Zmien skórke
Logo Polygamii

Reggie Fils-Aime: Loot boxy nie są takie złe

Prezes amerykańskiego oddziału Nintendo broni kontrowersyjnego rozwiązania.

Powiedzieć, że “loot boksy”, czyli kupowane za prawdziwe pieniądze skrzynki z losową zawartością do gier, dorobiły się ostatnio złej reputacji, to nic nie powiedzieć. A jednak właśnie w ten sposób wypowiedział się o nich w rozmowie z serwisem Bloomberg prezes amerykańskiego oddziału Nintendo.

W Nintendo wierzymy, że mechanizm rozgrywki, który oferuje klientowi do kupienia coś, czego zawartość nie jest znana, może być interesujący, pod warunkiem, że nie jest to jedyny sposób zdobycia określonych przedmiotów.

Powiedział również Reggie Fils-Aime.

Szef amerykańskiego Nintendo dodał także, że sam mechanizm jest przecież równie stary jak popularne swego czasu w USA karty z bejsbolistami. Według niego nie ma powodu, żeby stawiać na nim krzyżyk tylko dlatego, że niektórzy twórcy i wydawcy popełnili w ostatnim czasie wiele błędów w korzystaniu z niego.

Dość dobitnie pokazuje to, że chociaż niektórym graczom może się wydawać, że po całej sytuacji z drugim Battlefrontem ich wojna z tego typu praktykami została wygrana, to w rzeczywistości jest zgoła odmiennie. Są one zbyt lukratywne dla biznesu i nie ma co oczekiwać, że wielkie firmy – nawet tak kochane przez graczy jak Nintendo – wycofają się z wykorzystywania ich.

Dominik Gąska

 

Więcej na temat:

  1. Cruzer969
    18:15 14.06.2018
    Cruzer969

    Oczywiście, że się nie wycofają. Gra musi na siebie zarabiać, a koszt ich tworzenia znacznie wzrósł. Dlatego musi być jakiś system, który zapewni wydawcy dodatkowy zarobek.

  2. 18:51 14.06.2018
    pear

    Nic dziwnego, że Nintendo broni. Sami za późno rozwinęli swoją infrastrukturę, są do tyłu z trendami i nie zdążyli się sami jeszcze nachapać na lootboxach. Dlatego wprowadzą je po czasie, jako najbardziej antykonsumencka firma growa, a obłąkani fanatycy Nintendo, którzy wcześniej narzekali na lootboxy, teraz przyjmą je z pocałowaniem ręki. I tak się zarabia na frajerach.

  3. 19:18 14.06.2018
    gaav

    Jezu ludzie są uczuleni na słowo lootbox. Nawet dziennikarze jak widać.
    Cały problem z lootboxami polegał na tym, że żeby coś dostać musiało to wypaść ze skrzynki i że jak się miało pecha, to można było kupić 100 skrzynek i nie dostać tego czego się chciało.
    Reggie wyraźnie powiedział – nawet ten cytat JEST W ARTYKULE – że lootboxy mają sens wtedy, kiedy to co z nich może wypaść gracz równie dobrze może kupić bezpośrednio.
    W takiej sytuacji nie ma nic złego w lootboxie bo jeżeli chcesz dostać konkretną rzecz to możesz iść i sobie ją kupić bezpośrednio a jak chcesz niespodziankę to kupujesz skrzynkę.
    Naprawdę chciałbym żeby ludzie przestali w końcu drzeć bez sensu japy za każdym razem jak gdzieś pada słowo lootbox.
    Rozmawiajmy o monetyzacji w grach. Czy to jest spoko w ogóle i kiedy jest a kiedy nie że się kupuje przedmioty do gry za pieniądze. Krzyczmy wtedy jeśli skrzynki są JEDYNĄ metodą żeby coś dostać – jasne. Ale skończmy z tą histerią nt. lootboxów bo to już zwykły populizm i generowanie klików.

    Ukryj odpowiedzi()
    • gsg
      00:45 15.06.2018
      gsg

      Owszem lootboxy mają sens. Dla wydawcy i tylko i wyłącznie dla niego, niezależnie od implementacji i dostępnych alternatyw. Prawdziwe pieniądze za losowość w wirtualnym świecie to absurd którego nie da się uzasadnić inaczej niż czystą pazernością. Nie kończmy z histerią, chętnie będę klikał w temacie.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 07:48 15.06.2018
        gaav

        To nie jest żaden argument tylko pusty slogan.
        Masz grę w której możesz kupić dajmy na to 20 różnych przedmiotów. Bezpośrednio – wchodzisz do sklepu i kupujesz to co chcesz. Wytłumacz mi proszę w jaki sposób tracisz na tym że oprócz tego dostajesz opcję zakupu losowego?
        Przy okazji: jeżeli piszesz “niezależnie od implementacji i dostępnych alternatyw” to zrównujesz sytuację którą opisałem powyżej z sytuacją kiedy lootbox jest jedynym sposobem na uzyskanie danego przedmiotu. Dla mnie to jest zasadnicza różnica.

