Zmien skórke
Logo Polygamii

G2A, Kinguin i inni tzw. resellerzy - zło wcielone, czy po prostu kolejne miejsce z grami w sieci? [Klub Dyskusyjny]

G2A
Główni zainteresowani mówią, że to po prostu "marketplace". Krytycy utyskują na "kluczarnie". A co my o tym wszystkim sądzimy?

pawel2Paweł Olszewski: Jak powiedział nam niedawno szef People Can Fly, G2A to drugi po Steamie cyfrowy market z grami. Nic dziwnego, że to na nim koncentrują się emocje graczy. Emocje, których do końca nie rozumiem. Według niektórych osób firmy te, z G2A na czele, niewystarczająco pilnie ścigają userów handlujących kluczami kupionymi z ukradzionych kart kredytowych. Jeżeli jest to prawda, to mówimy o zarzutach kryminalnych i nie wolno tego lekceważyć. Wciąż „fascynuje” mnie też możliwość dowolnego ustalania sobie VAT-u na kupowane gry. Nic poza sumieniem gracza nie stoi na przeszkodzie, żeby siedząc w Warszawie wskazać rejon ze stawką 0%. To są elementy zapalające u mnie lampkę ostrzegawczą, która nie pojawia się na konkurencyjnych platformach z grami. A reszta zarzutów?

Zarzut nierozliczania się z podatków w Polsce z powodu rejestracji firmy w jakimś egzotycznym kraju? Polecam sprawdzić gdzie oficjalnie funkcjonuje tak lubiany przez graczy gog.com. Oskarżenia „o drapanie kodów” z pudełkowych wydań? Zdziwilibyście się, ile polskich sklepów z dobrą renomą też robi takie rzeczy na lokalny użytek. Rzeczy, w których nie ma nic złego, bo na tym polega wolny rynek. Kupie się tanio, sprzedaje drogo. Wydawcy próbują się przed tym faktem bronić, równając w górę ceny gier w całej Unii Europejskiej i nie możemy ich za to winić. Mają prawo sprzedawać swoje gry za ile tylko chcą, tak samo jak gracze mają prawo grami tymi później między sobą handlować. W całym tym zamieszaniu po tyłku dostają np. polscy dystrybutorzy i lokalni gracze, ale moim zdaniem nic z tym faktem nie zrobią. Trzeba by cofnąć się na rynku PC do modelu sprzed lat, albo tego wciąż istniejącego na konsolach, gdzie gry są po prostu na płytach. Tych nie da się już przesłać mailem w 3 sekundy.

Póki co „kluczarnie” są jednak bardzo wdzięcznym chłopcem do bicia, który zastąpił w tej roli tradycyjne piractwo i sklepy z używanymi grami. Chłopiec ten ma trochę za uszami, ale bez przesady – moim zdaniem nie jest winny wszystkim patologiom branży gier. Bardziej bym powiedział, że patologie te (monopol Steama, zachłanność wydawców, którzy po obcięciu kosztów produkcji i dystrybucji pudełek nie obcięli ceny końcowej nowej gry w cyfrze) sprytnie wykorzystuje. Wychodzę trochę na adwokata diabła, ale sam nie mam tam nawet konta. Gdyby u resellerów pojawiły się jednak konsolowe kody, to pewnie bym je założył.


Maciej Kowalik: Trudno dziwić się ludziom, którzy kupują gry na G2A czy Kinguinie. Skoro jest tanio, to kto by się tam zastanawiał czemu. Ale pracując w „gierkowie” nie da się nie zauważyć, że developerzy mają wiele złego do powiedzenia o tych miejscach. A szczerze mówiąc ich zdanie liczy się dla mnie bardziej niż kolejne wypracowanie, które wyszło z działu PR resellera. Więc sam z G2A i Kinguinem interesów nie robię. I to się nie zmieni.


