmieniły się nie tylko nastroje społeczne, ale też rozkład sił. Firmy zajmujące się produkcją ulepszeń, ich obsługą czy polegające na pracownikach z wszczepami praktycznie przestały istnieć. Belltower, L.I.M.B. czy Sarif Industries albo zbankrutowały, albo są na skraju upadłości, albo ich placówki zostały zdemolowane przez wściekłą tłuszczę.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Witamy w Pradze

W środek tego wszystkiego, a konkretnie do Pragi, trafia Adam Jensen. Po zakończeniu współpracy z Davidem Sarifem postanowił wrócić do starego fachu i rozpoczął pracę w Interpolu. Dlaczego Praga? Bo w 2029 roku jest to największe skupisko „ulepszonych” i co za tym idzie – miasto, w którym napięcie jest najbardziej widoczne.

Widoczne w dosłownym tego słowa znaczeniu. W każdej dzielnicy pełno jest policjantów zatrzymujących „klekoty” – jak obraźliwie określa się teraz osoby z wszczepami – do kontroli, aresztujących ich bez powodu, a nawet uciekających się do przemocy fizycznej. „Naturalni” mieszkańcy Pragi też nie są lepsi, rzucając obraźliwe komentarze w stronę „klekotów” albo wypisując na murach hasła w stylu „Ulepszenia = rak”.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Dzięki legitymacji Interpolu Adam naraża się co najwyżej na złośliwe komentarze

Do tego dochodzą wszelkiej maści utrudnienia w życiu codziennym. Metro, podstawowy środek transportu w mieście, ma osobne wejścia dla „naturalsów” i „ulepszonych”, a jeśli któryś z tych drugich postanowi zignorować segregację… kontrola policyjna i areszt. Nawet zwykłe zakupy czy wypad na miasto mogą być problemem, bo nie wszystkie sklepy i lokale obsługują osoby z wszczepami.

Apogeum tego jest natomiast Kompleks Utulek. Miasto, które na początku miało służyć za tymczasowe mieszkanie dla tysięcy robotników pracujących nad odbudową Pragi, zostało przekształcone w getto dla ludzi z wszczepami. Tam nie obowiązują już żadne zasady. Jak w stolicy Czech policja czasem próbuje się hamować, tak w Utuleku przemoc wobec „klekotów” jest na porządku dziennym.

Elektronicky Mordulec

A jak w tym wszystkim odnajduje się nasz bohater? Powiem szczerze, że mam trochę mieszane uczucia. Adam nosi ze sobą legitymację Interpolu, zatem może pozwolić sobie na więcej, nie narażając się przy tym na poważne konsekwencje. Raz wszedłem do metra wejściem dla „normalnych”, a nawet pojechałem przeznaczonym tylko dla nich wagonem i poza nieprzychylnym wzrokiem pasażerów, kontrolą papierów na stacji docelowej i komentarzem uprzedzonego policjanta nic się nie stało.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
NIE BĘDZIECIE MI MÓWILI JAK MAM ŻYĆ!

Z drugiej strony, nie chodzimy z odznaką zwisającą z szyi, zatem na pierwszy rzut oka jesteśmy takim samym „klekotem” jak pozostali i powinniśmy być traktowani z taką samą wrogością jak oni. Tymczasem możemy do woli szaleć po ulicach, wspinać się na mury, skakać, a nawet wpadać na policjantów i cywili, którzy praktycznie w ogóle nie zareagują na nasze zachowania. Trochę szkoda, bo jeszcze bardziej pozwoliłoby to wczuć się w klimat świata.

(…) jeśli za bardzo się rozpędzimy z aktywowaniem wszczepów, system Jensena może się przegrzać i albo działać nieprawidłowo, albo zupełnie się wyłączyć.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Utulek - tutaj "zmodyfikowani" nie mają praktycznie żadnych praw

Choć może, wbrew pozorom, ma to jakiś sens? Mimo wszystko Jensenowi daleko do typowego człowieka z cybernetycznymi ulepszeniami i różnicę widać gołym okiem. A skoro już przy „dodatkach” jesteśmy, to poza tymi znanymi z Buntu Ludzkości doszło parę nowych.

