Hardcore'owi gracze i casuale. Tak, w końcu świat jest czarno-biały
Dotychczas gatunek graczy był oceniany, jako jednorodny: zakompleksiony, pryszczaty gimbus, który dostaje w szkole regularne manto. Sprawa się skomplikowała, kiedy okazało się, że polowa naszych mam gra w Farmvile. Tymczasowe remedium w postaci keżuali niby rozwiązywało sprawę. Ale czy na pewno? Gdzie przebiega granica między zapaleńcem a niedzielnym graczem? Odpowiedź brzmi: nie ma tej granicy, bo rodzajów graczy jest więcej. By być dokładnym: trzy razy więcej.