patrykPatryk Fijałkowski: Z G2A nie korzystam przede wszystkim dlatego, że nie odczuwam takiej potrzeby. Rzadko gram na kompie, a jak już czegoś potrzebuję, to zazwyczaj znajduję to w zadowalającej cenie na Steamie, GOG-u czy przy okazji jakichś promocji. Jeśli zaś chodzi o samą słuszność inicjatywy… Nie jestem za kamienowaniem G2A, ale kilka modernizacji pokazujących, że wychodzą naprzeciw krytyce wydaje się koniecznością. Póki co firma liczy na to, że poprawi swój wizerunek ładnymi zdaniami i okazyjnymi tytułami w G2A Deal, a tutaj przydałoby się coś naprawdę mocnego, poprawiającego fundamenty. O ile roszczenia uświadomionego Gearboxa były trochę zbyt nagłe i nie wierzyłem nawet przez sekundę, że G2A zagra pod muzykę wydawcy, o tyle sami z siebie, na własnych warunkach, powinni zacząć wprowadzać modernizacje oddalające ich od łatki pralni pieniędzy i placu zabaw dla najróżniejszych krętactw.


adam2Adam Piechota: Czy można zrobić podpis „również moje stanowisko” pod wypowiedzią Macia? Nigdy nic nie kupiłem na G2A i już raczej nic nie kupię. Ale to też dlatego, że wolę pudełka, a na rzeczy wyłącznie cyfrowe jest wystarczająco dużo promocji w „podstawowych” źródłach. Jestem klasycznym betonem i trudno mnie przekonać do zmian.


Bartek Stodolny foto1Bartek Stodolny: Jeżeli ktoś coś sprzedaje, to zaraz znajdzie się ktoś inny, kto będzie oferował to samo, ale taniej. Zabrzmię trochę „korwinistycznie”, ale tak działa wolny rynek. Gry są drogie, wbrew obiegowej opinii – również dla naszych bogatszych sąsiadów z Zachodu i powstanie ryneczków typu G2A i innych było tylko kwestią czasu. Dopóki wszystko odbywa się legalnie, nie mam nic przeciwko kupowaniu tańszych gier i wszystko mi jedno, czy kupię ją na Steamie, Originie, w sklepie internetowym czy właśnie na G2A.

Problem w tym, że ze stronami pokroju G2A nie do końca wiadomo, czy faktycznie wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Nie jest żadną tajemnicą, że część kluczy pochodzi tam z zakupów dokonanych kradzionymi kartami kredytowymi, co na koniec dnia kosztuje deweloperów i wydawców spore sumy nie tylko ze względu na chargebacki, ale też fakt, że operatorzy płatności zrywają z nimi umowy. A tak się dzieje w przypadku, kiedy rośnie odsetek „lewych” transakcji.

Wierzę – bardzo chcę wierzyć – że w skali całego biznesu są to znikome przypadki, ale z drugiej strony… żadnych oficjalnych danych nie mamy i właśnie to jest moim największym problemem z G2A. Ilekroć ktoś im coś zarzuci, zaraz pojawia się odpowiedni komunikat. TinyBuild zarzucało firmie sprzedaż kluczy z nielegalnych źródeł? „Ale przecież my nic nie sprzedajemy, a poza tym chcieliśmy współpracować”. Gearbox stawia ultimatum? „No jak to? Przecież wszystko to już jest”. Ludzie narzekają, że G2A Shield to haracz pobierany za ochronę transakcji? „Każdy jest chroniony, Shield to tylko udogodnienie”. I tak dalej, i tak dalej. Przedstawiciele firmy uparcie twierdzą, że problemu nie ma, ale wszystko wskazuje na to, że chyba jednak jest. I może warto by w końcu odkryć karty, pokazać dane i wejść w jakąś współpracę z twórcami, zamiast szantażować ich koniecznością wstąpienia do G2A Direct. Wtedy zacznę na G2A, czy jakimkolwiek innym tego typu miejscu, kupować. Póki co jednak trzymam stronę deweloperów i wydawców.


Dominik Gąska: Tak osobiście może być mi w tej sprawie wszystko jedno, bo na PC gram na tyle mało, że jak już coś kupuję, to albo w promocji na Steamie, albo w jakimś bundlu, w zasadzie nie szlajam się po takich stronach. Parę razy próbowałem jakichś kluczy konsolowych szukać, ale nie widziałem tam żadnych rewelacji, żeby mieć później dylematy moralne w rodzaju „godność czy tania gra”.