Otóż okazuje się, że kiedy Adam zniknął gdzieś na pół roku, ktoś przy nim majstrował, o czym dowiadujemy się, gdy wariat (serio, koleś jest nienormalny) naprawiający nasze uszkodzone po zamachu bombowym wszczepy przez przypadek aktywuje dodatkowe narzędzia zaszyte w naszym ciele. Wśród nich znajdziemy między innymi możliwość hackowania urządzeń na odległość, niezauważalnego przeskakiwania od osłony do osłony, opcję strzelania nanoostrzami z rąk czy otoczenia się pancerzem czyniącym bohatera praktycznie niewrażliwym na obrażenia.

Nie myślcie sobie jednak, że od teraz Adam będzie połączeniem Robocopa i T-1000. Nowe ulepszenia są eksperymentalne i niedokończone, więc niezoptymalizowane. Efektem tego jeśli za bardzo się rozpędzimy z ich aktywowaniem, system Jensena może się przegrzać i albo działać nieprawidłowo, albo zupełnie się wyłączyć. Na szczęście można temu zaradzić, zdobywając specjalne urządzenie, które zniesie ograniczenia.

Dobré nápady

Deus Ex: Rozłam Ludzkości nie jest w żaden sposób rewolucją. To bardziej ewolucja, gdzie ekipa z Eidos Montreal wzięła wszystkie najlepsze elementy z Buntu i tylko delikatnie je usprawniła, zamiast tego skupiając się na tym, co nie do końca zagrało.

Wszyscy pewnie pamiętacie szumnie zapowiadaną możliwość przejścia Buntu Ludzkości bez zabijania żadnych przeciwników, w tym bossów. Wszyscy pewnie pamiętacie też, że wcale tak nie było, bo choć w przypadku normalnych wrogów faktycznie dało się unikać walki, to przy bossach gra niejako wymuszała jeden, opierający się głównie na łomocie styl.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Jak nie ma drzwi, to trzeba je sobie zrobić

Teraz jest inaczej. Przede wszystkim, „głównych złych” jako takich nie ma poza jednym wyjątkiem na końcu gry. Mamy oczywiście do czynienia z istotnymi postaciami, ale nie są one potężniejsze od przeciętnego przeciwnika, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Do tego znacząco usprawniono system C.A.S.I.E., dzięki czemu dużo łatwiej i przyjemniej prowadzi się konwersacje z zamiarem pokojowego rozwiązania konfliktu. Teraz jest on bardziej przejrzysty. Jasno pokazuje, które fale mózgowe są aktywne i jaką odpowiedź wybrać, żeby odpowiednio wpłynąć na rozmówcę, dzięki czemu bezkonfliktowo da się zakończyć każdą rozmowę.

Kolejnym ulepszeniem względem poprzedniczki jest system rozwoju postaci, a konkretnie tempo uzyskiwania doświadczenia. Grając w Bunt Ludzkości, nie raz i nie dwa miałem problemy z przejściem dalej, bo brakowało zestawów Praxis na wykupienie kolejnych ulepszeń. Tym razem jest inaczej i punkty doświadczenia spływają wartkim nurtem.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Drzewko rozwoju trochę się rozrosło

Doszedł też crafting, dzięki któremu nie musimy już martwić się, że zabraknie nam batoników energetycznych do podładowania baterii Adama. Nie jest on jakoś specjalnie rozbudowany, ale to akurat dobrze, bo nie odwraca uwagi od właściwej gry. Zbieramy po prostu rozrzucone wszędzie komponenty i przerabiamy je na ogniwa energetyczne albo inne przydatne urządzenia. Nie myślcie jednak, że teraz będziecie mogli biegać z ciągle włączonym maskowaniem. Komponentów jest dużo, ale nie na tyle, by dało się bez ograniczeń korzystać ze wszystkich ulepszeń.