        Ukryj odpowiedzi()
        • Sasilton
          07:54 15.06.2018
          Sasilton

          Jeśli jest taki wybór, to taki przedmiot jest zauważalnie droższy i dochodzi do tego ze czasami musimy wybierać między wyglądem, a funkcjonalnością.

          Ukryj odpowiedzi()
          • 08:08 15.06.2018
            gaav

            Okej, ale znowu to nie jest wina samego lootboxa ale implementacji. Między wyglądem a funkcjonalnością zawsze wybierasz niezależnie od lootboxów (nie wiem czy dobrze zrozumiałem ten argument – ale zakładając że skrzynki oferują dokładnie to samo co sklep to nie mają wpływu na ten problem).
            Kwestia ceny jest bardziej skomplikowana. Pytanie czy ten przedmiot jest droższy dlatego że w grze są skrzynki? Różnica w cenie między skrzynką a bezpośrednim zakupem musi istnieć z definicji, bo jeżeli przedmioty w sklepie są w różnych cenach to skrzynka nigdy nie powinna być droższa niż cena najtańszego przedmiotu który może z niej wypaść. W przeciwnym razie byłoby to kompletnie nie fair.

            Ukryj odpowiedzi()
            • Sasilton
              12:34 15.06.2018
              Sasilton

              Forza 5 na premierę była kompletnie zepsuta. Samochody były ultra drogie. Naprawili ceny po pół roku. W forzie 6 było ok, ale potem znowu popsuli forze 7 zmieniając kompletnie system zarobków który preferował dłuższe granie, a nie umiejętności.
              Takich zepsutych gier na premierę było wiele.

              W jednej grze będziesz musiał dłużej grindować, a w innej będziesz biegać w epixach wyglądających jak level 3.

              Ukryj odpowiedzi()
              • 19:19 15.06.2018
                gaav

                O! Świetny przykład i absolutnie się zgadzam. Forza 5 kompletnie zepsuta gra nastawiona na wyciąganie pieniędzy.
                Doskonały przykład gry za pełną cenę nastawionej na mikrotransakcje. Ale to nie jest argument przeciwko lootboxom tylko mikrotransakcjom w ogóle. Wszytko to co wymieniłeś ceny, to w jaki spośob gra została zbudowana (w zasadzie zmuszanie do zakupu dodatkowej zawartości za pieniądze) to ją psuło a nie lootboxy per se.
                Mnie chodzi tylko o to że należy oddzielić te dwie rzeczy. Forza 5 tak zbudowana byłaby zepsuta z lootboxami czy bez nich.

        • gsg
          12:23 15.06.2018
          gsg

          Jestem radykalnym przeciwnikiem mikrotransakcji z elementem losowości, po prostu. Uważam, że służą jedynie wydawcy. Psychologia mechanizmy hazardowe bada od dziesiątek lat i komentarze psychologów (nie prawników) są jasne: to w grach to ten sam mechanizm.

          Na czym polega Twoja zasadnicza różnica? Na tym, że “dorosły człowiek” podejmuje odpowiedzialne decyzje i jeśli “ma ochotę” niech sobie będzie “wielorybem” a jeśli przebimba w ten sposób sto, dwieście, czy dwa tysiące dolarów, to po prostu głupi, bo przecież mógł kupić wprost? No nie. Wieloryb to nie kwestia głupoty. To kwestia konsekwentnego przyzwalania konsumenta na praktyki jawnie na nim żerujące. Przyzwyczajania go do ich obecności, drobnymi, konsekwentnymi krokami stopniowego przesuwania granic aż do sytuacji w której otwieranie skrzynki w grze zyskuje otoczkę żywcem wyjętą z Las Vegas i jest celebrowane przez stutysięczną widownię na YT. Celebrowane są usługi hazardowe bez ograniczeń wiekowych, generujące przy tym wielomilionowe przychody, które sprowadzają się do trzech linijek kodu z generatorem liczb pseudolosowych i odwołaniem do odpowiednich wpisów w bazie danych. Złoty interes.

          Skutek mikrotransakcji z elementem losowości zawsze jest ten sam: ktoś zainwestuje w grę o wiele więcej kasy niż by zainwestował gdyby dostępne były jedynie opcje zakupów wprost. Bo z pierwszych dwóch paczek wypadł niezły przedmiot, choć jeszcze nie ten upragniony, więc może następnym razem się uda. To manipulacja i warunkowanie – obecność przedmiotów ze skrzynek do zakupienia wprost za odpowiednio wyższą cenę to tylko kolejny element układanki: zwiększają widoczność, gracz musi mieć poczucie, że gdzieś tam jest jakieś “fajniej”. Żadna to dobra wola i uczciwość. Dobra wola i uczciwość to by były zakupy kosmetyczne bez losowości i za dolara – grafika do gier kosztuje dziś wprawdzie krocie, ale domniemywam, że inwestycje czynione w artystów i animatorów, którzy przygotowują te popierdułki wciąż by się zwracały.