Ale tak fundamentalnie, w odróżnieniu od własnych preferencji, to jedna historia nastawiła mnie na raczej przeciw. Pewna znana mi osoba była jakiś czas temu w Chinach i skradziono jej tam kartę kredytową. Większość dokonanych później bez wiedzy tej osoby transakcji była właśnie na klucze Steama – najpewniej sprzedane później na G2A albo czymś podobnym. I wiem, że to jednostkowy przykład, no ale pokazuje przynajmniej tyle, że takie rzeczy się dzieją.

Nie mam za to szczególnej sympatii do płaczu wielkich wydawców, którzy dzięki de facto monopolowi Steama mogą sobie manipulować cenami, jak im się żywnie podoba. Istnienie jakiejś konkurencji – nawet jak jest to konkurencja trochę bocznym torem, bo wciąż handluje się kluczami Steama – jest na rynku gier cyfrowych bardzo potrzebne. Jak jeszcze tylko ta konkurencja przestanie być pralnią brudnych pieniędzy, to będę za.

Przeczytaj więcej o resellerach:

  1. Gearbox wycofuje się ze współpracy z G2A [Aktualizacja]
  2. POW: Maciej Kuc (kiedyś CD-Action, teraz G2A), odpowiada na wasze pytania
  3. G2A wprowadza Deal – nowy abonament na pecetowe gry

Redakcja

Więcej na temat:

  1. 09:59 16.04.2017
    hadxmen

    Ja jestem stałym użytkownikiem takich serwisów, obok Netflixa i Spotify G2A Shield to moja stała subskrypcja i z wymienionych lubię ją najbardziej, bo moim zdaniem oferuje najwięcej. Kinguin Protection również subuję, ale wolę G2A.

    Ogólnie ostatnio dałem ciała, szukałem Windowsa 10 Pro i tak wyszło, że kupiłem na stronie MS za 1199zł. Możecie sobie wyobrazić jakie emocje mną targały jak zobaczyłem, że na Kinguinie jest za 10% tej ceny bez żadnej promocji!!1!

    kinguin.net/pl/category/19429/windows-10-professional-oem-key/

    I to na pierwszej stronie. :////

    Polecam!

    Ukryj odpowiedzi()
  2. 13:05 16.04.2017
    Rksh

    Tego czego ja osobiście nie rozumiem to dlaczego producenci indyków bawią się w sprzedawanie kluczy. Jeśli jest się na tyle małym podmiotem, że nie można sobie poradzić z kradzionymi kluczami przez używanie kradzionych kart to trzeba zamknąć swój mikro sklepik i zostawić linka do steam’a czy goga. Tym bardziej, że w bezpośredniej sprzedaży od twórców w 99.99% dostaje się kod steam.
    Wszystkie inne sklepy (w tym fizyczne, a tam łatwiej zatrzymać wysyłkę towaru – ale też nie zawsze się uda zrobić to na czas) i e-usługi muszą walczyć z fraudami i jakoś z tym żyją. Twórcy najczęściej indyków kiedy zderzają się z realiami e-płatności strasznie głośno krzyczą jak ich strasznie skrzywdzono, pomimo tego że powinni zastanowić się jak to wpłynie na ich biznes przed otwarciem sprzedaży bezpośredniej. Jeszcze raz – jak ktoś nie może kontrolować i zaakceptować chargebacków to powinien po prostu sprzedawać licencje bezpośrednio na steamie czy gogu. Dla mniej leniwych devsów jest też możliwość aktywacji kluczy przez api steamowe bez pokazywania klucza klientowi (Humble Bundle używał tego mechanizmu kiedyś). Także jak najbardziej istnieją metody, żeby uniknąć strat z szarej strefy.
    Natomiast jeśli chodzi o dużych wydawców to kupując w sieci klucze do gier od dużych wydawców to prawie zawsze dostaje skany z pudełkowych wersji (często import z „wysp bananowych”), które trochę trudniej ukraść. Wprawdzie słyszy się, że czasem są rabowane tiry czy ciężarówki z pudełkami, ale zakładam że transport był jakoś ubezpieczony i wydawca swoje pieniądze dostanie.

