LittleBigPlanet - recenzja
GRA Sackboy jaki jest, każdy widzi. To zwykła uśmiechnięta szmacianka, która niewiele może w wielkim świecie. Z drugiej strony dzięki pomysłowi Media Molecule i wsparciu Sony ze szmaciaka udało się zrobić prawdziwą gwiazdę PS3. Wiedzą o tym praktycznie wszyscy, którzy w momencie premiery LittleBigPlanet na PS3 czytali Polygamię. Błagalne prośby, a nawet groźby nie pomagały wobec uroku sackboya, którego niektórzy spodziewali się już nawet znaleźć w lodówce. Szmacianka jednak miała inne plany niż atak na sprzęt AGD - postanowiła wyruszyć na wędrówkę po świecie, ale tym razem na PSP. Z pozoru jest to zwykła platformówka 2.5D, w której po prostu biegamy, skaczemy, rozwiązujemy zagadki oparte na fizyce i pokonujemy przeciwników. Wszystko to ujęte w bardzo przyjaznej i ładnej grafice z dwiema warstwami głębi, pomiędzy którymi się przemieszczamy. W sumie jak na tę generację to i tak bardzo dużo, w końcu platformówki to obecnie rzadkość, a dobrych gier w tym gatunku, to już w ogóle ze świecą szukać.