Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziStart Trek: Bridge Crew, czyli gra o wciskaniu guzików i patrzeniu przez szybę

Kto by pomyślał, że bycie członkiem załogi statku ze Star Treka może być niespecjalnie angażujące?

Facebook Twitter Google Wykop

Kiedy podczas prezentacji mili panowie z Red Storm Entertainment zapytali nas, jaką rolę chcemy przyjąć na mostku statku, specjalnie wybrałem tę w teorii najnudniejszą. Pogardziłem więc funkcją strzelca czy kierowcy i wcieliłem się w technika. Zaskoczcie mnie – pomyślałem. Niestety, nie zaskoczyli.

Warto dodać, że efekt „łoł” wirtualnej rzeczywistości już nie jest taki świeży i zakładając na głowę Oculus Rifta, nie przeżyłbym żadnego zachwytu, gdyby nie fakt, że w świecie gry widziałem innych graczy kręcących głowami i ruszających rękami. To było niezłe. Poczułem, że postawiłem kolejny mały technologiczny krok, przebywając w tej przestrzeni z żywymi osobami.

star
Ten w czerwonym to byłem ja

Potem przeszedłem jednak do szarej wirtualnej rzeczywistości. Jeden z deweloperów, który wcielił się w rolę kapitana instruował nas, co się dzieje i wydawał polecenia. Kierowca musiał wybierać kierunek, strzelec oprócz strzelania wypatrywał kapsuł, a ja… No cóż, wciskałem guziki. Co tak patrzycie, to ważne zajęcie. Wciskałem na przykład, że teraz przyspieszenie dajemy na trzeci poziom z pięciu dostępnych. Albo wzmacniałem tarczę. Albo… wciskałem guzik, żeby coś skanować. Wszystko to za pomocą dwóch Oculus Touchów. Nie miałem jednak za bardzo okazji przetestować funkcjonalności kontrolerów, bo, no cóż, siedziałem tylko na tyłku i wciskałem guziki. Na pewno były lekkie, małe i wygodne, ale Paweł na przykład opowiadał, że podczas obracania się bardzo łatwo traciły łączność z kamerą, wskutek czego w grze gubiły się ręce. Ale to już pewnie sam Wam o tym jeszcze opowie.

Kiedy nie miałem już kompletnie nic do roboty, rozglądałem się po sterylnym mostku, który przypomniał mi, że w wirtualnej rzeczywistości widziałem już znacznie lepszą grafikę, nawet w nieszczęsnym EVE: Valkyrie, o Adr1fcie nie wspominając. Kiedy znudził mi się mostek, przez szybę obserwowałem akcje w kosmosie… I niezbyt dużo widziałem.

Potem przeszedłem jednak do szarej wirtualnej rzeczywistości

star2
Tak, przed nami jest kosmos, ale nie robi on zbytniego wrażenia

Tam niby w pewnym momencie zaatakowali nas Klingoni i członkini załogi do nich strzelała, ale z mojej perspektywy nie działo się tam nic czytelnego czy choćby trochę spektakularnego. Kiedy nikt nas nie atakował, krążyliśmy po okolicy i szukaliśmy kapsuł, ja je potem skanowałem i wyciągaliśmy stamtąd ocalałych… Ale nie czułem tego kompletnie. Były to akcje pozbawione polotu. I wydaje mi się, że problemem nie było tu tylko to, że grałem we wciskanie około pięciu guzików na krzyż. Twórcy zapewnili też, że to był tryb podstawowy, a w tym zaawansowanym taki technik jak ja będzie miał do roboty znacznie więcej. Siedem guzików? Siedem guzików i suwak?! Możemy tylko zgadywać…

Tam niby w pewnym momencie zaatakowali nas Klingoni, a członkini załogi do nich strzelała, ale z mojej perspektywy nie działo się tam nic czytelnego czy choćby trochę spektakularnego

Dobra, drwię sobie, ale wydaje mi się, że w Bridge Crew naprawdę za mało będzie dynamiki. W takim Sea of Thieves biegamy, wygłupiamy się, nasze możliwości interakcji i zabawy są znacznie szersze. Tutaj przywiercono nas do krzesła i skumulowano całą rozgrywkę w panelu i szybie przed nami. Mamy się porozumiewać, przekazywać sobie zadania, ale wciąż te zadania nie będą zbytnio zróżnicowane czy energiczne…

star3
Takich widoczków nie uświadczyłem

Twórcy obiecują kampanię i generator misji, więc teoretycznie ma to być dłuższy projekt niż kolejne technologiczne demo. Ale grając w to, czułem się jednak, jakbym doświadczał demka. Patrz, możesz wciskać guziki. No dobrze, ale co potem? Jeśli ktoś jest fanem Star Treka, wirtualnej rzeczywistości i ma z dwóch-trzech znajomych będących fanami Star Treka i wirtualnej rzeczywistości, to być może będzie się dobrze bawił. Wymagań, przyznacie, jest jednak sporo. I ja po jednej przejażdżce nie mam ochoty wracać na ten mostek.

  1. Kalimdor
    13:10 21.08.2016
    Kalimdor

    „No chłopaki mam tego star trejka teraz wyniesiemy wszystko z salonu zostawiając te fotele od ciotki i wbijemy z tymi pięcioma kompami – mam spoko listwę. Przygotowałem parę wierteł i statywów do oculusów coby mieć epicki spejs i gramy!”

    Jeju ale ten vr to kupa xD

  2. 23:04 21.08.2016
    WujekBlady

    Swego czasu myślałem o czymś podobnym. Tzn nie w konwencji ST, ale ogólnie sci-fi, obsługa statków kosmicznych przez kupę ludzi. Można to przerzucić na wszystko inne nawet, ale właśnie zastanawiał mnie problem mechaniki i balansu. No bo tak jak w rzeczywistości byłoby to fascynujące, tak już w grze niekoniecznie. Jeden steruje reszta siedzi i się patrzy? I tu mamy tego przykład. Skoro to kosmos, sci-fi to nie trzeba iść w realizm, zatem można dodać najróżniejsze akcje, aby gracz był zajęty. Tak by każdy robił swoje, ale też by napotykali na zadania gdzie potrzebna jest współpraca, no i oczywiście swoboda działań a nie przyklejenie pośladków do kanapy.

  3. Vries
    18:11 22.08.2016
    Vries

    Czy nie na tym właśnie polega w realu praca załogi okrętu? By pilnować swojej działki by wszystko grało i wierzyć że inni zrobią swoje? Co prawda jako gra takie coś to samobój bo szybko ekipa się znudzi mało widocznym skutkiem swojej roboty ale hardkorowi miłośnicy symulatorów mogą to polubić. Tyle że taka nisza nie generuje zysków.