A jednak se vrati, pane Jensenek

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
System C.A.S.I.E. w akcji

Ponoć tekst będący tytułem jednej z piosenek Maryli Rodowicz wcale nie znaczy „to już nie wróci”, a „to się nie opłaca”. Specem od języka czeskiego nie jestem, ale prawda jest taka, że oba te znaczenia mają w tym przypadku sens i widać, że decyzja o obraniu bezpiecznej drogi się opłaciła.

Nadal zatem mamy zapewnioną dużą dozę swobody, a dzięki delikatnym zmianom wprowadzonym do mechaniki jest jej jeszcze więcej niż poprzednio. Większy jest też świat gry, choć z kilkoma wyjątkami ogranicza się tylko do podzielonej na dzielnice Pragi. Co ciekawe, jego większa otwartość wcale nie zrobiła z Rozłamu Ludzkości kolejnego przedstawiciela gatunku „ubigame”. Grając wcale nie miałem wrażenia, że jestem odciągany od głównego wątku przez całą masę znajdziek i zadań pobocznych.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Lodówka grozy znów w natarciu!

(…) widać, że decyzja o obraniu bezpiecznej drogi się opłaciła.

Oczywiście zarówno jedne, jak i drugie występują, ale są bardzo wyważone i przede wszystkim – ciekawe. Nie szukamy nowych piosenek czy niepotrzebnych elementów wyposażenia. Zamiast tego poznajemy cudze historie włamując się do komputerów czy zbierając porozrzucane wszędzie ni to komunikatory, ni to elektroniczne sekretarki. Za wszystko oczywiście dostajemy punkty doświadczenia, a poza tym możemy trafić na przydatne informacje typu kody dostępu, hasła czy wiadomości rozjaśniające nieco zagmatwaną fabułę.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Ufff... Tym razem udało się bez walki

Bo ta faktycznie taka jest. W Pradze mamy styczność z kilkoma frakcjami, a motywy każdej z nich nie tylko są różne, ale też osnute mgiełką tajemnicy skutecznie uniemożliwiającą jasne określenie, kto jest dobry, a kto zły. Prosty przykład. Ilekroć ruszamy na misję z ramienia Interpolu przytrafia nam się coś nieprzyjemnego. Czyżby nasz szef działał przeciwko nam? Nie wiadomo praktycznie do samego końca. Gorzej, że w pewnym momencie musimy dokonać wyboru, po której stronie się opowiemy.

Jak natomiast z zadaniami pobocznymi? Nie ma ich wiele, ale większość jest bardzo rozbudowana. Prosta na pierwszy rzut oka sprawa zabójstwa w jednym z mieszkań prowadzi do podziemnej fabryki narkotyku zabijającego „ulepszonych”. Kiedy indziej za to znaleziona w zaułku martwa kobieta prowadzi do seryjnego zabójcy, ale w trakcie śledztwa wszystkie tropy się urywają i sprawę trzeba zamknąć.

Deus Ex: Rozłam Ludzkości
Wszelkiej maści kieszonkowe sekretarki i maile w komputerach mogą dostarczyć przydatnych informacji

Niezależnie od tego, czy skupiamy się tylko na głównym wątku, czy robimy też zadania poboczne, każdą misję można rozegrać na kilka sposobów i tym razem faktycznie nic nas nie ogranicza. Do wspomnianej już fabryki narkotyków możemy się zakraść i przekonać pracującego w niej chemika do sabotowania całej operacji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by wystrzelać wszystkich i samemu rozwalić zbiorniki.

Bytka abo ne bytka to je zapytka

O ile brak rewolucyjnych zmian faktycznie wyszedł sequelowi na dobre pod względem rozgrywki, to niespecjalnie przełożył się na wrażenia wizualne, co widać szczególnie w trochę nienaturalnie wyglądających, żeby nie powiedzieć brzydkich, postaciach.

