Zmien skórke
Logo Polygamii

Okej, Gravity Rush 2 zapowiada się smacznie. Ale jej reżyser to wyjątkowo intrygująca postać

Wiecie, czym zajmował się wcześniej? Kilku fanów gier z dreszczykiem proszę o brak spoilerów.

Graliście w Gravity Rush? Odkąd gra przestała być ekskluzywem dla Vity (wersja Remastered wyszła na PS4 w tym roku i można ją zgarnąć za błahą sumkę), a kontynuacja stanowi jedną z ważniejszych marek nadchodzących na konsolę Sony, powinno się nadrobić tę zaległość. Macie jeszcze chwilę czasu, wszak premiera „dwójki” w Europie zaplanowana jest na 30 listopada. Z okazji trwającego obecnie TGS (na większość nowych zwiastunów z targów poczekajcie do Rozchodniaczka, tam będzie się dzisiaj działo) produkcja doczekała się świeżego materiału promocyjnego. Jest to jeden z powodów, dla których piszę ten tekst. Ale ten ważniejszy – po filmiku.

Gravity Rush, co pewnie już wiecie, to platformer, w którym manipulujemy grawitacją. Ma charakterystyczny styl wizualny i delikatnie japońską otoczkę, opowiada jakąś historię, niemniej u podstaw jest zręcznościówką. Co nie byłoby dziwne w ogóle, gdybyśmy nie kojarzyli postaci jej twórcy. Za przygody Kat odpowiada bowiem jeden z weteranów tej branży – Keiichiro Toyama. Zaczynał swoją przygodę z branżą od pomocy Kojimie przy kultowym Snatcherem, by zaledwie kilka lat później zrewolucjonizować jeden gatunek gier wideo. I nie, nie były to platformówki.

Toyama był twórcą i reżyserem… pierwszego Silent Hilla. Ładny rozstrzał? To co powiecie na to, że po zostawieniu jednego dziecka w Konami, wykreował dla Sony całe uniwersum Forbidden Siren (bodaj najbardziej pokręconej gry horrorowej tego wieku)? Dla fanów gatunku wieść o tym, że jego następna seria odpuści sobie poronione, japońskie opowieści o duchach, była równoznaczna ze zdradą. Ale tylko cienki bolek zamyka się w jednym boksie przez całą karierę. Tam pozostawił już swój ślad – Silent Hille wychodziły piętnaście następnych lat, kończąc ostatnio swą smutną historię eksperymentalnym P.T. (zauważcie, jak to się zazębiło, że Hideo Kojima chciał „odrestaurować” legendarny wizerunek serii, którą stworzył jego dawny pracownik), seria Siren doczekała się dwóch hardkorowych odsłon i całkiem znośnego remake’u.

Jeżeli (podobnie do red. Piechoty) japońskich gier nadal nie macie dość, powinniście zainteresować się również krótką serią dokumentów wyprodukowaną przez kanał toco toco. W każdym odcinku filmowcy przyglądali się życiu i twórczości jakiegoś mniej oczywistego developera ze swojego podwórka. W ostatnim wystąpił właśnie Keiichiro Toyama (powyżej). Spokojnie, całość ma również do wyboru angielskie napisy. A nakręcona jest ze smakiem i nastawieniem na kulturowy kontekst. W innych epizodach zobaczyć możecie Goichiego Sudę (to ten od No More Heroes) oraz Daisuke Ishiwatariego (seria Guilty Gear). A w głębszych zakątkach kanału mnóstwo innych osób kreujących tamtejszą popkulturę. Fajna sprawa.

Adam Piechota

Więcej na temat: