Zmien skórke
Logo Polygamii

To o co chodzi z tym Kingdom Hearts HD 2.8?

"Final Chapter Prologue", czyli? Co znajdziemy w środku?

Już 24 stycznia, a więc mniej więcej akurat, gdy większość noworocznych postanowień zacznie gasnąć i na siłowniach znowu będzie więcej miejsca, na półki sklepowe trafi Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter Prologue. Z takim tytułem ta pozycja może wystraszyć nawet najbardziej entuzjastycznych fanów growej japońszczyzny – wcale bym ich za to nie winił. Spróbuję zatem odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania: czym będzie ta ekskluzywna dla PlayStation 4 pozycja i dla kogo jest przeznaczona. Bo w serii tak zagmatwanej, jak Kingdom Hearts, nic nie bywa oczywiste na pierwszy rzut oka. Wiedzieliście, że doczekała się już przynajmniej ośmiu kanonicznych tytułów, a i to obok różnych portów, remake’ów i „remiksów”? Tak, mimo iż teoretycznie nadal – od dziesięciu lat – czekamy na „trójkę”. No właśnie.

2.8 jest trzecim już na przestrzeni serii „wielopakiem w HD”. Poprzednie, 1.5 i 2.5, dostaliśmy na PlayStation 3. W środku znajdziemy trzy pozycje: usprawniony remake Dream Drop Distance, którym oryginalnie cieszyli się wyłącznie posiadacze Nintendo 3DS-a, oraz dwie zupełne świeżynki. Kingdom Hearts χ Back Cover, podobnie jak 358/2 Days i Re:coded w poprzednich kompilacjach, będzie materiałem filmowym. Potrwa godzinkę i rozszerzy fabularne wydarzenia Kingdom Hearts χ, przeglądarkowego prequela całej serii, toczącego się sto lat przed wydarzeniami, które oglądaliśmy od Birth by Sleep. Kingdom Hearts 0.2: Birth by Sleep – A Fragmentary Passage (spokojnie, to już ostatni dziwny tytuł) to z kolei pełnoprawna gra na nowym silniku graficznym. Wieńczy opowieść Aquy z Birth by Sleep i klei (prawdopodobnie) ostatnie luki fabularne sagi.

Huhu, zrobiło się geekowsko do potęgi. I ma to niemałe znaczenie, gdy próbujemy odpowiedź na drugie z zadanych przed chwilką pytań. Kingdom Hearts HD 2.8 to rzecz dla absolutnych fanów marki. Fabularnie tylko Dream Drop Distance może sprawić jakiś sens, jeśli do tej pory ograliście wyłącznie pierwowzór i „dwójkę” sprzed ponad dekady. Square Enix z prostego kolażu swoich maskotek oraz kultowych postaci Disneya zrobiło taki labirynt, iż bez godzin spędzonych na odszyfrowaniu każdej ukrytej informacji zgubi się tutaj każdy. Fanom-ultrasom wystarczy pewnie remake docenianej pozycji z 3DS-a i wizualny przedsmak „trójki” w postaci A Fragmentary Passage, ale jeżeli do takowych się nie zaliczacie, a w poprzednim akapicie całkowicie straciliście orientację – czujcie się ostrzeżeni.

W pierwszej kolejności sugerowałbym nadrobienie poprzednich dwóch „trylogii”. Pozbyliście się już konsoli poprzedniej generacji? No to macie problem. Teoretycznie. Bo w późniejszej kolejności na PlayStation 4 trafią również one. Wystarczy poczekać – prawdopodobnie – do końca marca. I wbrew pozorom, które rodzi moja ironia, zdecydowanie polecam tę serię. Początek miała tylko średni, bo w pierwowzór trudno już grać bez grymasu na ustach, ale później jest tylko lepiej. I bardziej zagmatwanie. Ale taki już urok życiowego dzieła pana Nomury.

Szerzej o nadchodzącej kolekcji przeczytacie pewnie w naszej recenzji.

Adam Piechota

  1. Sasilton
    14:34 03.01.2017
    Sasilton

    Chciałem ograć jedynkę, ale się zablokowałem. Mam kogoś odszukać, ale nie wiadomo gdzie teraz iść. NPC nic nie mówią, w dzienniczku bez zmian. Mapę obleciałem kilka razy i nic nie znalazłem.
    Sterowanie to dramat. Nie da się zliczyć ile razy spadłem przez fatalną kamerę i zwalniającą postać.
    Pewnie sobie wyszukam film na YT i przejdę, ale wkurzył bym się jak bym w to grał 15 lat temu i nie wiedział gdzie iść.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Reakwon
      17:29 03.01.2017
      Ukryj odpowiedzi()
      • Sasilton
        18:59 03.01.2017
        Sasilton

        Właściwie to początek. Mam poszukać Alicji. Szukałem jakiegoś kota, znalazłem go 3 razy i coś się stało. Z 2 miesiące nie grałem, to teraz nawet nie pamiętam co robić.

        Ukryj odpowiedzi()
        • maleficca
          21:35 03.01.2017
          maleficca

          Z tego co pamiętam, trzeba tam się wracać po kilka razy do tych samych lokacji, żeby z jakiegoś przeciwnika coś wypadło i pojawił się boss, ale nie jestem pewien. Faktycznie jedynka rozkręca się dość powoli, ale jak przebrnie się przez pierwsze 2 czy 3 światy, to potem człowiek tak wsiąka, że ani się obejrzy, a już ogląda zakończenie Birth by Sleep. Warto, bo „dwójka” i odświeżone „Chain of Memories” to jedne z najlepszych tytułów na PS2 😉