Choć niektóre widoki faktycznie zapierają dech w piersi, to Rozłam Ludzkości nie wygląda jak produkcja na obecną generację sprzętu. Dobrze, że chociaż lokacje są mniej sterylne niż w przypadku poprzedniczki. Wszędzie pełno żebrzących „klekotów”, których nie stać na dawkę Neuropozyny, Praga jest brudna, odrapana i zamazana graffiti, a Kompleks Utulek zaprojektowano genialnie, ukazując nędzę, przeludnienie i panujący wszędzie ścisk.

O ile brak rewolucyjnych zmian faktycznie wyszedł sequelowi na dobre pod względem rozgrywki, to niespecjalnie przełożył się na wrażenia wizualne.

Na szczęście nadrabiają to wrażenia audio. Skomponowana przez Michaela McCanna (robił też podkład do Buntu) ścieżka dźwiękowa pełna jest ambientowych, nieco leniwych brzmień, by diametralnie zmienić się kiedy akcja nabiera tempa.

Nie do końca też podoba mi się to, co zrobiono z nowymi ulepszeniami. Nie tyle w kwestii ich doboru, co skupienia na ofensywie. Sam gram bardzo skradankowo, praktycznie nikogo nie zabijając i szczerze powiedziawszy tylko dwa upgrade’y były dla mnie naprawdę przydatne. Inną sprawą jest fakt, że wiele z nich, jak wystrzeliwane nanoostrza czy strzałki z ładunkiem EMP działają dokładnie tak samo jak dostępne w grze bronie, więc niespecjalnie widziałem sens w ich aktywowaniu.

Nie zmienia to jednak faktu, że Deus Ex: Rozłam Ludzkości to dobra gra, z ciekawą, wciągającą i trzymającą w napięciu fabułą, Jednocześnie jest to doskonały przykład tego, jak robić sequele. Powtórzę się, ale naprawdę nie trzeba na nowo wynajdywać koła, żeby zrobić coś dobrego.

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

  1. Sasilton
    12:34 23.08.2016
    Sasilton

    Bezpieczna gra, taki trochę Dragon Age Inkwizycja.

  2. 12:34 23.08.2016
    Navamir

    „W Rozłamie Ludzkości rewolucyjnych zmian, a jedynie usprawnienie tego, co sprawdziło się w poprzedniej części.” – nie brakuje jakiegoś ‚brak’?

    Ukryj odpowiedzi()
  3. iydem
    14:18 23.08.2016
    iydem

    Czyli jak to jest z tą KASIĄ, jak już aktywujemy to sam nam podpowiada jaka odpowiedź jest najlepsza ? Trochę słabo, bo w poprzedniej części nawet używając fremonów nie miałeś pewności jakiej odpowiedzi użyć… Chyba że coś źle zrozumiałem ?

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      16:35 23.08.2016
      Bartosz Stodolny

      Dobrze zrozumiałeś. Właśnie tak jest. Z jednej strony faktycznie duże uproszczenie, ale też nieco bardziej wiarygodne. Jensen potrafi skoczyć z piątego piętra i się nie połamać, staje się niewidzialny, wybija dziury w ścianach i hakuje kamery na odległość, to i przekonać rozmówce powinien móc bez trudności 🙂

  4. gsg
    14:40 23.08.2016
    gsg

    Jeśli gra ma w wymaganiach sprzęt słabszy niż mój 4-letni PC (niewiele bo niewiele, ale jednak słabszy), to ja nie mam zamiaru marudzić na brzydkie twarze NPC 🙂
    W ogóle wyjątkowo chwalę sobie obecną generację konsol. Choć żadnej nie mam.

    Wydaje mi się, że nie byłoby do końca naturalnym, gdyby „normalsi” od razu się na Jensena rzucali. Wrogie spojrzenia i komentarze to chyba naturalne reakcje, przynajmniej do czasu, aż nie znajdzie się jeden „odważniejszy”. A pewnie mają świadomość, że wszczepy „klekotów” to nie przelewki.