    Kluczykarnie są szarym rynkiem i fajnie by było jakby nie były potrzebne i jakbyśmy mogli chcąc kupić grę na steamie czy psn. Ale jak korzystać z oficjalnej cyfrowej dystrybucji kiedy to oficjalne e-sklepowe ceny są 30-40% wyższe od cen pudełkowych? Kiedy gry sprzedawane użytkownikom z polskimi kartami mają tylko polskawą i rosyjską wersję językową (pozdrowienia dla szkodników z EA), a zależy nam na oryginalnej wersji?
    W ogóle oficjalna dystrybucja i regionalne ceny działają fantastycznie. Do dziś pamiętam jak kilka lat temu kupiłem w takim bieda kraju jak anglia 3 gry na ps3. Przeszedłem je i po 3 miesiącach sprzedałem jako używki w naszym bogatym kraju prawie za tą samą kwotę za jaką kupiłem nówki w uk.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Simplex
      18:51 16.04.2017
      Simplex

      ” to trzeba zamknąć swój mikro sklepik i zostawić linka do steam’a ”

      Dominik Gąska:
      „Pewna znana mi osoba była jakiś czas temu w Chinach i skradziono jej tam kartę kredytową. Większość dokonanych później bez wiedzy tej osoby transakcji była właśnie na klucze Steama – najpewniej sprzedane później na G2A albo czymś podobnym.”

      Ukryj odpowiedzi()
      • 19:24 16.04.2017
        Rksh

        Transakcje na klucze Steam nie znaczy zakup na Steamie. Pewnie karty użyto w „mikro sklepiku” developera lub w innych pośrednich sklepach jak Humble Bundle, GMG, etc. Ewentualnie kartę wykorzystano po to żeby sprzedawać konta z kradzionymi licencjami – ale to jest wprost łamanie umowy steamowej zarówno przez sprzedawce jak i kupującego plus handel kontami steamowymi to margines przy handlu kluczami.

        Jeśli gra jest na Steamie i developer nie sprzedaje jej samodzielnie i nie generuje kluczy dla innych sklepów to nie możliwości żeby gdziekolwiek pojawił się klucz który można by sprzedać.

  3. duxdaro
    16:09 16.04.2017
    duxdaro

    Może jakby ceny dzisiejszych gier były na normalnym poziomie to gracze by nie kombinowali z kupnem kluczy na takich serwisach? Bo dzisiejszy prawdziwy koszt gry to podstawka + sp, czy inne premiumy i dlc. Dodajmy do tego, że w większości przypadków, przez powszechnie kochany DRM w różnej postaci, nie płacimy de facto za kupno gry na własność, a jedynie za licencję na jej używanie. O ile w przypadku konsol można jeszcze, jak za starych czasów, kupić grę w pudełku na własność, tak w przypadku PC, po wykorzystaniu kodu Steam, czy innej platformy, pudełko jest gówno warte. A i wersja cyfrowa potrafi też nie raz być droższa, niż ta w pudełku. Gdzie tu, k***, logika? Niech producenci gier i wydawcy nie płaczą głośno, że są okradani, tylko zgłoszą to do odpowiednich władz. A o klienta niech walczą ceną, zawartością i jakością produktu, a nie liczą na łaskę gracza, bo oni tacy biedni, okradani przez złe keyshopy…

  4. 18:48 16.04.2017
    jasio

    Panowie Redaktorzy, jak widzę, popuścili wodze fantazji 😉
    Jakby było tanio i legalnie, to OK…
    Ale się nie da. I w tym problem.
    Jakoś sponsorowanie biednym graczom gier znajduje się na szarym końcu działań charytatywnych. Gdyby jeszcze dało się na ten cel odpisać 1% z podatku… Wzięlibyście?

  5. mcklop.
    19:07 16.04.2017
    mcklop.