          Naiwnie, idealistycznie wierzę, że “histeria” pozwoli nie tyle zachować status quo, ale wręcz zmusi wydawców do wycofywania się z tego typu mechanizmów. Może. Kiedyś.

          Ukryj odpowiedzi()
          • gsg
            12:36 15.06.2018
            gsg

            *popierdółki ofc, wybaczcie, rzadko używam tego słowa 🙂
            Edycja komentarzy pls.

          • 19:57 15.06.2018
            gaav

            @gsg dzięki za powyższego posta, teraz rozumiem argumenty za Twoją opinią.
            Jasne – wydawcy wrzucają lootboxy po to żeby jeszcze więcej zarobić na grze – gdyby to się nie zwracało nie robiliby tego. Nie mogę się nie zgodzić. Jasne jest też że deweloper czy wydawca nie implementuje takiego rozwiązania z dobrej woli.
            Uważam że ten kij ma dwa końce – ludzie nie kupowaliby ich gdyby nie mieli na to ochoty.
            Ja zostaję przy zdaniu że dorosły człowiek funkcjonujący w społeczeństwie jest – a przynajmniej powinien być – w stanie podejmować racjonalne decyzje. Ja nigdy nie czułem się zmuszony kupić lootboxa (może dlatego że nie gram w gry które opierają się stricte na tym mechanizmie). Niefajnie bym się czuł gdyby ktoś teraz stwierdził że taka opcja jest niedopuszczalna i mi ją odebrał.
            >>To manipulacja i warunkowanie – obecność przedmiotów ze skrzynek do zakupienia wprost za odpowiednio wyższą cenę to tylko kolejny element układanki: zwiększają widoczność, gracz musi mieć poczucie, że gdzieś tam jest jakieś „fajniej”.
            Prawda – choć znowu – nie we wszystkich wypadkach. Ale gracz płaci właśnie za to poczucie “fajniej” w zasadzie po to kupujesz gry w ogóle. A na mechanizmie warunkowania jest opartych wiele rzeczy – choćby facebook, 90% reklam które oglądasz, są szeroko stosowane w grach (w mechanice – np. Diablo).

            Ja nie chce tutaj wyjść na jakiegoś obrońcę lootboxów i prowadzić krucjatę na ich rzecz. Skorzystałem z tego w paru grach czasem byłem bardziej częściej mniej zadowolony z tego co mi wypadło, ale nie mam pretensji. Celowo się na takie ryzyko zapisywałem. Kupuję je na zasadzie takiej samej jak funkcjonuje jajko niespodzianka. W moim przypadku absolutnie spełniły swoją rolę (z punktu widzenia konsumenta). Nie uważam ich za wcielone zło, nie odczułem jakichkolwiek wad, nie straciłem tysięcy złotych, nie czułem się zmuszany (mogłem iść i kupić to co chcę w sklepie) nie chciałbym żeby ktoś ten mechanizm mi zabierał. Tyle.
            Ty jesteś przeciwko lootboxom z pobudek ideologicznych – uważasz je za szkodliwe społecznie – to jest dla mnie zaskoczenie bo większość osób jest przeciw dlatego że ich zdaniem skrzynki “psują gry”. Moje zdanie jest takie że nie skrzynki tylko mikrotransakje to robią – skrzynki nic tu nie zmieniają. Pewnie masz rację i są w jakimś sensie społecznie szkodliwe. Ale też nie bardziej niż hazard, alkohol, papierosy czy czekolada. Kwestia umowy społecznej co jest dopuszczalne a co nie.

    • brzanka
      12:42 15.06.2018
      brzanka

      Hazard globalnie nie jest zły, podobnie jak AK-47. Z jednego trzeba po prostu korzystać z umiarem, a z drugiego np. w przypadku ataku zombi. Nikt nie mówi, że skrzynki są złe. Należy natomiast sobie szczerze powiedzieć, że są hazardem i traktować je tak, jak w innych dziadzinach traktuje się hazard. Ni mniej, ni więcej.

      Globalnie w ruletkę też nie trzeba grać. Można zdobyć odpowiednie wykształcenie, zdobyć świetnie płatną pracę, a później zarabiać krocie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie proponuje również na serio gry w ruletkę dzieciom, a odbiorcami gier Nintendo bywają chyba dzieci, nie?

      Nikt raczej nie histeryzuje. Niektórzy chcieliby po prostu, by korporacje nie próbowały zaklinać rzeczywistości i skubać klientów dzięki hazardowi, który formalnie i wobec prawa hazardem nie jest. Kupa nie wyśpiewa porannych treli, jeśli nazwiemy ją skowronkiem.

      Ukryj odpowiedzi()