    Zastanawia mnie, na ile wiarygodny jest ten podział. Jak bardzo czarno biały. Czy w enklawach normalsów każdy obywatel jest zatwardziałym wrogiem wszczepów? To by było pójście po linii najmniejszego oporu – a chyba nie tego się spodziewamy po tej marce.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      16:38 23.08.2016
      Bartosz Stodolny

      „Wydaje mi się, że nie byłoby do końca naturalnym, gdyby „normalsi” od razu się na Jensena rzucali.”

      Bardziej chodzi mi o policjantów, którzy nie wiedzą od razu, że Jensen jest z Interpolu.

      „Zastanawia mnie, na ile wiarygodny jest ten podział. Jak bardzo czarno biały. Czy w enklawach normalsów każdy obywatel jest zatwardziałym wrogiem wszczepów?”

      Jako takich enklaw normalsów nie ma, są za to miejsca, w których mieszkają praktycznie same augi, jak na przykład wspomniany Utulek. Generalnie większość naturalnych jest negatywnie nastawiona do ludzi z wszczepami, choć oczywiście zdarzają się wyjątki. Widać to na przykład po mailach, w których jeden rodzic chce poddać chore dziecko operacji wszczepienia implantów, a drugi jest temu przeciwny.

    • 11:24 24.08.2016
      lecho

      „Zastanawia mnie, na ile wiarygodny jest ten podział. Jak bardzo czarno biały. Czy w enklawach normalsów każdy obywatel jest zatwardziałym wrogiem wszczepów?”

      To zależy. Fajnie to widać np. w sklepach. Jeden vendor będzie odrutowany, więc odniesie się do Ciebie sympatycznie, inny – „naturals” – zacznie rozmowę od „Czego chcesz, klekocie?” a jeśli nic nie kupisz, to Cię zwymyśla na do widzenia. Są takie knajpy, w których barmani w ogóle dziwią się, że jako aug miałeś odwagę do nich wejść. Natomiast bezpośrednie zaczepki w stronę Jensena zdarzają się wyjątkowo rzadko. On po prostu ma coś w oczach 😛

      Ukryj odpowiedzi()
  5. Simplex
    15:47 23.08.2016
    Simplex

    Znalazłem literówkę! 😉 „czudze”

    „Studio robiło co mogło, żeby wycisnąć z leciwego już silnika ile się da i lokacje nie są już tak sterylne jak w poprzedniej części. (…) I choć niektóre widoki faktycznie zapierają dech w piersi, to upływu lat nie da się oszukać.”

    jakiego leciwego silnika? Jaki upływ lat? Przecież Mankind Divided wykorzystuje inny silnik niż Human Revolution – Dawn bazowany na silniku z Hitmana (Glacier): https://community.eidosmontreal.com/blog/dawn-engine

    Podobno niektóre wersje pudełkowe w Polskiej dystrybucji nie zawierają kodu steam, tylko jakieś wynalazki, zbadajcie temat (pisał o tym polski eurogamer).

    Prawie wszyscy recenzenci narzekają na „urwane” zakończenie które nic nie wyjasnia, oraz że generalnie fabuła jest najsłabszą stroną gry.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      16:33 23.08.2016
      Bartosz Stodolny

      Literówka poprawiona. Dzięki 🙂

      Z tym silnikiem to faktycznie mój błąd, ale gra naprawdę nie wygląda pięknie.

      „Podobno niektóre wersje pudełkowe w Polskiej dystrybucji nie zawierają kodu steam, tylko jakieś wynalazki, zbadajcie temat”

      Już zlecam naszemu dziennikarzowi śledczemu obadanie tematu 😉

      Wiesz, przy całej sympatii do „prawie wszystkich recenzentów” średnio mnie obchodzi, na co narzekają. Nie czytam recenzji u konkurencji przed publikacją swojej, żeby się nie sugerować. Co do samej fabuły, to mi się podobała. Fakt, że ja lubię niedopowiedzenia i zagmatwanie oraz niedokończone historie, a recenzja to jednak subiektywna ocena.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Simplex
        17:56 23.08.2016
        Simplex

        Popieram nie czytanie recenzji, to była tylko taka luźna uwaga, jeżeli fabuła ci się podobała no to dobrze, mam nadzieję, że mnie również. Ale faktem jest że przeczytałem recenzje Deusa z większosci znanych mi portali no i praktycznie wszyscy narzekali na fabułę, a większość na słabe urwane zakończenie. Najbardziej „surowy” był recenzent polygona:
        ” the most frustrating thing about Mankind Divided is how abruptly it’s all over.