    Bardzo mi to wszystko jedno. Ze stron z kluczami skorzystałem kilka razy i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutow sumienia – chyba kogoś (wydawców) pogrzało, jeśli liczy, że kupię licencję na wypożyczenie gry na Steamie za 60 eurasków.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 21:34 16.04.2017
      Eerion

      Jeśli z jakiegokolwiek powodu (brak hajsu, za drogo, cokolwiek( nie zamierzasz kupić od wydawcy gry (wyprzedze kontrę „kupisz licencję na wypożyczenie gry”), to nie upoważnia cię to ani do kupowania z szarej strefy kradzionych kluczy, ani piracenia gry.

      Żałosny typ zachowania – kiedyś było to samo pieprzenie z piratami po 10 zł na bazarach. Teraz zmienił się główny zły (np. steam), ale to samo prostackie zachowanie pozostało.
      Jak ci tak bardzo wszystko jedno, to żebyś sam wylądował po tracącej stronie kozaczku. Pewnie jak prawdziwy burak będziesz wtedy najgłośniej o sprawiedliwość krzyczał.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 21:48 16.04.2017
        batnam

        O ile nie popieram argumentacji mcklop, o tyle nie zgadzam się z hasłem o kupowaniu z szarej strefy kradzionych kluczy – nie mam podstaw by każdego wystawiajacego klucz na g2a, czy innym marketplace posądzać o kradzież. To taka sama bzdura, jak posadzanie każdego na olx, czy Allegro, czy Ebay o paserstwo. Klucz mogę kupić gdzie tylko mi się podoba, tam gdzie będzie mi pasowała cena, niekoniecznie u wydawcy.

  6. Lord Bart
    20:51 16.04.2017
    Lord Bart

    Już o tym chyba pisałem na Poly – kupuję klucze wszędzie, gdzie wiem że będą działały bez VPNów i będzie mi pasowała cena. Zakładam, że każdy taki numer został wygenerowany za wiedzą wydawców/producentów i dostali za to uczciwie zarobione pieniądze. To, że reseller sprzedaje mi to samo taniej niż np. w oficjalnym sklepie Ubi czy EA – to tylko moja radość, a nie żebym się martwił o branżę. Ona sobie świetnie daje radę, teraz z G2A i podobnymi, jak i wcześniej z pudełkami i torrentami.

    To, że się mogą naciąć na klucz opłacony skradzioną kartą albo wyjęty z pudełka? Takie jest życie, inne produkty też mogą mi się trafić w ten sposób. A 0% podatku? Tak, ustawiam w ten sposób, bo wystarczająco dużo oddaję państwu z PITu i innych składek i jak jakoś tak patrzę to… mało z tego mam. Więc muszę zadbać o siebie, nikt inny tego za mnie nie zrobi.

    A z pewnością nie o mnie gracza będą się martwić korpo pokroju Ubi czy EA…

  7. 21:17 16.04.2017
    batnam

    Zastanawia mnie jak łatwo przychodzi strzelanie do słonia – przecież niezależnie od tego gdzie, te kody kupione skradzionymi kartami i tak zostałyby sprzedane… W jaki sposób taki marketplace miałby sprawdzać legalność? Jedynie wydawca może przekazać listę kluczy kupionych przy pomocy skradzionego środka płatniczego w celu bieżącego usuwania lub wręcz niedopuszczenia do sprzedaży…(vide wspomniany Windows). Jeśli nie na g2a, zostaną sprzedane na ebay, Allegro, czy jakimkolwiek innym serwisie. Narzekanie na zasadzie – przerzucmy odpowiedzialność za brak umiejętności poradzenia sobie z tematem lewych płatności na naszej stronie na inną stronę. Stawiając sklep, czy jakikolwiek inny serwis (szczególnie w sieci) trzeba liczyć się w modelu biznesowym z fraudami, kalkulować ryzyko, jego wagę i prawdopodobieństwo materializacji ryzyka, a następnie ustalić mityganty ryzyka. Dlaczego nie narzekają na steam, czy psn w związku ze sprzedażą kont?
    PS. G2A ma swoje za uszami, ale dotyczy to raczej skomplikowanego systemu opłat i prób włączenia shield gdzie tylko się da…

  8. 19:12 17.04.2017
    enteriusz

    Tak sobie czytam te komentarze i zadziwia mnie jedno. Nie zauważyliście największego problemu dotyczącego nas – Polaków. Pamiętacie po ile były premiery nowych gier na PC jeszcze kilka lat temu? No tak coś koło 99-129zł. Po ile są teraz? 179-200zł, czyli 50 Euro, a jest to cena jaka na Zachodzie obowiązywała od lat. To teraz sobie wykoncypujcie jaki związek ma to związek z „kluczykowniami”.