        I try not to exaggerate in reviews, so believe me when I describe my reaction to Mankind Divided’s conclusion as „stunned.” There’s a host of story threads presented that are explored over the game’s 30 hours and dropped without comment or resolution after a fairly anticlimactic boss battle. Very little of the conspiracy Jensen is investigating is revealed, and by the end, there are few answers and a pile of new questions. There’s only a faint whiff of resolution, and the prospect of waiting another five years to see how Eidos Montreal’s mechanical augmentations ultimately give way to the nanotech dystopia of the original Deus Ex left me feeling pretty deflated.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 18:17 23.08.2016
        • Bartosz Stodolny
          18:28 23.08.2016
          Bartosz Stodolny

          Spoko, ja też nie odpisałem w negatywnym tonie. Po prostu stwierdziłem fakt. Co do Polygona, to może trochę nieładnie pisać tak o kolegach po fachu, ale od pamiętnej recenzji Wiedźmina 3, który został zjechany za „przedmiotowe traktowanie kobiet” i „brak zróżnicowania etnicznego”, nie jest to już dla mnie wiarygodne źródło recenzji. Dla mnie bardzo pasuje to do całych Iluminatów – odpowiedzi prowadzą jedynie do kolejnych pytań. Ale jak pisałem – wbrew temu co niektórzy próbują udowadniać, recenzje zawsze będą subiektywne. Na koniec dnia jestem takim samym graczem jak ty i inni czytelnicy Polygamii. Mam swoje zdanie, czasem zupełnie odmienne od ogółu.

          No i, jak słusznie zauważył hadxmen, trzeba było zostawić jakąś furtkę dla DLC 😉

  6. JanMarian
    16:16 24.08.2016
    JanMarian

    „Bytka abo ne bytka to je zapytka”
    Jakbym umiał dodawać serduszko, pewnie byłoby tutaj 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
  7. NightLord
    09:02 25.08.2016
    NightLord

    Ta gra w ogóle nie powinna być wydana na PC w obecnej postaci. Jak zwykle ostatnio twórcy zatrzymali się na etapie beta testów. Rozłamu ludzkości raczej nie będzie, jest za to kiepski port z brakiem optymalizacji i licznymi błędami. Nie tego oczekiwaliśmy. Kolejny raz gracze komputerowi dostali produkt niedokończony, który na dobrą sprawę jest na etapie beta testów i nie powinien zostać wprowadzony do sprzedaży. Optymalizacji może i nie ma, no ale przynajmniej Denuvo jest 🙂

    Gra jest niegrywalna 980Ti w QHD – mówię o najwyższych detalach – doznania z konsol mnie nie interesują.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 11:03 25.08.2016
      JoeDoe1984

      Ale zdajesz sobie sprawę, że 980Ti nie jest od czasu premiery Polarisów najmocniejszą kartą na rynku?
      Ja od dawna przyzwyczaiłem się, że ultra zarezerwowane jest dla najmocniejszych kart (szczególnie w rozdzielczości > 1080p).
      Podobno wystarczy zrezygnować z MSAA, które zarzyna wydajność i zjechać z volumetrycznym z ultra na „on” i powinno Ci trzymać 60 FPSów.
      Różnica pomiędzy presetami „ultra” a „very high” jest w zasadzie pomijalna jeśli chodzi o jakość obrazu a zapewnia płynność.

  8. Ukryj odpowiedzi()