    Kilka lat temu w EU weszła ustawa unifikująca dostępność do usług. Oznaczało to w skrócie tyle, że w nie można sprzedawać kluczy np w Polsce z region lockiem tylko na Polskę. Skutkiem czego Polska stała się największym w EU eksporterem kluczy na „starą”. Wydawcą już się nie opłacało pozwalać polskim dystrybutorom na sprzedaż po niższych cenach (bo i tak większość kluczy trafiała na zachód), więc mamy teraz ceny jak w np Niemczech.

    Ukryj odpowiedzi()
  9. 23:18 17.04.2017
    dex4er

    Nie przypominam sobie, abym kupił choć jedną grę na Steam albo Uplay po normalnej cenie, a moja biblioteka liczy chyba ze 150 tytułów (i tak we wszystkie nigdy nie zagram).

    Skoro Valve czy Ubisoftowi opłacają się takie agresywne promocje, jak 80% podstawowej ceny, a legalne wciąż są takie promocje jak zestaw 3 gier na Humble Bundle po 1$, to wiadomo, kto tu odpowiedzialny jest za tą sytuację, że aż płaczą producenci.

    Wniosek: kupowanie gier po 60 euro to czyste frajerstwo: ludzie chcą mieć to samo za mniejszą cenę, bo zostali nauczeni tego na Steamie.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 00:23 18.04.2017
      lecho

      Wiadomo, że jeśli masz grę która jest na rynku kilka lat, to chcąc wciąż ją sprzedawać robisz coraz agresywniejsze promocje. Ale procent zniżki nie zawsze odpowiada 1:1 temu, co się w prostej linii opłaca – to bardziej skomplikowana zależność.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 09:40 18.04.2017
        dex4er

        To jest marketingowa sztuczka: wystawić grę za 60 euro i dodać do niej promocje 50%. Jeśli to gra sprzed kilku lat, to należałoby wprowadzić stałą cenę 30 euro i nie przyzwyczajać klientów, aby czekali na drastyczne obniżki ani nie szukali promocji poza własnym sklepem. G2A jest jedynie beneficjentem patologii marketingowej głównych platform sprzedażowych.

  10. 11:12 18.04.2017
    jerzuXXX

    A ja w funkcjonowaniu takich stron nie widzę nic złego. Na allegro też śmigają tańsze klucze i nie nikt atakuje za to serwisu.

    A wracając do meritum. Czym gra ma się różnić się od książki, roweru albo samochodu? Producenci samochodów mają atakować komisy, że nie zarabiają na odsprzedaży? Oczywiście kradzieże trzeba piętnować i nie ma na to zgody, ale jeśli ktoś kupił legalnie taniej (producent dostał kasę), to dlaczego nie miałby odsprzedać wedle uznania?

Najczęściej czytane

01

Najciekawsze promocje na weekend: Nowe gry w PlayStation Summer Sale, wszystko od Telltale i Rebellion za półdarmo, a także taniutka Zelda na Wii U

02

Najciekawsze promocje na weekend: Końcówka PlayStation Summer Sale, wyprzedaż powystawowych gier na PS4 i Xbox One S za 899 zł

03

Naukowcy dowiedli, że granie w FPS-y może prowadzić do zmian w mózgu

04

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – recenzja. Faktycznie zaginęło

05

Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja. W tym szaleństwie jest metoda

06

Outcast, czyli najlepsza gra na świecie

07

Mroczna Wieża – recenzja filmu. Ani chwili dumy w Świecie Pośrednim

08

Sudden Strike 4 – recenzja. Wreszcie konsolowy RTS, od którego nie bolą zęby

09

Powstał serial komediowy o e-sporcie. W rolach głównych: dwóch youtuberów

10

Observer – recenzja. V Rzeczpospolita Cyberpunkowa

Popularne Gry